Natalia Kaczmarczyk, znana jako Natsu, to jedna z najbardziej rozpoznawalnych influencerek młodego pokolenia w Polsce. Współzałożycielka Teamu X, youtuberka i wokalistka od lat pozostaje w centrum zainteresowania mediów i internautów.
W szczerym wywiadzie udzielonym Januszowi Schwertnerowi dla portalu Goniec.pl opowiedziała o kulisach swojej drogi do sławy, presji popularności, wpływie życia prywatnego na karierę oraz kosztach autentyczności w toksycznym środowisku internetu.
Influencerka nie unikała trudnych tematów – mówiła wprost o lęku przed utratą zasięgów, o porzuceniu studiów farmaceutycznych, a także o tym, jak relacje romantyczne potrafią zachwiać jej poczuciem własnej wartości.
Lęk przed spadkiem zasięgów
Natsu otwarcie przyznaje, że popularność w internecie ma bezpośredni wpływ na jej emocje. Wbrew temu, co często deklarują twórcy, zasięgi, polubienia i reakcje odbiorców są dla niej istotnym miernikiem sensu pracy.
Lęk przed spadkiem zasięgów uważa za naturalny element zawodu. Jej zdaniem brak takiego strachu oznaczałby brak zaangażowania.
– Byłoby mi na pewno bardzo przykro, ponieważ w jakimś stopniu możemy sobie tłumaczyć, że nie – te lajki, zasięgi nie wpływają na nasze samopoczucie – gówno prawda, wpływają niestety – mówi w rozmowie z Gońcem.
– Gdy jest się twórcą, zasięgi mają realny wpływ na samopoczucie i motywację do pracy. Widzę to nie tylko u siebie, ale też u większości twórców, z którymi rozmawiam – dodaje.
Utrata popularności byłaby dla niej bolesnym ciosem, bo – jak podkreśla – wyniki są dowodem na to, czy tworzony content trafia do ludzi i ma realną wartość, ale w rozmowie z Januszem Schwertnerem podkreśla, że na pewno “dałaby radę”:
– Oczywiście świat by się nie zawalił. Byłoby mi przykro, ale nie byłby to koniec świata. Uważam, że jestem na tyle zaradną osobą, że znalazłabym rozwiązanie i zajęłabym się czymś innym.
Ambicja i poczucie sprawczości to cechy, które – jak przyznaje – wyniosła z domu. Ojciec nauczył ją, że jeśli się czegoś podejmuje, powinna to doprowadzić do końca.
– Mam też w głowie stałą presję. Nawet gdy chcę odpocząć, nie potrafię się do końca wyłączyć, bo mam poczucie, że w tym momencie powinnam robić coś więcej – mówi.
Jednocześnie influencerka dostrzega pułapkę, w którą wpada wielu młodych ludzi: nieustanne porównywanie się z innymi w sieci prowadzi do spadku samooceny i poczucia bezsilności.
– Oglądamy to wszystko, leżymy w łóżku i wmawiamy sobie: „Kurczę, ja tak nie potrafię”. Właśnie w tym momencie zaczyna spadać nasza samoocena – mówi.
Sama jednak wierzy, że ciężką pracą można realnie wpłynąć na własne życie.
Od farmacji do świata influencerów
Decyzja o wejściu w świat internetu była dla Natsu radykalnym zwrotem życiowym. Studiowała farmację – jednolity, wymagający kierunek – i była już na trzecim roku, gdy zdecydowała się na dziekankę. Poinformowanie rodziców o planach przeprowadzki do Warszawy i zamieszkaniu w domu influencerów było dla nich szokiem.
– Obrazili się na mnie, bo pewnego dnia powiedziałam im, że po trzech latach biorę dziekankę na studiach. Studiowałam farmację – to jednolity kierunek trwający pięć i pół roku – więc byłam już ponad w połowie. Oświadczyłam wtedy, że jadę do Warszawy, zostaję influencerką, zamieszkam w domu influencerów, będę tworzyć content i z tego żyć. Dla nich to był kompletny absurd – relacjonuje Gońcowi.
Jak dziś przyznaje, popełniła błąd, wchodząc od razu na konfrontacyjny ton, zamiast spokojnie wytłumaczyć swoje motywacje. Sama jechała do stolicy „w ciemno”, nie mając gwarancji sukcesu. Mimo to uważa, że była to jedna z najważniejszych decyzji w jej życiu.
– Uważam, że wyrwałam się z Matrixa – mówi.
– Największym przywilejem w moim życiu jest to, że nie muszę wstawać o szóstej rano. Ludzie czasem mi to zarzucają, mówiąc: „O, jak wstanie o 6:00, to już jest załamana”. No tak – bo ja naprawdę nie muszę wstawać o szóstej i to jest dla mnie ogromna wartość – mówi.
Choć w karierze zdarzały się momenty kryzysowe – także takie, gdy utrzymywała się z oszczędności – nie pozwoliła sobie na rezygnację.
– Bałam się, że będę musiała wrócić do domu z podkulonym ogonem i że tata powie: „A nie mówiłem?”. Na szczęście tak się nie stało – mówi. I dodaje: – Już kilka razy myślałam już, że to koniec mojej kariery, a jednak wciąż tu jestem.
Wiedziała, że porzucenie wypracowanego potencjału byłoby błędem. Jej sprawczość ujawniła się również w działalności Teamu X, gdy po problemach pierwszego składu współtworzyła nowy projekt, który realnie ruszył z produkcją treści.
Miłość, emocje i uzależnienie od intensywności
Choć Natsu uchodzi za osobę pewną siebie, przyznaje, że relacje romantyczne mają ogromny wpływ na jej samoocenę – i nie tylko jej.
– Myślę, że relacje tak mocno wpływają na moją samoocenę, bo w trakcie kłótni ludzie potrafią mówić sobie bardzo przykre rzeczy. Często wiedzą dokładnie, gdzie uderzyć, jak odebrać drugiej osobie poczucie własnej wartości – bo znają ją najlepiej – wyjaśnia w rozmowie z Gońcem.
Określa się jako osobę bardzo emocjonalną, która w związki angażuje się całkowicie i często patrzy na partnerów przez „różowe okulary”.
Lubi intensywne emocje i dopaminowe „górki i dołki”, co – jak sama zauważa – bywa niebezpieczne. Stabilna, spokojna relacja mogłaby wydawać jej się… nudna, zwłaszcza przy dynamicznym życiu zawodowym.
– Lubię tę intensywność, te emocje. I chyba musiałabym całkowicie zmienić tryb życia, żeby zmienić swoje podejście do relacji. Nawet terapia i porządkowanie sobie rzeczy w głowie niewiele dadzą, jeśli moja praca wciąż będzie dostarczała mi takich skoków dopaminy. Wtedy naturalnie będę oczekiwać tego samego od związku – przyznaje.
Influencerka nie ukrywa też, że ma konkretne oczekiwania wobec partnera. Zależy jej na podobnym statusie finansowym, imponującym stylu życia, inteligencji i zdecydowaniu. Jej zdaniem duże dysproporcje finansowe w związkach często prowadzą do frustracji i kryzysów.
– Uważam, że w pewnym stopniu wynika to z naszej fizjologii. Może mnie za to spotkać lincz, ale mam wrażenie, że mężczyzna w związku musi czuć się męsko. Często jest to powiązane z finansami – gdy mężczyzna zarabia znacznie mniej od kobiety, uderza to w jego poczucie męskości. Takie napięcia nierzadko prowadzą do poważnych kryzysów, a czasem nawet do zdrady – stwierdza Natsu.
Jak przyznaje, obecnie jest singielką.
– Od kilku miesięcy jestem singielką i mam wrażenie, że ludzie widzą we mnie więcej spokoju. Często słyszę: „Jakaś taka szczęśliwsza jesteś”. Myślę, że to dlatego, że nie ma obok mnie osoby, która mogłaby wpływać na moje emocje. Nie mówię, że to była wina Marcina, bo pewnie każdy chłopak by na to wpływał – komentuje Natsu.
Toksyczna branża i cena autentyczności
Natsu ma świadomość, że zawód influencera cieszy się niskim zaufaniem społecznym – paradoksalnie mimo ogromnej popularności wśród młodych. Jej zdaniem wynika to z faktu, że wielu twórców jest bardzo młodych i popełnia błędy publicznie, bez życiowego doświadczenia.
Jednocześnie podkreśla, że społeczeństwo powinno dać influencerom margines błędu. Sama stara się być autentyczna i nie udawać idealnego życia. Pokazuje zarówno radość, jak i słabość, co często spotyka się z krytyką.
– Nagrywam siebie, gdy płaczę, żeby pokazać, że nie tylko tryskam radością – tłumaczy.
Akceptuje też fakt, że jej życie prywatne – w tym rozstania – jest nieustannie obserwowane przez media. Traktuje to jako nieodłączny element pracy na świeczniku, ale jednocześnie zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności wobec odbiorców i partnerów biznesowych.
– Musimy się z tym liczyć, że ludzie – i dziennikarze – będą pytać o nasze życie prywatne, bo to po prostu ich interesuje. Taka jest specyfika naszej pracy: czasem prywatność okazuje się ciekawsza niż inne tematy. Pogodziłam się z tym i mam dziś do tego spory dystans – zauważa Natsu.
– Gdy człowiek się z tym pogodzi, życie staje się łatwiejsze. Lepiej przeżyć je możliwie przyjemnie, niż nieustannie w napięciu – bo mamy tylko jedno. Ja jestem raczej twardo stąpająca po ziemi, nie jestem osobą wierzącą – mówi Gońcowi.
Sport i cisza jako ratunek
Zapytana o sposoby radzenia sobie z napięciem, Natsu wskazuje sport – tenis, stretching i regularny ruch – jako najlepszą ucieczkę dla głowy. Trening pozwala jej wyjść z kryzysów i odzyskać mentalną równowagę. Ważną rolę odgrywają też samotne spacery z psem po centrum Warszawy, obserwowanie ludzi w ciszy i chwile wyciszenia, które traktuje jak formę medytacji.

1 miesiąc temu
13


English (US) ·
Polish (PL) ·