Na Lubelszczyźnie zawyły syreny, chociaż nie powinny. Nie wykluczają "próby dezinformacji"

1 miesiąc temu 15

W kilku gminach powiatu lubartowskiego w sobotę niespodziewanie uruchomiono syreny ostrzegające o ataku z powietrza. Według najnowszych informacji, alarm ogłoszono bez podstaw i poza procedurami. Trwa wyjaśnianie, jak doszło do pomyłki.

Alarm (zdj. ilustracyjne) Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

Alarm bez decyzji służb 

W sobotę rano (6 grudnia) mieszkańcy kilku gmin powiatu lubartowskiego w woj. lubelskim usłyszeli syreny alarmowe informujące o zagrożeniu atakiem z powietrza. Jak jednak potwierdził w rozmowie z Wirtualną Polską rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz, żadne polecenie uruchomienia syren nie zostało wydane ani przez Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego, ani przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. 

Decyzja zapadła na poziomie powiatu 

Z ustaleń WP wynika, że sygnał o konieczności włączenia syren wysłało Centrum Zarządzania Kryzysowego Starostwa Powiatowego w Lubartowie. Alarmy uruchomiono m.in. w gminach Lubartów, Firlej, Ostrów Lubelski, Uścimów, Michów, Niedźwiada i Abramów. Starosta lubartowski Jan Sławecki przekazał, że pracownicy powiatowego centrum otrzymali informację z "innego powiatu", która sugerowała konieczność ogłoszenia alarmu. - Próbowali to potwierdzić, ale ta informacja nie potwierdziła się w Wojewódzkim Centrum Zarządzania Kryzysowego, więc alarm został odwołany. Być może była to próba dezinformacji - powiedział WP. 

Gminy reagowały na polecenie powiatu 

Samorządowcy przyznają, że sygnał z Lubartowa potraktowali jako oficjalne polecenie. Burmistrz Lubartowa Krzysztof Paśnik tłumaczył, że pracownik urzędu miał obowiązek zareagować. Podobnie postąpiły inne gminy, które uruchomiły procedury po otrzymaniu informacji z powiatowego centrum.  Informację o alarmie potwierdził w mediach społecznościowych również wójt gminy Firlej, Grzegorz Siwek. 

Według Sławeckiego sygnał o "haśle do włączenia syren" miał pochodzić z powiatu biłgorajskiego. Jednak starosta biłgorajski Andrzej Szarlip stanowczo temu zaprzecza. Z ustaleń WP wynika, że nawet gdyby taka informacja została przekazana, i tak byłoby to całkowicie poza procedurami. Rzecznik wojewody lubelskiego zapowiada wyjaśnienie całej sprawy. Z kolei Paśnik na Facebooku wytłumaczył, że uruchomienie procedury SPO-13 – dot. alarmowania i ostrzegania o zagrożeniu z powietrza na terenie Powiatu Lubartowskiego "nie wynikało z potwierdzonych w WCZK w Lublinie informacji systemowych, ale z niezweryfikowanych informacji odebranych drogą nasłuchu streamingowego". "Powyższy błąd spowodowany był czynnikiem ludzkim" - dodał. 

Zobacz wideo Co zrobić, gdy zawyją syreny alarmowe?

Niespokojna noc za wschodnią granicą 

W sobotę od wczesnych godzin porannych w polskiej przestrzeni powietrznej operowały polskie i sojusznicze samoloty. Miało to związek z działaniami zbrojnymi Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy. Krótko po godzinie 4:00 Dowództwo Operacyjne RSZ poinformowało o poderwaniu samolotów i działaniach o charakterze prewencyjnym. Naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości.

Burmistrz Lubartowa przekazał w swoich mediach społecznościowych, że syreny w Lubartowie zawyły "w związku z bieżącą sytuacją w Ukrainie". U naszego wschodniego sąsiada na terytorium całego kraju wprowadzono alarmy. W nocy trzy osoby zostały ranne w atakach w obwodzie kijowskim. Nad ranem w Dnieprze został ranny jedenastoletni chłopiec. Ukraina przekazała, że została zaatakowana dronami, a Rosjanie wystrzelili również pociski manewrujące z bombowców strategicznych. 

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło