- Alkoholik w typie alfa to człowiek, który reguluje swoje emocje alkoholem. Jak się zdenerwuje — pije, jak ma jakieś sukcesy — pije
- Łukasz Tchórzewski: typ beta odpowiada naszemu stereotypowi alkoholika. Mówiąc brzydko, to taki "menel spod sklepu". W dzisiejszych czasach ten typ jest coraz rzadszy
- Gamma to najczęściej spotykany typ alkoholika. Zaliczam do niego samego siebie. Tutaj uzależnienie postępuje jak lawina — mówi Łukasz Tchórzewski
- "Nałogowiec" w typie delta codziennie sięga po jedno-dwa piwa albo jednego drinka. Alkoholik z TikToka: to zdradziecki typ, bardzo często pozostaje niezauważony
- Typy alkoholizmu mogą się przenikać — można mieć trochę z jednego i trochę z drugiego
- Chcesz opowiedzieć swoją historię dotyczącą uzależnienia od alkoholu lub relacji z osobą w nałogu, a może chcesz podzielić się opinią? Napisz do autorki: monika.mikolajska@medonet.pl
- Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Onetu
- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Przypominamy artykuł archiwalny.
Monika Mikołajska, Medonet.pl: W głowach większości z nas tkwi jasny obraz alkoholika: zaniedbany, z kiepską pracą albo bez niej, bełkoczący coś w upojeniu alkoholowym. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej, bo ludzie wpadają w alkoholizm i oddają się mu w różny sposób, bywa, że zaskakujący. Dlatego mówi się o różnych typach alkoholików. Przyznam, że do tej pory nie miałam pojęcia, że w ogóle istnieją. Ile ich w ogóle jest?
Łukasz Tchórzewski: Najprostsza odpowiedź brzmi: pięć. Tyle typów alkoholizmu wyróżnił amerykański lekarz Elvin Morton Jellinek. Choć było to dawno, bo pod koniec lat 60. ubiegłego wieku, jego typologia nadal jest bardzo popularna. Od tamtego czasu życie się zmieniło, nie bez wpływu na sposób picia alkoholu, ale jego podział wciąż doskonale pokazuje, że po pierwsze: uzależnieni piją w przeróżny sposób, a po drugie, uświadamia, jak dostosowują swoje życie do tego, by móc pić. Przykładem jestem ja sam. Przez długi czas byłem przekonany, że sięgam po alkohol wtedy, kiedy chcę, że sobie wszystko planuję i mam nad tym kontrolę, a tak naprawdę było dokładnie odwrotnie.
W takim razie przejdźmy do typów alkoholizmu pana Jellinka. Pierwszy to typ alfa.
Alkoholik w typie alfa to człowiek, który nie radzi sobie z samym sobą i reguluje swoje emocje alkoholem. Jak się zdenerwuje — pije, jak ma jakieś sukcesy — pije, jak go coś zaskoczy — też musi się napić. Alkohol jest dla niego lekarstwem na rozedrgane emocje. On po prostu te emocje zapija. Można więc powiedzieć, że alkoholizm typu alfa ma przede wszystkim podłoże emocjonalne.
Drugi "rodzaj" alkoholizmu to typ beta.
Odpowiada on naszemu stereotypowi alkoholika. Mówiąc brzydko, to taki "menel spod sklepu". Taki sposób picia związany jest ze środowiskiem i uwarunkowaniami społecznymi, w których tkwi człowiek — z biedy, z tego, że w otoczeniu ludzie tak właśnie piją. Jeśli nasiąka się tym od małego i dostaje takie wzorce, często nie wychodzi się z tego patologicznego środowiska.
W dzisiejszych czasach ten typ jest coraz rzadszy, właściwie można powiedzieć, że obecnie jest najrzadszy. Postęp cywilizacyjny wciąż idzie do przodu, zmienia się nasz poziom życia, ludzie mają większe możliwości, łatwiej znaleźć sobie zajęcie. Dziś, jeżeli tylko ktoś chce pracować, to nie będzie żyć w skrajnej nędzy.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
I mamy trzeci typ — jak go rozpoznać?
Czyli zaczyna się od "normalnego" towarzyskiego picia. Jak szybko może się ono zmienić w nałóg?
Wygląda to bardzo, bardzo różnie. Pandemia i towarzysząca jej izolacja pokazały jednak, że to wcale nie jest długi czas i w ciągu roku możemy się doprowadzić do mocno rozwiniętego uzależnienia od alkoholu. Mnóstwo osób wpadło wtedy w sidła nałogu.
Uwaga, poniższe nagranie zawiera wulgaryzmy.
A jaki jest "nałogowiec" w czwartym typie — delta?
To alkoholik, który pije małe ilości alkoholu — codziennie sięga po jedno-dwa piwa albo jednego drinka. To jest jego rytuał, rzecz, która musi być obecna w jego życiu. Bez niej ciężko mu usnąć, zrelaksować się, nawet normalnie się zachowywać.
To bardzo zdradziecki typ...
Zgadza się, bo bardzo często pozostaje niezauważony. Teoretycznie nic się przecież nie dzieje — człowiek codziennie pije sobie tego jednego drinka, lampkę wina, jedno piwo, nie upija się, nie robi nikomu krzywdy. Ale uzależnienie postępuje tu bardzo szybko. Pracowałem z ludźmi, którzy zaczynali od wieczornego "piwka" i wpadli w sidła uzależnienia w ciągu wakacji. Niestety — alkohol jest narkotykiem o sile uzależnienia porównywalnym z heroiną.
Co więcej, przez wiele lat typ delta uznawany był za najmniej szkodliwy rodzaj alkoholizmu. Najnowsze badania dotyczące współczynnika raka wątroby we Włoszech i we Francji pokazują, że picie małych ilości alkoholu wcale nie jest korzystne dla zdrowia. Naukowcy i lekarze niezmordowanie przypominają, że bezpieczna dawka alkoholu nie istnieje.
Wreszcie mamy epsilon — piąty, ostatni według Jellinka typ alkoholizmu.
To tak, jakby człowiek nosił w sobie bombę, która na pewno wybuchnie, tylko nikt nie wie kiedy...
Tak. Pamiętajmy, że alkoholizm jest chorobą emocji. Jeżeli taka osoba nie pije przez pewien czas, ale też nic nie robi ze swoimi emocjami — nie chodzi na terapię, nie rozmawia o nich, to wszystko się w nim "kisi", jest coraz bardziej sfrustrowany, aż w końcu eksploduje. Dlatego tak ważna jest rozmowa z drugim człowiekiem i terapia grupy wsparcia. Tam dostajemy pomoc, by w krytycznym momencie nie pęknąć i nie sięgnąć po alkohol. I to jest możliwe. Każdy jest w stanie to osiągnąć, bez względu na typ uzależnienia.
Jellinek nie był jedynym, który wyróżnił typy alkoholizmu. Są na przykład badacze, którzy uważają, że istnieją dwa "tylko" rodzaje tego nałogu.
Tak. Jeden typ to alkoholik, który potrzebuje alkoholu, by lepiej się poczuć, podkręcić swój stan emocjonalny albo zapić smutki czy jakieś traumatyczne doświadczenia. Mówiąc krótko — alkohol reguluje u niego emocje.
Drugi typ to tzw. alkoholik imprezowy, który nie ma żadnych traum i nie zapija żadnych emocji. On po prostu bardzo lubi imprezy, często na nie chodzi i w końcu uzależnia się od tej dobrej zakrapianej alkoholem zabawy.
Te klasyfikacje pokazują, jak wiele twarzy może mieć alkoholizm.
Bo to absolutnie nie jest tylko jeden model. Alkoholizm to może być picie codziennie jednego piwka. To może być niepicie alkoholu przez wiele miesięcy, a później chlanie przez tydzień czy dwa. Alkoholizmem może być również upijanie się co weekend. Zresztą trafia do mnie bardzo wiele osób, które nie piją w ciągu tygodnia, ale kiedy przychodzi piątkowy wieczór, zaczynają chlać na umór, w sobotę to samo. Zamiast spędzać czas z rodziną, jeździć na fajne wycieczki, robić coś dla siebie, to oni piją. W końcu przychodzą do mnie i mówią: pomóż, bo tracę gdzieś swoje życie.
Co więcej, te typy mogą się przenikać — można mieć trochę z jednego i trochę z drugiego. Najważniejsze jest to, że bez względu na to, jak pijemy i jak to nasze uzależnienie wygląda, potrzebujemy profesjonalnej terapii, żeby z niego wyjść. Bo nie jest tak, że jeden typ szkodzi mniej niż inny — każdy jest destrukcyjny i może skończyć się samozagładą.
Nie mogę nie zapytać, skąd te typy się biorą? Dlaczego jedni piją ciągami, a niektórym starczy wypicie wieczorem jednego piwa?
Uzależnienie to jest bardzo skomplikowana układanka wielu puzzli i nie ma jednego pewnego wytłumaczenia. Oczywiście wpływa na to osobowość, ale nie można powiedzieć, że skoro masz taką cechę, to będziesz pił tak czy tak. Pod uwagę trzeba brać też m.in. okoliczności życia, nasze doświadczenie.
Na koniec nasuwa mi się pytanie, czy od dominującego typu alkoholizmu zależy sposób, w jaki się go leczy?
Bez względu na to, jak pijemy, leczenie jest takie samo. Chodzi przede wszystkim o pracę nad emocjami, nad swoim rozwojem i nad narzędziami, które pomogą nam kierować własnymi emocjami w konstruktywny, dobry dla nas sposób. Terapia leczenia uzależnień to jedyna droga do wyjścia z tego syfu, jakim jest uzależnienie. Nie ma innej.

17 godziny temu
5




English (US) ·
Polish (PL) ·