Ogromna afera wokół Lewandowskiego. Boniek się nie certolił: "zrobił się bufonowaty"

2 tygodni temu 15

Z pewnością wydarzenia z czerwcowego zgrupowania reprezentacji Polski można nazwać jednymi z najważniejszych w polskiej piłce w tym roku. To wtedy Michał Probierz odebrał opaskę kapitańską Robertowi Lewandowskiemu, a Polska przegrała z Finlandią, po czym Probierz stracił posadę selekcjonera. Zbigniew Boniek wrócił do tamtego okresu, stwierdzając, że Probierz podpisał wtedy na siebie wyrok.

Zbigniew Boniek i Robert Lewandowski Screen - YT/Prawda Futbolu, REUTERS/Hannah Mckay

Sprawa odebrania opaski kapitańskiej i wieczornego telefonu Michała Probierza do Roberta Lewandowskiego zszokowała w czerwcu opinię publiczną i negatywnie wpłynęła na atmosferę w kadrze. Większość kibiców stanęła w tej sytuacji po stronie piłkarza. Dzisiaj Lewandowski znów jest liderem zespołu, a Probierza w reprezentacji już nie ma.

Zobacz wideo Kosecki z mocnym przesłaniem w sprawie piłkarzy Legii: Współczuję im. Cierpią na tym ich bliscy

Boniek wrócił do afery kapitańskiej w kadrze

Na te kilka czerwcowych dni życie reprezentacji Polski zostało wywrócone do góry nogami. Skończyło się na porażce z Finlandią w Helsinkach w kiepskim stylu, dymisją Probierza i kolejną w ostatnim czasie niechęcią kibiców do kadry. Przeważała opinia, że Probierz przesadził w całej sytuacji i nie powinien odbierać Lewandowskiemu opaski, a przynajmniej nie w takim stylu, w jakim to zrobił.

Zdaniem Zbigniewa Bońka ta decyzja to było zawodowe samobójstwo dla Probierza. Wykazał się nadmierną pewnością siebie.

- Był taki okres, że Michał Probierz zakochał się sam w sobie. Uważam, że popełnił błąd - zrobił się bufonowaty, jak został selekcjonerem. Otoczył się grupą ludzi - ja mu mówiłem: "To nie są ludzie, którzy ci pomogą w tej pracy, to ludzie którzy tylko cię pompują i dają ci uwierzyć, że jesteś wielki. Natomiast to tak nie wygląda". Jedyna broń każdego trenera to wyniki - jak ich nie ma, to każdy trener jest zły. Michał wszedł na jakiś poziom dziwnej autokreacji, jakiegoś dziwnego sposobu zarządzania. Ten błąd, który zrobił z Robertem Lewandowskim - nie możesz się sprzeczać z pomnikiem - skomentował w programie portalu meczyki.pl "Dwa Fotele".

Były prezes PZPN przekonuje, że Probierz źle rozgrywał temat Lewandowskiego i jego opaski już od momentu, kiedy dowiedział się, że piłkarz nie czuje się na siłach, by przyjechać na zgrupowanie.

- To wcale nie jest tak, że Robert Lewandowski nie chciał przyjechać na mecz z Finlandią. To Michał go nie chciał i to wykorzystał.  To, co się stało później - Michał zrozumiał, że popełnił błąd, że poszło to za daleko, a sobie z tym absolutnie nie poradził - ocenił Boniek.

Zobacz też: Gruchnęło ws. transferu Pululu. Jest reakcja Jagiellonii

Według Bońka Probierz będzie miał problem z szybkim znalezieniem pracy po kadrze. A jeśli znajdzie, to nie należy oczekiwać dobrych wyników. Dopadnie go to samo, co stało się z poprzednimi selekcjonerami.

- Problem jest taki, że selekcjonerzy, którzy w Polsce podają się do dymisji nie mogą potem znaleźć pracy. Nie wiem czy teraz Michał stara się o pracę czy nie - uważam, że ma rutynę, doświadczenie i nie jest złym trenerem. Ma może taką energię, która powoduje, że co pięć minut inaczej myśli. Nie ma takiego spokoju, ciągle chce, żeby był kocioł, a w piłce to nie są najlepsze rzeczy - powiedział.

Jeśli chodzi o Lewandowskiego i opaskę kapitańską, to dla Bońka napastnik FC Barcelony powinien być kapitanem do końca kariery reprezentacyjnej.

- Zupełnie nie rozumiem głosów, że Robert jest złym kapitanem. Dopóki gra w reprezentacji, to musi być kapitanem - jak skończy, to będzie ktoś inny. Mówienie, żeby funkcjonował w reprezentacji tak jak do tej pory, ale odebrać mu opaskę, to szaleństwo - przyznał.

Dziś obraz kadry jest zupełnie inny. Poprawiła się atmosfera, wrócił Lewandowski, zespół gra przyjemniejszą dla oka piłkę pod wodzą Jana Urbana, a w marcu podejmie walkę o awans na mundial przez baraże.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło