Nawrocki ma do podpisania ustawę pułapkę. Może postąpić inaczej Duda

22 godziny temu 9

Rząd przyjął nowelizację ustawy o sporcie. Poprzedni projekt, który firmował swoim nazwiskiem poprzedni minister sportu Sławomir Nitras, nie wszedł w życie z powodu sprzeciwu prezydenta Andrzeja Dudy. Z nowego zniknęły kwestionowane zapisy, co jednak nie znaczy, że ustawę podpisze prezydent Karol Nawrocki.

Karol Nawrocki podczas pielgrzymki kibiców na Jasnej Górze. 11 stycznia 2025 roku Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

Rząd projektem nowelizacji ustawy o sporcie zajął się w środę. Ustawa została przyjęta na posiedzeniu Rady Ministrów i skierowana do dalszych prac w sejmie.  

Sędziowie zyskają większą ochronę

Najważniejsze zmiany dotyczą trzech kwestii. Po pierwsze: ustawa poprawia sytuację zawodniczek kadry narodowej, które zdecydowały się urodzić dziecko. Według nowych przepisów będą one dostawać stypendium nie przez sześć miesięcy, jak dotąd, ale przez cały rok. W dodatku kwota będzie wynosiła 81,5 procent wcześniejszej wysokości stypendium, a nie, jak do tej pory, 50 procent. W ten sposób reprezentantki Polski zostaną zrównane w prawach z kobietami pracującymi na etacie. 

Drugą ważną zmianą jest objęcie sędziów sportowych taką samą ochroną prawną, jak funkcjonariuszy publicznych. Oznacza to, że arbitrzy, którzy zostaną zaatakowani fizycznie lub słownie, albo pod ich adresem zostaną skierowane groźby, nie będą musieli ścigać winowajców z oskarżenia prywatnego jak do tej pory. Każde przestępstwo wobec sędziów będzie od chwili wejścia ustawy w życie ścigane z urzędu. To znaczy, że prokuratura podejmie działanie z chwilą, gdy dowie się o podejrzeniu popełnienia czynu zabronionego wobec sędziego.  

O tego typu rozwiązanie już dawno apelowali arbitrzy piłkarscy, którzy najczęściej spotykają się ze słowną i fizyczną agresją na boiskach. Problem dotyczy przede wszystkim niższych lig, gdzie sędziowie nie mogą liczyć na taką samą ochronę jak podczas meczów ekstraklasy czy I ligi. 

Ustawa rozwiąże problem, który miał Nitras z PKOl

Trzecim istotnym aspektem nowelizacji jest poszerzenie uprawnień Instytutu Sportu – Państwowego Instytutu Badawczego, jeśli chodzi o finansowanie zadań związanych z przygotowaniem kadry narodowej. Chodzi przede wszystkim o sytuację, gdy związek sportowy z jakichś powodów nie może ponosić kosztów prowadzenia kadry narodowej.  

Z tego typu sytuacją mieliśmy do czynienia w ubiegłym roku, gdy polskie hokeistki miały pojechać na turniej eliminacji olimpijskich do Japonii. Pogrążony w finansowej zapaści Polski Związek Hokeja na Lodzie nie miał na to pieniędzy. Potrzebną kwotę mogło przekazać ministerstwo sportu, ale nie mogło tego zrobić bezpośrednio na konto związku. – Gdybym przekazał środki do PZHL, zostałyby one zajęte przez komornika. Niestety, w Polsce są związki sportowe, które mają długi i zobowiązania komornicze, a tych nie mogę finansować – tłumaczył wtedy dziennikarzom, Sławomir Nitras. 

Poprzedni minister sportu mógł problem obejść przez współpracę z Polskim Komitetem Olimpijski i wcześniej tak to właśnie działo. Ministerstwo przekazywało pieniądze PKOl, a ten opłacał potrzeby, jakie miała ta czy inna kadra narodowa. Nitras był jednak skonfliktowany z szefem PKOl Radosławem Piesiewiczem i nie chciał powierzać komitetowi żadnych pieniędzy. Ostatecznie hokeistki do Japonii wysłał Śląski Związek Hokeja, który dostał na ten cel dofinansowanie z ministerstwa.  

Duda ustawy nie podpisał, Nawrocki też może mieć problem. Ta ustawa to pułapka

Przepisy o poszerzonych kompetencjach Instytutu Sportu znalazły się w ustawie, którą ministerstwo sportu przygotowało jeszcze za czasów Nitrasa. Nowelizacja przeszła przez sejm, ale nie podpisał jej prezydent Andrzej Duda. Zamiast tego skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Jego wątpliwości wzbudziły zapisy, których nie ma już w nowym projekcie. Chodziło o tzw. parytety we władzach związków sportowych i o członków zarządów związków, których mieli wyłaniać spośród siebie zawodnicy i zawodniczki kadr narodowych. Zdaniem poprzedniego prezydenta była to zbyt daleka ingerencja w wolność prawa do zrzeszania się, z którego korzystają związku sportowe. Obiekcje prezydenta były tym większe, że za niewywiązanie się z określonych parytetów płci we władzach związku i za brak dopuszczenia do władz przedstawiciela kadry narodowej, groziły związkom poważne konsekwencje finansowe. 

Zakwestionowanych przez Dudę zapisów nie ma już w nowym projekcie nowelizacji, ale to nie oznacza, że o podpis prezydenta będzie łatwiej. Po pierwsze: nie wiadomo, czy ustawa przejdzie przez sejm bez zmian, a po drugie nie wiadomo, jak zareaguje na nią tzw. środowisko kibicowskie. Bo o ile za skandowanie "sędzia kalosz" nikt kibiców ścigać nie będzie, o tyle popularna przyśpiewka z nazwiskiem sędziego i pytaniem "Ile ci dali?", może już podpadać pod znieważenie funkcjonariusza publicznego w czasie pełnienia przez niego obowiązków. Takie przestępstwo ściga się z urzędu.  

I można powiedzieć, że prezydent Karol Nawrocki znajdzie się między młotem a kowadłem. Z jednej strony nie ma wątpliwości, że sędziowie - zwłaszcza piłkarscy - powinni zostać objęci większą ochroną przed wybrykami kibiców i piłkarzy. Z drugiej strony prezydent, który sam deklaruje się jako kibic Lechii Gdańsk, narazi się innym fanom, którym z pewnością nie spodoba się, że to, co dotąd uchodziło im na sucho, będzie odtąd zagrożone karą. 

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło