Był 18 września 2001 roku, wtorek. Około 7 rano w miejscowości Grabówko w powiecie świeckim wędkarz, który przyszedł nad Wisłę łowić ryby, zauważył w zatoczce przy brzegu nagie zwłoki kobiety. Widok był wstrząsający. Ciało było już w stanie daleko posuniętego rozkładu. Nadal widoczne były jednak charakterystycznie pomalowane paznokcie - srebrne z czarnymi zygzakami. Patomorfolog medycyny sądowej, który przyjechał na miejsce, ocenił, że do śmierci doszło ok. 2-3 tygodnie wcześniej. Już wtedy wiedział, że do śmierci kobiety ktoś mógł się przyczynić. Konieczne były jednak dokładniejsze badania, bo z samych wstępnych oględzin niewiele wynikało.
Zobacz wideo Jak wygląda proces oskarżonego w procesie karnym? "Tylko raz widziałam, żeby po wyroku zaczął płakać"
"Dobrze się bawiła i postanowiła zostać"
Szybko okazało się, że zmarła kobieta to 19-letnia Karolina K. ze wsi Trzebień w powiecie bydgoskim. Kilkanaście dni wcześniej, 4 września, matka zgłosiła zaginięcie córki.
Sekcja zwłok nie wykazała zmian pourazowych tkanek miękkich i kości, które mogłyby mieć związek ze zgonem. Badanie mikroskopowe płuc ujawniło cechy ostrego rozdęcia, co sugerowało uduszenie. Ciało kobiety znaleziono w wodzie, dlatego biegli nie wykluczyli, że mogło także dojść do utonięcia.
Karolina K. w chwili śmierci nie była pod wpływem leków lub narkotyków. Stwierdzono niewielkie stężenie alkoholu (0,4 promila), które nie musiało wiązać się wyłącznie z piciem. Alkohol może bowiem powstać w ciele także w toku procesów pośmiertnych.
Dziewiętnastolatka ostatni raz była widziana w nocy z 2 na 3 września 2001 roku. Pojechała wtedy z bratem i znajomymi na dożynki w Pruszczu. "Na dożynkach rozmawiała z innymi osobami, tańczyła, spożywała alkohol - piwo. Miała do domu wrócić z bratem, ale dobrze się bawiła i postanowiła zostać. Pytała kilka osób o podwiezienie do domu" - czytamy w akcie oskarżenia skierowanym do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy przez Prokuraturę Okręgową.
Na tej samej imprezie był 25-letni Adrian W., mechanik samochodowy. Rozmawiał z Karoliną, tańczył z nią. Dziewczyna zapewne nie zdawała sobie sprawy z tego, że zaledwie dwa miesiące wcześniej mężczyzna skończył odsiadywać wyrok za gwałt. Koleżance powiedziała, że to właśnie Adrian odwiezie ją do domu. Rzeczywiście, ok. godz. 23-24 była widziana przy aucie, którym jeździł Adrian W. - To była dziewczyna, która nie bała się ludzi - mówiła siostra Karoliny K., cytowana przez portal Tylkotorun.pl.
Wtedy Karolinę K. widziano ostatni raz. Nie wróciła już do domu. Ciało kobiety znaleziono ok. 13 kilometrów od miejsca, w którym odbywały się dożynki.
Dom, w którym bywał Adrian W. oraz jego auto przeszukano, zabezpieczono przedmioty do badań. Mężczyznę przesłuchano, zaprzeczał jednak, by znał Karolinę. Twardych dowodów nie było. Niedługo potem, w marcu 2002 r., dochodzenie umorzono.
"Był brutalny. To go kręciło"
Śledczy z policyjnego Archiwum X po latach wrócili do sprawy. W 2023 roku przeprowadzono kolejne badania biologiczne dowodów, które zebrano ponad 20 lat wcześniej.
"W ich toku na fragmencie zabrudzonego materiału koloru kremowego (poszycie materiałowe z tapczanu), zabezpieczonego w 2001 r. w domu ujawniono obecność peroksydazy występującej we krwi, nie stwierdzono natomiast obecności hemoglobiny człowieka. Ujawniono w nim materiał genetyczny pochodzący od jednej kobiety, zgodny z profilem genetycznym Karoliny K." - czytamy w akcie oskarżenia.
"Ujawniono w nim również materiał genetyczny pochodzący od mężczyzny (...). Materiał genetyczny tego samego mężczyzny ujawniono również w innych śladach na tym materiale, a nadto na ręczniku i poszewce kołdry. W kolejnej opinii biegły ustalił profil genetyczny Adriana W. i wskazał, że to jego materiał genetyczny (...) znajduje się na ręczniku, poszwie kołdry, poszyciu materiałowym z tapczanu" - wskazuje Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy.
Okazało się też, że jedna z mieszkanek we wrześniu 2001 roku miała widzieć u Adriana W. młodą kobietę z jasnymi, długimi włosami, która "wyglądała, jakby była oszołomiona, pod wpływem alkoholu i chciała opuścić posesję". Mężczyzna miał ją zaciągnąć do środka. Na drugi dzień Adrian W. palił coś w śmietniku.
W maju 2024 r. Adrian W. został aresztowany, ale była to wówczas decyzja czysto formalna. Mężczyzna i tak nie był wtedy na wolności - odsiaduje wyrok dożywocia za gwałt i zabójstwo 18-latki, którego dokonał w sierpniu 2002 r., blisko rok po śmierci Karoliny.
W akcie oskarżenia znajduje się wzmianka o "zapisach rozmów prowadzonych w celi mieszkalnej Zakładu Karnego", zarejestrowanych "w toku kontroli operacyjnej". O szczegółach tej akcji informował we wrześniu 2024 r. portal Onet.pl.
Jeden z osadzonych nawiązał współpracę z policjantami z Archiwum X i na ich polecenie zdobywał zaufanie Adriana W. Rozmowy miały być nagrywane. W trakcie jednej z nich Adrian W. miał przyznać się koledze z celi do zabójstwa Karoliny K.
"Marcin słucha, jak Adrian przyciszonym głosem mówi, że znał [Karolinę] z widzenia z innych imprez, że był wtedy na dożynkach. Widział, jak pokłóciła się z jakimś chłopakiem. Postanowił ją poderwać. Tańczyli. (...) Pojechali do domu znajomego. Został tam sam z [Karoliną]. Uprawiali seks. Był brutalny. To go kręciło. Tracił wtedy kontrolę. Zaczął ją podduszać. Chyba apaszką. Aż udusił. Wtedy spanikował. Zaniósł do samochodu i pojechał do domu, który wynajmował. Okaleczył ciało tłuczniem z cegły. Zawinął w folię i wrzucił do rzeki. Po chwili wyciągnął je, odwinął z folii i jeszcze raz wrzucił do wody" - tak relację opisywał Onet.pl.
"Świadek dodał, że według niego oskarżony to człowiek pełen pogardy dla kobiet, dla intymności, zainteresowany wyuzdanym seksem. Bardzo pogardliwie wypowiadał się on o swoich partnerkach" - tak z kolei opinię współosadzonego na temat Adriana W. opisano w akcie oskarżenia.
"Na pewno nie była ze mną"
Ekspertka Sekcji Psychologów Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy stwierdziła u Adriana W. m.in. "cechy osobowości antyspołecznej, psychopatycznej i narcystycznej", a także potrzebę dominacji, przedmiotowe traktowanie innych ludzi oraz brak poczucia winy.
- Nie zabiłem Karoliny K. Rozmawialiśmy trochę. To nie był mój dom. Ja tam nie mieszkałem... Ja tam byłem, jak były imprezy. Nie wiem, czy tam była Karolina K. Na pewno nie była ze mną - mówił Adrian W. w 2024 roku, gdy sąd decydował o jego aresztowaniu.
Była teściowa Adriana W. powiedziała podczas wywiadu środowiskowego, że nie utrzymuje kontaktu z byłym zięciem. Twierdziła też, że jego własna córka boi się ojca, ponieważ miał stosować wobec dziecka przemoc.
Akt oskarżenia został skierowany do sądu 14 października 2025 roku. Adrian W. jest oskarżony o zabójstwo Karoliny K. "z zamiarem bezpośrednim, poprzez uduszenie" oraz o wrzucenie ciała kobiety do Wisły. Proces miał ruszyć w listopadzie, potem terminy przesunięto z przyczyn technicznych na grudzień, jednak i te odwołano. Za pierwszym razem powodem był wniosek o wyłączenie sędziego, w kolejnych sytuacjach - wnioski o zwrot sprawy do prokuratury.
Adrian W. stanie zatem przed sądem najwcześniej na początku przyszłego roku.
Karolina K. niedługo przed śmiercią ukończyła szkołę o profilu handlowym. Na jedynym publikowanych przez niektóre media zdjęciu Karoliny K. widać pogodną kobietę. Dziś miałaby 43 lata.



English (US) ·
Polish (PL) ·