Policja w Sopocie prowadzi czynności w sprawie niewyjaśnionego zabójstwa sprzed lat. Nieoficjalnie mówi się o nowym tropie ws. Iwony Wieczorek.
W środę 14 stycznia policjanci z Małopolski prowadzili czynności przy ulicy Polnej w Sopocie. Z relacji okolicznych mieszkańców wynika, że funkcjonariusze byli ubrani w charakterystyczne białe kombinezony, które mają zapobiec zacieraniu śladów. W miejscu, gdzie trwała akcja służb, postawiono również specjalny namiot, który miał odgrodzić zebrane dowody od osób postronnych.
Zaginięcie Iwony Wieczorek. Nowy trop?
Na chwilę obecną nie wiadomo, czego konkretnie dotyczyły działania kryminalnych. Wśród mieszkańców Sopotu pojawiły się plotki, że może chodzić o sprawę zaginięcia Iwony Wieczorek.
Taka sugestia pojawiła się w związku z faktem, że to właśnie Małopolski Wydział Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie od 2019 roku zajmuje się wyjaśnieniem okoliczności zdarzenia. Wcześniej – w 2011 roku – postępowanie oficjalnie umorzono z powodu braku dowodów.
Na razie nie wiadomo, czy w toku prowadzonego śledztwa pojawiły się jakiekolwiek nowe ustalenia. Dopytywany o szczegóły akcji przy ulicy Polnej w Sopocie, rzecznik Prokuratury Krajowej wyjaśnił, że „funkcjonariusze policji, na polecenie prokuratora z małopolskiego wydziału zajmującego się przestępczością zorganizowaną wykonują w Sopocie czynności dowodowe w śledztwie dotyczącym niewyjaśnionego zabójstwa sprzed kilkunastu lat”.
Przemysław Nowak dodał, że „czynności te mają sprawdzić, czy zachodzą przesłanki do podjęcia na nowo umorzonego postępowania”. – Na obecnym etapie nie informujemy, w jakim śledztwie czynności te są realizowane. Nie informujemy również, jakie czynności wykonano, ani jakie ustalenia poczyniono – zaznaczył przedstawiciel Prokuratury Krajowej.
Zaginięcie Iwony Wieczorek a tajemnicze ognisko
Sprawa Iwony Wieczorek pozostaje jedną z najbardziej zagadkowych w ostatnich dekadach. 19-latka w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku opuściła sopocki klub i ruszyła w stronę domu. Ostatni raz zarejestrowały ją kamery o 4:12 w gdańskim Jelitkowie.
Od tamtej pory zaginęła bez śladu. Przez kilkanaście lat śledczy próbowali rozwikłać zagadkę zaginięcia Iwony Wieczorek, jednak ostatecznie śledztwo utknęło w martwym punkcie. Przez lata dominowało przekonanie, że po kłótni ze znajomymi dziewczyna samotnie wracała do mieszkania.
Marta Bilska i Mikołaj Podolski, autorzy książki „Zaginiona Iwona Wieczorek. Koniec kłamstw” uważają, że sprawa mogła wyglądać zupełnie inaczej. Na trasie powrotu Iwony odbywało się też ognisko – urodzinowa impreza kolegi, na którą 19-latka była zaproszona. Z bilingów wynika, że Iwona próbowała nawiązać kontakt z uczestnikami.
– Możliwe, że chciała po prostu dołączyć, żeby się wygadać, z kimś porozmawiać, dokończyć ten wieczór. Tego dnia Iwona nie mogła liczyć na nocleg u koleżanki, z którą się pokłóciła. Jej rzeczy wystawiono na balkon wraz z kluczem. To mogło skłonić ją do poszukiwania innego towarzystwa – komentowała Marta Bilska.
Czytaj też:
Weszli do domu i znaleźli dwa ciała. Nie żyje seniorka i jej synCzytaj też:
Koszmar w turystycznym kraju. Śmierć 22 osób w katastrofie kolejowej







English (US) ·
Polish (PL) ·