MSZ będzie wydawać mniej na kanały dla Polaków za granicą. Duże kontrowersje budzą cięcia w TVP Wilno, które jest największym polskojęzycznym nadawcą na Litwie. Ministerstwo w odpowiedzi na pytania „Wprost” tłumaczy, że chodzi o „ograniczenie wydatków na biurokrację”. „W ocenie MSZ redakcja może efektywniej wykorzystywać powierzone jej środki” – twierdzi resort.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych z roku na rok ograniczało finansowanie TVP Polonia i TVP Wilno, ale ostatnie doniesienia o drastycznych cięciach w tej drugiej stacji budzą na Litwie spore kontrowersje. TVP Wilno jest w tym kraju największym polskojęzycznym nadawcą, a Polacy największą mniejszością. Huczne otwarcie odbyło się w 2019 r., gdy Telewizja Polska podpisała z Ministerstwem Spraw Zagranicznych porozumienie, a resort zobowiązał się do finansowania nowego kanału.
W obronie stacji stanęli jej pracownicy, naukowcy i Polacy mieszkający na Litwie. Alarmowali, że nie chodzi tylko o pracę dla około 150 osób, ale przede wszystkim bezpieczeństwo informacyjne regionu, którego elementem jest ich zdaniem TVP Wilno. Z doniesień medialnych wynikało, że stacja ma stracić większość pracowników i wstrzymać produkcję większości programów.
MSZ tłumaczy, że chodzi o efektywność
Telewizja Polska na pytania „Wprost” odpowiedziała lakonicznie, tłumacząc, że decyzje związane z działalnością TVP Wilno są „analizowane w ramach szerszego procesu optymalizacji finansowo-produkcyjnej”. „Działania te wynikają z konieczności dostosowania się do wytycznych budżetowych Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które finansuje działalność tej anteny” – przekazała nam TVP. Zapewniając jednocześnie, że priorytetem nadawcy jest „zapewnienie stabilnego funkcjonowania redakcji oraz wysokiej jakości oferty programowej kierowanej do Polaków na Litwie”.
Z kolei Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdza nam, że cięcia będą, ale podkreśla, że o wysokości budżetu stacji na kolejny rok zdecyduje TVP.







English (US) ·
Polish (PL) ·