Data utworzenia: 17 listopada 2025, 14:09.
Na kluczowej trasie kolejowej Warszawa–Lublin w jeden dzień doszło do serii groźnych incydentów. Zgłoszone uszkodzenia torów – w tym te, które mogły być efektem eksplozji – postawiły na nogi służby i uruchomiły pełne procedury bezpieczeństwa.
PKP PLK i rząd potwierdzają: w krótkim czasie wykryto kilka zdarzeń mogących zagrażać bezpieczeństwu ruchu. Śledczy badają każdy ślad. – Zabezpieczono nagrania z kamer, znaleziono liczne materiały i elementy, które mogą wskazywać na identyfikację sprawców – mówił minister Kierwiński podczas konferencji prasowej.
Seria groźnych zdarzeń na jednej z najważniejszych linii w kraju
W niedzielny poranek maszynista jadącego składu na trasie Warszawa–Lublin zauważył w rejonie Życzyna niepokojącą nieprawidłowość torów i natychmiast zatrzymał pociąg. Policja poinformowała później, że oględziny wykazały uszkodzenie fragmentu infrastruktury.
Jak podkreśla prezes PKP PLK Piotr Wyborski, było to jedno z kilku incydentów, które tego dnia ujawniono na tej samej linii. – Procedury zadziałały – mówi, zaznaczając, że kontakt między dyżurnym ruchu a maszynistą działał bez zakłóceń i nikt nie został ranny.
PKP PLK podnosi czujność po wykryciu wielu incydentów
Piotr Wyborski poinformował, że spółka współpracuje ze służbami, aby ustalić osoby odpowiedzialne za uszkodzenia. Zwrócił uwagę, że bieżący monitoring infrastruktury został jeszcze bardziej wzmocniony. Jak wyjaśniał, dodatkowy komunikat wysłany do pracowników kolei miał zwiększyć ich czujność i ułatwić szybsze wyłapywanie zdarzeń odbiegających od normy. Według Wyborskiego seria incydentów ujawniona w niedzielę potwierdziła konieczność wzmożonego nadzoru na tym odcinku. Spółka deklaruje, że pozostaje w stałym kontakcie z przewoźnikami i obsługą terenową.
Premier Tusk: „To był akt dywersji”. Służby badają dwa miejsca
W poniedziałek rano miejsce jednego ze zdarzeń, niedaleko stacji Mika, odwiedził premier Donald Tusk. W nagraniu udostępnionym mediom stwierdził: – „Jesteśmy w miejscu eksplozji niedaleko Garwolina… eksplozji, która miała najprawdopodobniej na celu wysadzenie pociągu na trasie Warszawa–Dęblin”. Według premiera mamy do czynienia z „aktem dywersji”. Podkreślił, że szczęśliwie nie doszło do tragedii, choć zagrożenie było realne, a służby badają już również drugie miejsce, gdzie – jak mówił – także mogło dojść do próby zniszczenia infrastruktury. Na miejscu pracują policja, CBŚ, prokuratura i eksperci analizujący każdy odnaleziony element.
Kilkanaście wcześniejszych zgłoszeń. Służby: materiał ACE, wyrwana szyna, obce radiostacje
Dziennikarz Mariusz Gierszewski przekazał, że według informatorów użyto elastycznego materiału wybuchowego ACE. Odłamki śrub znaleziono kilkanaście metrów od wyrwy, a oderwany fragment szyny leżał kilka metrów dalej. Co niepokojące – przed pociągiem, którego maszynista dostrzegł uszkodzenie, przejechały już trzy inne składy. Według Gierszewskiego służby PKP były w gotowości od kilku dni, bo od 11 listopada na wschodzie kraju odnotowano kilkanaście incydentów w rejonie torów. Zgłaszano nieznane osoby przy liniach kolejowych oraz próby wywoływania dyżurnych ruchu przez obce radiostacje.
Ten artykuł to informacja pilna. Jest w trakcie aktualizacji. Wkrótce napiszemy więcej na temat tego wydarzenia.

2 miesięcy temu
20


English (US) ·
Polish (PL) ·