Dom aukcyjny Felzmann w Neuss wydał oświadczenie w sprawie licytacji, na której miały zostać sprzedane przedmioty po ofiarach Holocaustu. Wydarzenie zostało odwołane po naciskach ze strony m.in. polskiej dyplomacji i Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego.
Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl/Facebook/Instytut im. Fritza Bauera
Oświadczenie ws. skandalicznej licytacji w Niemczech
Dom aukcyjny Felzmann w Neuss przesłał oświadczenie do redakcji "Faktu". Wskazał w nim, że podczas licytacji wystawione miały być "listy, koperty, pocztówki i dokumenty z czasów nazistowskiego terroru", ale wydarzenie zostało anulowane po fali krytyki. "Zdajemy sobie sprawę, że podjęliśmy błędną decyzję przy ocenie wniosku o wydanie przedmiotu i żałujemy wszelkich urazów, jakie mogliśmy wywołać wśród osób pogrążonych w żałobie i dotkniętych ofiar nazistowskiego terroru. Jako dom aukcyjny znaczków, listów i autografów, cieszymy się dobrą reputacją od wielu dekad i wierzymy, że historia jest podtrzymywana przez naszą pracę i naszych kolekcjonerów" - dodano.
Dom aukcyjny: Przedmioty zostały nabyte legalnie
Dalej podkreślono, że "znaczna część dokumentów i przedmiotów została przekazana przez potomków ofiar". "Pozostała część pochodzi z prywatnej kolekcji badawczej, która miała zostać sprzedana. O ile nam wiadomo, wszystkie przedmioty wchodzące w skład tej kolekcji badawczej zostały nabyte legalnie na otwartym rynku" - dodano. Dom aukcyjny wskazał także, że to nie on podjął decyzję o wystawieniu tych przedmiotów na sprzedaż. "Niemniej jednak nawet po analizie prawnej wszystkich okoliczności, nie uważamy za niesprawiedliwe, jeśli ktoś zdecyduje się sprzedać, zamiast przekazać darowiznę. Powodów może być wiele i nie do nas należy ocena ich decyzji oceniać. Uważamy, że aukcje publiczne to rozsądne podejście, ponieważ zapewniają transparentność w kwestii tego, kto nabywa przedmioty będące przedmiotem aukcji. Pragniemy podkreślić, że wśród naszych klientów znajdują się również miejsca pamięci i muzea" - dodano.
Zobacz wideo Sikorski przejmie stery w rządzie? "Cieszy się największym zaufaniem"
Niemcy reagują na aukcję w Neuss
Kancelaria rządu Nadrenii Północnej Westfalii przekazała Polskiemu Radiu, że władze tego landu starają się nakłonić dom aukcyjny Felzmann do udostępnienia dokumentów instytucjom zajmującym się historią. Minister miejscowego rządu Nathanael Liminski wierzy, że uda się "znaleźć rozwiązanie, które uwzględni obawy zarówno strony polskiej, jak i społeczności żydowskiej". Wiadomo, że Muzeum Auschwitz liczy na przekazanie materiałów dotyczących więźniów tamtejszego dawnego niemieckiego obozu koncentracyjnego. Aukcja miała odbyć się w poniedziałek (17 listopada) o godzinie 13, ale została odwołana w ostatniej chwili. Tuż przez jej rozpoczęciem, przed budynkiem, w którym miała się odbyć, zgromadziło się kilkudziesięciu demonstrantów. Domagali się oddania dokumentacji medycznej i urzędniczej, listów oraz przedmiotów związanych z więźniami niemieckich obozów koncentracyjnych. Przeciwko aukcji opowiedziały się także polskie władze, Międzynarodowy Komitet Oświęcimski, niemiecki Instytut Fritza Bauera oraz inne instytucje. - To jest kwestia etyki, to jest pierwsza rzecz. A druga jest taka, że jeśli okaże się, że to są przedmioty autentyczne, to my je po prostu odzyskamy - zapowiedziała ministerka kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska.
Przeczytaj także: "Oburzająca aukcja przedmiotów z Holokaustu. Ministerstwo reaguje".
Źródła:"Fakt", IAR



English (US) ·
Polish (PL) ·