Nocny połów zaskoczył wędkarkę. Karaś pobił rekord łowiska

2 tygodni temu 19

Zamiast karpia na haczyku pojawił się karaś. Jak się jednak okazało, teraz połów może przejść do historii łowiska jako nowy rekord gatunku.

W angielskim kompleksie wędkarskim Cherry Lakes w hrabstwie Gloucestershire, tuż przy granicy z Walią, doszło do niecodziennego wydarzenia, które na długo zapisze się w historii tego łowiska. Keely Greenhalgh, pasjonatka nocnego wędkowania, dokonała połowu, o jakim marzy każdy wędkarz – złowiła rekordowej wielkości karasia pospolitego. Ryba ważyła około 2 kilogramów, co według zarządców akwenu może być nowym rekordem Cherry Lakes dla tego gatunku.

Połów miał miejsce na jeziorze Cherry Spring, które od lat słynie z obecności dużych karasi. To właśnie tutaj wędkarze przyjeżdżają, by spróbować swoich sił w łowieniu dorodnych ryb. Literatura wędkarska podpowiada, że karaś jest rybą stosunkowo niepozorną i najlepiej reaguje na drobne przynęty oraz delikatne zestawy. Jednak tym razem natura postanowiła zaskoczyć zarówno wędkarza, jak i rybę – Greenhalgh zdecydowała się użyć 15-milimetrowej kulki proteinowej o niezwykłym smaku bananowego toffee, którą podała nad kruszonką i kukurydzą.

Złowiła karasia życia. Mogła pobić rekord łowiska

– Miałam bardzo mocne branie, dokładnie takie jak przy typowym odjeździe karpia, ale gdy podniosłam wędkę, od razu pomyślałam, że nie czuję dużego ciężaru – relacjonowała wędkarka w rozmowie z brytyjskim „Angling Times”. – To była ciemna i mglista noc. Czułam jedynie delikatne szarpnięcia na żyłce, więc przez chwilę nie byłam pewna, z czym mam do czynienia – dodała.

Gdy ryba w końcu znalazła się w podbieraku, okazało się, że to nie karp, lecz prawdziwy gigant w świecie karasi – karaś pospolity o imponujących rozmiarach, który zdecydowanie przyćmił pozostałe połowy dnia. Początkowo nawet Greenhalgh nie była pewna, z jakim gatunkiem ma do czynienia, dopiero po interwencji męża, który podjął rybę podbierakiem, okazało się, że trafiła na wyjątkowy okaz.

Choć tego samego dnia w Cherry Lakes udało się złowić kilka dużych karpi, to właśnie karaś zyskał miano gwiazdy wyprawy. – Chociaż złowiliśmy kilka dorodnych karpi, to właśnie ten karaś sprawił, że mokry i chłodny weekend stał się niezapomniany – przyznała wędkarka.

Czytaj też:
Wędkarz wypłynął na chwilę, pobił rekord. „Świąteczna ryba”
Czytaj też:
Polacy złowili prawie 3-metrowego suma. Opowiedzieli o 2,5-godzinnej walce

Przeczytaj źródło