Padł rekord Polski. Wędkarz: Ryba miała niespotykane kształty

2 tygodni temu 17

Padł nowy rekord Polski. Tyle ważył okoń, którego złowił wędkarz Zbigniew Czarny. Członkowie Komisji Rekordowych Połowów postanowili, że to właśnie do niego powędruje specjalna nagroda.

Dotychczasowy rekord należał do Grzegorza Wieczorka. Padł w 2011 roku, jego Perca fluviatilis ważył 2,69 kilograma.

Tyle ważył zaś okaz, który prawie dekadę później pozwolił kolejnemu pasjonatowi znaleźć się na językach całego środowiska wędkarskiego.

Ziemia Lubuska. Nad Jeziorem Głębokim padł nowy rekord Polski

Zbigniew Czarny udzielił wywiadu miesięcznikowi „Wiadomości wędkarskie” – jego relacja z wyprawy w formie artykułu została opublikowana w sieci w ubiegłym tygodniu.

Pod koniec października pasjonat wybrał się nad Jezioro Głębokie na Ziemi Lubuskiej. Swoje wędkowanie zaczął od złowienia kilku płotek – każda miała długość około 15 centymetrów. Następnie przynęty lądowały kolejno na haczyku jego wędki.

W dniu, kiedy dopisało mu szczęście, zarzucał przynętę na odległość około 25 metrów od brzegu. Ryby nie chciały jednak współpracować – nie reagowały na Rutilus rutilus. Ani myślał jednak się poddawać. W końcu jednak zapadł zmierzch, co w dalszym ciągu nie zniechęcało wędkarza – z doświadczenia wie on bowiem, że szczupaki pospolite (Esox lucius) – bo to na nich mu zależało – chętnie chwytają za haczyk nawet po zmroku. Mimo trudnych warunków oświetleniowych dostrzegł on, że spławik porusza się na wodzie.

I rozpoczął się taniec. Ryba pozostawała długo na dnie, ale w końcu pasjonat dopiął swego i znalazła się bliżej brzegu. Wtedy po raz pierwszy zdał sobie sprawę z faktu, że nie ma na haczyku szczupaka. „Ogromy okoń, nie do wiary! Przypomniały mi się opowieści nurków, którzy opowiadali o kolosalnych okoniach, jakie widzieli w zakamarkach jeziora. Holowana ryba raz jeszcze zdołała zerwać się do walki, ale w końcu osłabła i dała się podebrać” – opowiada redakcji „WW” rekordzista.

Takie wymiary miał okoń

Jakie wymiary? Okaz miał długość 52 centymetrów, ale to nie wszystko – ważył bowiem 2,76 kg.

Mogłem podziwiać jego niespotykane kształty, był bardzo wygrzbiecony i miał ogromny brzuch. Mogę tylko zgadywać, że te kształty to nie tylko efekt jesiennego żerowania, ale być może była to samica i brzuch miała wypełniony ikrą” – mówi wędkarz.

Po wszystkim ryba znowu mogła cieszyć się wolnością, trafiła na powrót do zbiornika wodnego.

Czytaj też:
Nocny połów zaskoczył wędkarkę. Karaś pobił rekord łowiska

Czytaj też:
Są nowe terapie, ale pacjenci wciąż czekają. Hematologia na rozdrożu

Źródło: „Wiadomości wędkarskie”

Przeczytaj źródło