- Większość szpitali powiatowych działających w formie spółek może niedługo kwalifikować się do upadłości. Tylko dzięki wpłatom samorządów te placówki jeszcze funkcjonują. Pierwszy raz tak wiele szpitali nie ma zapewnionej płynności finansowej - mówi nam Marta Nowacka, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego.
- W jaki sposób bezprecedensowy deficyt w budżecie NFZ wpłynie na funkcjonowanie szpitali prowadzonych przez samorządy? Portal Samorządowy rozmawia o tym z Martą Nowacką, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego i Michałem Pierończykiem, prezydentem Rudy Śląskiej.
- - Trzeba stanąć w prawdzie i wreszcie rozwiązywać kluczowe problemy naszej ochrony zdrowia. Inaczej dojdziemy do chaotycznej samolikwidacji wielu szpitali - przestrzega Michał Pierończyk.
- - Będzie zdziwienie i nerwowość pacjentów, kiedy okaże się, że tam, gdzie zawsze chodzili do lekarza, już go nie ma, bo pracuje gdzieś indziej - dodaje prezydent Rudy Śląskiej.
- - Mówimy, że w Polsce jest za dużo szpitali. Ale duże są również kolejki do leczenia, a wiele placówek czeka na pieniądze z NFZ za tzw. nadwykonania - zwraca uwagę Marta Nowacka.
Bardzo trudno jest planować szpitalne budżety, nie wiedząc, czy dostaną pieniądze z NFZ
Skala kryzysu finansów w ochronie zdrowia i deficytu w budżecie NFZ szacowana jest na kwotę 10-13 mld zł w 2025 r. i około 23 mld zł w roku 2026. Jak szpitale samorządowe odczuwają tę zapaść. To już alarm?
Marta Nowacka, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego i prezes Szpitala Miejskiego w Siemianowicach Śląskich: - Ten alarm trwa już od 2022 roku. Spodziewaliśmy się, że będzie coraz gorzej. Natomiast 2025 rok okazał się dla nas o tyle niebezpieczny, że po raz pierwszy Narodowy Fundusz Zdrowia przestał nam w tak dużej skali płacić w terminie, ale również nie zawierał umów ze szpitalami na cały rok.
To jest oczywiście mocno niepokojące, bo trudno jest planować szpitalne budżety nie wiedząc czy będziemy mieli umowy z NFZ.
Można więc powiedzieć, że krach w finansowaniu ochrony zdrowia trwa nie od dziś. Dlatego nie jesteśmy nim specjalnie zaskoczeni. Przestrzegaliśmy, że ta sytuacja doprowadzi do tak wysokiego zadłużenia wielu szpitali, że spłacanie ich zobowiązań stanie się coraz większym problemem.
Jak samorządy podchodzą do tak ogromnych problemów finansowych NFZ i planowanych przez resort zdrowia cięć w wydatkach na niektóre świadczenia?
Michał Pierończyk, prezydent Rudy Śląskiej: Sytuacja staje się coraz bardziej poważna. Rzeczywiście pieniędzy z NFZ między innymi na leczenie szpitalne płynie mniej.
Jako samorząd Rudy Śląskiej od 2022 roku łącznie przelaliśmy na konto naszego szpitala - działającego jako spółka miejska - 26,5 mln zł, więc całkiem sporo. Środki te zostały przeznaczone na różnego rodzaju cele. Najpierw było ratowanie szpitala w 2022 r., bo należało spłacić kredyt. Później finansowaliśmy m.in. remonty i zakup sprzętu.
Rada miasta podchodzi do tego ze zrozumieniem, bo zapewniamy w ten sposób poprawę standardów leczenia i opieki nad pacjentami, głównie mieszkańcami naszego miasta.
Jednak nasze finansowe możliwości w tym zakresie już się wyczerpują. Nie dysponujemy dziś tak znacznymi środkami, żeby jako samorząd cały czas dokładać do bieżącej działalności szpitala. Te pieniądze powinny iść z Narodowego Funduszu Zdrowia.
Nadszedł więc już najwyższy czas, aby stanąć w prawdzie i wreszcie rozwiązywać kluczowe problemy naszej ochrony zdrowia. Inaczej dojdziemy do niekontrolowanej, chaotycznej samolikwidacji wielu samorządowych szpitali, przede wszystkim powiatowych.
Będzie zdziwienie i nerwowość pacjentów, kiedy się okaże, że tam, gdzie zawsze chodzili do lekarza, już go nie ma, bo już pracuje gdzieś indziej.
Nawet 100 szpitali powiatowych może zniknąć ze zdrowotnej mapy Polski
Według Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych stanęliśmy już pod ścianą, a wspomniana redukcja nakładów na leczenie spowoduje, że nawet co trzeciemu szpitalowi powiatowemu grozi zamknięcie. Z mapy może więc zniknąć nawet około 100 szpitali. Rzeczywiście jest już tak tragicznie?
Marta Nowacka: Niestety taki czarny scenariusz jest jak najbardziej możliwy. Większość szpitali powiatowych działających w formie spółek może już niedługo kwalifikować się do upadłości. Tylko dzięki wpłatom właścicieli, czyli samorządów, te placówki jeszcze funkcjonują.
Szpitale są dość dziwnym tworem prawa handlowego, ponieważ mimo że już dawno powinny upaść, są w stanie jakoś przetrwać i turlać się do momentu, kiedy NFZ zapłaci placówkom kolejne części ich należności.
Jednak dzisiaj sytuacja jest już bardzo niebezpieczna, gdyż dostawcy oraz usługodawcy współpracujący ze szpitalami są coraz bardziej zniecierpliwieni faktem, że do nich też nie wpływają należne im pieniądze.
Pierwszy raz doszło więc do tego, że tak znaczna liczba szpitalnych placówek nie ma zapewnionej przez płatnika świadczeń, czyli NFZ, finansowej płynności.
Samorządy też już nie bardzo mogą pomóc tym szpitalom. Rzeczywiście jest już tak źle?
Michał Pierończyk: Niestety tak. W Rudzie Śląskiej mamy plan na to, żeby w 2026 roku nasz szpital nadal działał. Na pewno jednak nie będziemy już w stanie dokładać do jego funkcjonowania takich kwot jak we wspomnianych latach 2022-2025.
Aby nasz szpital mógł zawrzeć umowę o pożyczkę w rachunku został zaciągnięty kredyt w wysokości 10 mln zł. Nasz samorząd będzie go musiał spłacić w całości, co razem z odsetkami daje już kwotę 12,5 mln zł.
W tym kontekście odniosę się do niezapłaconych przez NFZ tzw. nadwykonań, które na koniec 2025 roku opiewały już na kwotę 14,5 mln zł. Gdyby Fundusz wypłacił szpitalowi te należne mu pieniądze - w tym 8,5 mln zł za świadczenia nielimitowane, czyli ratujące życie - tak naprawdę nie musielibyśmy uruchamiać wspomnianej pożyczki.
Przewidujemy także pewne kwoty na wkład własny do projektu dofinansowanego z KPO, jeśli chodzi o cyfryzację szpitala oraz wsparcie do zakupu sprzętu.
Szpital będzie więc nadal realizował świadczenia dla mieszkańców, ale wiele wskazuje na to, że jego usługi zostaną ograniczone w zakresach, które dziś są skrajnie deficytowe od strony finansowej.
Przy okazji każdej dyskusji o reformie szpitalnictwa odżywa temat niepotrzebnego dublowania świadczeń w niemal sąsiadujących ze sobą placówkach i konieczności wprowadzenia narzędzi ułatwiających konsolidację oddziałów oraz całych lecznic. W liczących 63 tys. mieszkańców Siemianowicach Śląskich są aż 3 szpitale. Nie za dużo?
Marta Nowacka: Kiedyś był u nas jeden szpital, ale ktoś stwierdził, że są potrzebne trzy i dawał środki pozostałym dwóm placówkom, rozdzielając wcześniej główny szpital. A dzisiaj na zasadzie dobrowolności mamy likwidować niektóre świadczenia w naszej placówce. Kiedy więc było zapotrzebowania, były też kontrakty z NFZ i kolejne konkursy ogłaszane na te świadczenia.
Natomiast rzeczywiście, w niektórych przypadkach trzeba się skonsolidować i to jest bezdyskusyjne. Czy ma to jednak zawsze wiązać z likwidacją szpitala? Niekoniecznie.
Rozmawiając o organizacji lecznictwa i systemie jego finansowania, często mówimy, że w Polsce jest za dużo szpitali. Ale równie duże są kolejki do leczenia, a wiele placówek czeka na pieniądze z NFZ za tzw. nadwykonania.
Ustawodawca zapomniał o ogromnych kosztach wdrażania w szpitalach programów naprawczych
Czy przyjęta we wrześniu 2025 r. ustawa mająca zreformować szpitalnictwo w Polsce spełnia oczekiwania? Chodzi o takie narzędzia jak możliwość konsolidowania placówek przez związki jednostek samorządu terytorialnego, ułatwienia w zmianie profilu świadczeń i wdrażanie programów naprawczych i restrukturyzacyjnych.
Marta Nowacka: Pierwsze dwa punkty były już dawno do zrealizowania także bez tej ustawy. Traktujemy tę regulację jako wstęp oraz krótki spis tego, co się w przyszłości może okazać prawnie możliwe do zrealizowania.
Na razie na przykładach szpitali w województwie śląskim - w tym w Gliwicach i Knurowie - widzimy, że trzeba być bardzo odważnym i wiedzieć, że przez kilka lat będzie się musiało dokładać naprawdę duże pieniądze do restrukturyzacji oraz programów naprawczych, które przewiduje wspomniana ustawa.
Niestety nie mówi się w tych przepisach o najważniejszej kwestii, czyli o tym, że taka restrukturyzacja jest bardzo droga. To nie jest tak, że zamkniemy jakiś oddział czy połączymy z innym i w następnym miesiącu mamy od razu pięknie bilansowany wynik finansowy.
Wdrażanie programów restrukturyzacyjnych niesie ze sobą wiele dodatkowych kosztów, na które w ustawie nie zostały zagwarantowane pieniądze. Mówi się o tym, że te oddziały, które „nie wyrabiają kontraktów” będą mogły przez jakiś czas utrzymać 50 proc. przychodu po przekształceniu w oddziały jednodniowe, ale nie ma pieniędzy dla tych, którzy mają nadwykonania.
Samo połączenie szpitali nie zadziała jak czarodziejska różdżka
Michał Pierończyk: Możliwości współpracy i koordynacji działalności szpitali rzeczywiście istniały już wcześniej, także bez ustawy z września 2025 r. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że łączenie szpitali nie wygląda tak, że dzisiaj podejmiemy decyzję, a za trzy miesiące będzie nowy podmiot, który rozwiąże wszystkie problemy.
Takie procesy wymagają dwóch, trzech lat przygotowań, aby tak poważne i złożone zmiany organizacyjne przyniosły oczekiwane przez samorząd, placówki i pacjentów rezultaty.
Ponadto pamiętajmy, że takie transformacje podlegają naciskowi społecznemu. Mieszkańcy dopytają, co się dzieje, czy i dlaczego jakiś oddział będzie likwidowany lub przenoszony itp.
Pacjenci chcą, żeby mimo wprowadzania koniecznych zmian było tak jak wcześniej. Tolerancja schorowanych osób na problemy organizacyjne ochrony zdrowia jest znacznie mniejsza, co jest oczywiście w pełni zrozumiałe.
Czego więc brakuje w reformie przewidywanej w omawianej ustawie? Przede wszystkim jasnego określenia, kto na poziomie województwa będzie zarządzał i brał na siebie odpowiedzialność za przeprowadzenie takich zmian w organizacji lecznictwa jak m.in. łączenie szpitali czy zmiana struktury łóżek szpitalnych, aby była zgodna z potrzebami zdrowotnymi w regionie.
Wcześniejsze założenia do ustawy zakładały, że liderami tego typu regionalnych zmian w lecznictwie będą wojewodowie. Uważam, że to był bardzo dobry kierunek, aby instytucja usytuowana wyżej niż na poziomie samorządu miasta czy powiatu zapewniała wdrażanie takich reorganizacji. Niestety ostatecznie w ustawie odstąpiono od tego zamysłu.
Kolejna część rozmowy - już wkrótce w PortalSamorzadowy.pl.

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.

1 dzień temu
7






English (US) ·
Polish (PL) ·