Oto co stało się w meczu Grabary. Koszmar bramkarza w 49. minucie

3 tygodni temu 18

Przerwa zimowa w Bundeslidze nie jest zbyt długa, bo trwa zaledwie trzy tygodnie. Niemcy ostatnią kolejkę w roku rozgrywają tuż przed świętami, a do gry wracają w połowie stycznia. W sobotę 20 grudnia odbyły się dwa mecze ciekawe z perspektywy polskiego kibica. O 15:30 rozpoczęły się spotkania Wolfsburg - Freiburg oraz FC Koeln - Union Berlin. W obu meczach od początku brali udział reprezentanci Polski - Kamil Grabara i Jakub Kamiński.

Zobacz wideo Kosecki nie certoli się w sprawie Legii: Klub się totalnie skompromitował

Grabara nie miał szans. Co za trafienie!

Kamil Grabara już w 5. minucie spotkania Wolfsburg - Freiburg musiał wyciągać piłkę z siatki. Bramkarz reprezentacji Polski nie miał najmniejszych szans na skuteczną interwencję. Piłka po rykoszecie trafiła do Philippa Treua, który oddał mocny strzał z pierwszej piłki i trafił tuż pod poprzeczkę.

Freiburg nie cieszył się z prowadzenia zbyt długo. W 13. minucie Wolfsburg wyprowadził szybką kontrę, którą strzałem z ostrego kąta wykończył Dzenan Pejcinović.

Taki początek spotkania zapowiadał ogromne emocje, ale w kolejnych minutach działo się niewiele. Do przerwy wynik już się nie zmienił.

Wielkie szaleństwo i kuriozalne bramki w meczu Bundesligi. Grabara nie pomógł

Na początku drugiej połowy o emocje zadbał bramkarz Freiburga. Noah Atubolu... po prostu podał piłkę do Pejcinovicia. Golkiper próbował interweniować, ale napastnik Wolfsburga go wyczekał i po prostu oddał strzał na pustą bramkę - od 49. minuty gospodarze wygrywali 2:1.

Chwilę później blisko kosztownej pomyłki był Kamil Grabara, który minął się z piłką. Polskiego bramkarza przed stratą bramki uratował jeden z obrońców, który dał radę zablokować uderzenie.

Freiburg do wyrównania doprowadził w 56. minucie. Vincenzo Grifo wykorzystał rzut karny. Kamil Grabara rzucił się w dobrą stronę, ale strzał był zbyt dokładny. 

Pejcinović robił w tym meczu wszystko, żeby gospodarze zdobyli trzy punkty. W 69. minucie 20-letni napastnik wykorzystał błąd obrony Freiburga i zdobył trzecią bramkę. To jednak nic nie dało, bo gospodarze byli w stanie utrzymać prowadzenie przez zaledwie dwie minuty.

Przy bramce Freiburga na 3:3 duży udział miał niestety Kamil Grabara. Reprezentant Polski odbił strzał na bramkę na tyle niefortunnie, że trafił... w pośladki swojego obrońcy Jensona Seelta. Piłka następnie trafiła do siatki, więc Holendrowi trzeba zapisać dość pechowego samobója.

W 78. minucie sytuacja Wolfsburga była już koszmarna. Piłka trafiła na prawe skrzydło do Derry'ego Scherhanta, który zdecydował się na potężne uderzenie z ostrego kąta po krótkim słupki - i trafił! Polak znów nie miał większych szans na skuteczną interwencję.

Bramka na 3:4 kompletnie podłamała gospodarzy. W kolejnych minutach to raczej Freiburg był bliżej zdobycia piątej bramki, niż Wolfsburg wyrównania. Wynik już się nie zmienił. Taki rezultat oznacza, że Wolfsburg przerwę zimową spędzi blisko strefy spadkowej - na 14. miejscu w tabeli. 

Przeczytaj źródło