Około 21 usłyszał "ogromny wybuch". "Zatrzęsło całym mieszkaniem". Świadkowie o wybuchu na torach

2 miesięcy temu 20

- Nagle potężny wybuch. Ogromny, zatrzęsło całym mieszkaniem, szybami w oknach, nie wiedziałem, co się stało - powiedział Polsat News pan Piotr, mieszkaniec Życzyna. Niedaleko tej miejscowości doszło do wysadzenia fragmentu toru kolejowego. Służby potwierdziły, że był to akt dywersji.

Służby w okolicy stacji kolejowej Mika, gdzie doszło do wysadzenia fragmentu toru Fot. Dariusz Borowicz / Agencja Wyborcza.pl

"Ziemia po prostu zadrżała" 

Służby potwierdziły, że wysadzenie fragmentu torów kolejowych na trasie Warszawa-Lublin było aktem dywersji. Do zdarzenia doszło w okolicy wsi Mika w rejonie Życzyna (powiat garwoliński, województwo mazowieckie). Dziennikarz Polsat News rozmawiał z jednym ze świadków tego incydentu - panem Piotrem z Życzyna, który mieszka niedaleko przejazdu kolejowego. - Siedziałem sobie w domu, oglądałem telewizję. Nagle potężny wybuch. Ogromny, zatrzęsło całym mieszkaniem, szybami w oknach, nie wiedziałem, co się stało, no taki troszkę szok - powiedział. Wyznał, że początkowo razem z żoną myślał, że w którymś z pobliskich domów doszło do wybuchu butli z gazem. - Ale to nie takie potężne uderzenie jak to. Ziemia po prostu zadrżała, cały budynek, szyby w oknach - dodał. Przekazał także, że zauważył służby mundurowe dopiero o świcie, a nie od razu po wybuchu, który nastąpił w sobotę (15 listopada) późnym wieczorem. 

"Zatrzęsło całym budynkiem"

Reporter TVN24 rozmawiał z kolei z mieszkańcem wsi Mika, który również słyszał wybuch. - Oglądałem sobie akurat telewizję. No i usłyszałem strasznie potężny wybuch. Zatrzęsło całym budynkiem, szybami... Nawet szklanki, w tym segmencie to wszystko tak zadrżało. Nie wiedzieliśmy, co się stało - powiedział. Zaznaczył, że niczego jednak nie widział. On również początkowo zastanawiał się, czy mogła to być butla z gazem. Pod uwagę brał również to, że mógł to być dron. Potwierdził także, że rano na miejscu pojawiły się służby. - Raniutko przyjechali. [...] Tam z okienka, z budynku też to obserwowałem, ale nie przychodziłem tutaj wcześniej, no bo po co. A tu już gapiów było sporo - opowiedział.

Zobacz wideo Tusk ostro do Ziobry: Nie chce pan przejść do historii jako fujara czy miękiszon

Incydenty na linii kolejowej między Warszawą a Lublinem

W ostatni weekend (15-16 listopada) na linii kolejowej łączącej Warszawę z Lublinem odnotowano dwa poważne incydenty. Pierwszy z nich miał miejsce niedaleko wsi Mika. Tam doszło do wysadzenia fragmentu toru kolejowego. Donald Tusk przekazał, że służby potwierdziły, że to zdarzenie było "aktem dywersji". Zdradził również, że eksplozja "miała najprawdopodobniej na celu wysadzenie pociągu na trasie Warszawa-Dęblin". Do kolejnego zdarzenia doszło w okolicy Puław, gdzie pociąg osobowy relacji Świnoujście-Rzeszów musiał nagle hamować z powodu uszkodzonej sieci trakcyjnej. W tym przypadku służby również sprawdzają, czy doszło do sabotażu. Szef MSWiA podkreślił na konferencji prasowej, że jest to "bardzo prawdopodobne". 

Przeczytaj także: "Dywersja na torach to element wojny hybrydowej. Ekspertka wskazuje najgorszy i najlepszy scenariusz".

Źródła: Polsat News, TVN24, Gazeta.pl 

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło