Piłkarskie jaja w Legii. Ujawnił, jakim trener jest Iordanescu. Szok

1 miesiąc temu 22

Legia Warszawa prowadzona przez Edwarda Iordanescu kroczyła od kompromitacji do kompromitacji. Pod koniec kadencji 47-latka wydawało się, że on sam nie chce już pełnić roli szkoleniowca stołecznej drużyny. Okazuje się, że jest w tym ziarno prawdy. Światło na sprawę rzucił w programie Liga+Ekstra Michał Żyro. Z jego słów wynika, że Rumuna przerosła... konieczność przeprowadzania analizy gry rywali.

#Nowy trener Legii Edward Iordanescu Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Są rzeczy, które w piłce nożnej wydają się być normalne. Przykładowo, że przygotowanie fizyczne jest ważne. W końcu, po co komu najlepiej technicznie wyszkolony piłkarz świata, jeżeli nie ma energii po zaledwie kilku minutach gry? Analogicznie w drugą stronę - można mieć zawodników biegających po kilkanaście kilometrów na mecz, ale co z tego, jeżeli nie potrafią prosto kopnąć piłki?

Zobacz wideo Papszun nowym trenerem Legii? Kosecki: Nie brałem tego pod uwagę, ale byłbym zadowolony

Od lat też odchodzi się od wielu mitów, które mogły przynosić efekty lata temu, czy też na niższych poziomach rozgrywek. W zderzeniu ze współczesną piłką trenerzy przedstawiający przestarzałe metody szkoleniowe odpadają w przedbiegach. Już od dawna wiadomo, że częścią pracy trenerskiej jest analiza rywala. W końcu drużynie gra się łatwiej, jeżeli może przewidzieć ruchy przeciwnika.

No ale właśnie, czy wszędzie wiadomo? Okazuje się, że w Rumunii jest to koncept raczej mało znany. Wynika to ze słów Michała Żyry, które wypowiedział o byłym trenerze Legii, Edwardzie Iordanescu. W programie Liga+Ekstra stwierdził bowiem, że 47-latek był zszokowany koniecznością przygotowania drużyny pod grę rywala.

Żyro: Problemem Iordanescu była analiza rywali

- Wiem, że trener Iordanescu miał problem. Był mocno zdziwiony tym, jak inne zespoły są przygotowane na Legię. Dziwiło go też to, że i on musi analizować rywali tak dogłębnie. W Rumunii trenował drużyny, które po prostu miały grać w piłkę. Bez jakiegoś przygotowania, jeśli chodzi o analizę rywala - takimi słowami Żyro opisał metody pracy Iordanescu.

W ostatnich tygodniach pracy Rumun wyglądał na człowieka, który czuje się przytłoczony zaistniałą sytuacją. Nie raz media informowały o tym, że on sam chciał już odejść ze stanowiska. Potwierdza się to w relacji byłego piłkarza Wolverhampton - Praca taktyczna, zarządzanie drużyną, to właśnie było dla Iordanescu wielkim wyzwaniem. To się wiązało z presją, z którą nie umiał sobie poradzić.

Słowa Żyry są tak zaskakujące, jak dla Iordanescu był szokujący nacisk na analizę przeciwnika. Mogłoby się przecież wydawać, że klasycznego "macie tu piłkę i sobie pograjcie" z lekcji wychowania fizycznego w profesjonalnym sporcie nie ma co szukać...

Najnowszy Magazyn.Sport.pl już jest! Polscy skoczkowie zaczynają sezon olimpijski, a eksperci Sport.pl opisują różne konteksty nadchodzącej rywalizacji. Pogłębione analizy, komentarze, historie i kapitalne wywiady przeczytasz >> TU

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło