Ja sobie nie ufam. Nie ufam sobie jak burej suce. I dlatego muszę mieć menadżera i żonę, którzy mnie będą prowadzić i kontrolować. A jak wyjeżdżam w trasę, zawsze są pokusy, wszystko się przypomina – mówi Muniek Staszczyk z T.Love.
Katarzyna Burzyńska-Sychowicz „Wprost”: Twój najnowszy wywiad rzeka „Chłopaki nie płaczą” to dla mnie książka o miłości, taki trochę list miłosny do twojej żony…
Muniek Staszczyk: Fajnie, że tak to czytasz, bo na pewno jest to książka o związku i ma ona logiczną całość, dzięki temu, że Marta zgodziła się wziąć w tym udział, co nie było łatwe; ona unika mediów. Ale finalnie to ona spina tę książkę, uważam, że jej rozdział jest najważniejszy. Temat naszej poharatanej miłości jest bazą, w tle jest wszystko, co jej towarzyszyło: rock’n’roll, używki, alkohol, zranienia, seks, zdrady z mojej strony, no i band. Ale gdyby to wszystko było opisane bez udziału mojej żony, byłoby niepełne: po prostu stary gość opowiada kolejną banalną historię o złym chłopcu, który stał się dobry. Wiadomo: najlepiej sprzedaje się sperma i krew – i tam to wszystko jest – ale najważniejsze jest to, że jest tam ona – moja żona. Z tych wszystkich wywiadów rzek i książek, które powstały o mnie i T.Love, uważam, że ta jest najlepsza.
I jeszcze jedno na koniec, żeby to pytanie wyczerpać: dzisiaj ludzie traktują związki jako zabawę, ważniejsze niż to, żeby o nie dbać, jest przedstawienie tego tematu na social mediach: ślub gdzieś na Malediwach, wy…bane w kosmos stroje.Prawda jest taka, że związek jest trudny, wierność jest trudna, miłość jest trudna. Ta książka jest też o tym, że warto walczyć o związek. I że miłość zaczyna się tam, gdzie zaczynają się kłopoty.
Tytuł mówi, że chłopaki płaczą, ty opowiadasz, że wielokrotnie płakałeś nad sobą, swoimi błędami i krzywdami, które wyrządziłeś innym. Mówisz o wszystkim bardzo szczerze. Czy tej szczerości w temacie braku wierności nie było za dużo? Czy to nie rozdrapuje ran?
Tak, masz rację. To wynika z dwóch cech mojego charakteru: po pierwsze jestem gadułą, po drugie jestem – jak każdy artysta, który wychodzi na scenę – w jakiś stopniu ekshibicjonistą. Po trzecie: chyba moim walorem i tym, za co ludzie lubią T. Love i moje teksty, jest właśnie szczerość. Ja po prostu taki jestem. Książkę czytałem trzy razy: najpierw maszynopis, potem zrobiłem korektę, czytałem drugi maszynopis, a kilka dni temu przeczytałem ją już w formie normalnej książki i mówiłem sobie: K…wa, czy ty musisz taki być, czy Ty, Zygmuś, musiałeś taki być? Przecież to przeczyta dużo ludzi. Czy ty musiałeś k…a aż tyle powiedzieć? Samego mnie bolało, jak to czytałem…Może faktycznie nie powinienem tyle mówić? Raczej tej książki nie dam mamie… Chociaż mama pewnie poprosi… A z drugiej strony powiedziałem sobie: Ciąża skończona, poród nastąpił i książka już jest na rynku. Już więcej nic nie powiem, ta książka wyczerpuje wszystko.
Twoja żona ją przeczytała?
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.



English (US) ·
Polish (PL) ·