Niewiarygodne, co prezes Wisły Kraków napisał o Legii

1 miesiąc temu 19

Skala kryzysu Legii Warszawa jest porażająca, nikt nie przypomina sobie tak długiej serii meczów bez wygranej. Choć stołeczni kończą rok w ekstrklasie w strefie spadkowej, to są głosy, że nie należy ich skreślać w walce o najwyższe lokaty. Właściciel Wisły Kraków, Jarosław Królewski, wprost przyznał, że nie należy być zdziwionym, jeśli Legia wywalczy awans do europejskich pucharów.

Jarosław Królewski Fot. Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl

Sezon dla Legii zaczął się całkiem dobrze, bo od wygranego Superpucharu Polski i wywalczenia awansu do fazy zasadniczej Ligi Konferencji. Ale z każdym kolejnym tygodniem było coraz gorzej. Pierwszy trener robił, co mógł, aby odejść, a tymczasowy do dziś nie wygrał żadnego spotkania. Legia odpadła z Pucharu Polski po zaledwie jednym meczu, nie ma szans na europejskie puchary na wiosnę. Zanotowała największą serię meczów bez zwycięstwa od dziesięcioleci (11 spotkań). Rok w lidze kończy w strefie spadkowej.

Zobacz wideo Kosecki bardzo krytycznie o trenerze Legii: Sorry, Inaki

Królewski analizuje sytuację Legii. "Może zagrać w pucharach"

Legia jest niespodziewanie słabym i niepewnym siebie zespołem w tym sezonie. W klubie wszyscy czekają na start rundy wiosennej, który ma być dla stołecznym zupełnie nowym otwarciem. Stołeczni będą mogli się skupić na grze w ekstraklasie, a wszystko będzie się działo z nowym trenerem, którym ma być Marek Papszun. Celem będzie uratowanie sezonu.

Zdaniem Jarosława Królewskiego, właściciela Wisły Kraków, wiosna może należeć do Legii i nie można być zdziwionym, jeśli skończy sezon w czołówce. W swojej analizie zamieszczonej na Twitterze zauważył, że wpływ na to ma kilka czynników.

W tym sezonie ekstraklasa jest wyjątkowo wyrównana. Prowadząca Wisła Płock ma zaledwie 11 punktów przewagi nad zamykającymi tabelę Legią i Bruk-Betem Termaliką Nieciecza. Ten ścisk w tabeli miałby sprzyjać Legii.

Królewski zwraca uwagę też, że wyniki w drugiej części sezonu mają większy wpływ na ostateczną pozycję w tabeli i w tym Legia może tez upatrywać nadziei. Przerwa zimowa też powinna służyć stołecznym.

"W ligach o niskiej dyspersji punktowej (jak obecna Ekstraklasa i w sumie duża część 1. ligi) o końcowym sukcesie decyduje nachylenie krzywej formy, a nie jej punkt początkowy. Badania nad performance momentum - w sumie stare jak świat, pokazują, że utrzymana, rosnąca forma po przerwie zimowej ma silniejszą korelację z miejscem końcowym niż forma z pierwszych 10–12 kolejek. W ligach z przerwą zimową (Bundesliga, Ekstraklasa, liga austriacka) zespoły, które zyskują więcej niż 0,2 pkt. na mecz po przerwie, awansują średnio o 2–4 miejsca w tabeli. W obecnym kształcie tabeli może oznaczać to nawet skok o kilkanaście pozycji!" - analizował Królewski.

Zobacz też: Tak piłkarz Legii podsumował Rajovicia. Tego już nie cofnie

Właściciel krakowskiej Wisły podkreśla, że kluczem będzie zarządzanie meczami przez nowego trenera Legii, szczególnie w ostatnim kwadransie. Musi też uważać na zdrowie zawodników, którzy okażą się dla niego najważniejsi w zespole. Przekonuje, że Papszun nie chciałby iść do Legii, gdyby nie rozumiał sytuacji.

"30–35 proc. bramek w ligach o niskiej różnicy jakości pada po 75. minucie, zmęczenie neuromięśniowe wpływa bardziej na decyzyjność niż na bieganie, zespoły z głębszą ławką mają istotnie lepszy bilans punktowy w końcówkach. Wygrywać będzie zespół, który najlepiej zarządza intensywnością w sezonie. Nie da się wygrać sezonu autorytetem, nie da się go przepchnąć serią, nie da się ukryć słabości organizacyjnych. Wygrywa ten, kto myśli w cyklach, nie w kolejkach, zarządza zmęczeniem jak kapitałem, traktuje ławkę jak aktywo, dowozi powtarzalność decyzji" - ocenił Królewski.

Biznesmen uważa, że tę analizę można też przypisać do sytuacji Wisły Kraków, która jest na kursie po awans do PKO Ekstraklasy. "Podobnie jak Legia Warszawa może w przyszłym sezonie zagrać w pucharach, tak Wisła Kraków może wypaść poza baraże jeszcze w tym - znaczenie bowiem detali we współczesnej piłce jest porażająco istotne" - dodał.

Legia zagra w czwartek na zakończenie udziału w Lidze Konferencji z gibraltarskim Lincoln Red Imps. Pierwszym rywalem stołecznych w 2026 r. będzie Korona Kielce, z którą zagrają na przełomie stycznia i lutego.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło