Saule Technologies: technologia była, rynek był, zabrakło ciągłości
Z perspektywy osoby, która w Saule pracowała zarówno jako lider zespołu inżynieryjnego, jak i w business development, kluczowe jest jedno: problemem nie była technologia. Perowskitowa fotowoltaika działała, była testowana, miała realny potencjał. Moduł badawczy poleciał w kosmos na pokładzie Falcona 9 SpaceX i przeszedł rygorystyczne testy.
Bariera była gdzie indziej. Rynek dla tej technologii jest wąski, a zapotrzebowanie ogromne. Potencjalni klienci chcieli wieloletnich wolumenów produkcji dostarczonych w bardzo krótkim czasie. Bez dużych inwestycji było to niewykonalne. Produkcja na wczesnym etapie nie była w stanie obsłużyć jednego dużego gracza, a bez tego trudno było udowodnić skalowalność.
Dodatkowo pojawiły się problemy płynnościowe. Wstrzymywane transze finansowania, opóźnienia wypłat, redukcje zespołu. Startup z kosztami stałymi liczonymi w milionach miesięcznie nie ma szans funkcjonować bez regularnego dopływu kapitału. W efekcie decyzje biznesowe zaczęły być zastępowane działaniami ratunkowymi.
To nie była jedna zła umowa czy jeden konflikt. Raczej suma wielu decyzji i zaniedbań, których skutki ujawniły się po czasie.
Problem systemowy: wiek, pieczątki i brak zaufania
Doświadczenia z Saule nie były wyjątkiem. Jakub Sieczka mówi wprost: młody wiek founderów wciąż jest w Polsce traktowany jak wada. Mimo realnych osiągnięć – certyfikowanych testów kosmicznych, projektów inżynieryjnych na światowym poziomie, wieloletniego doświadczenia w motorsporcie – rozmowy z inwestorami często sprowadzają się do pytania: „czy nie jesteście za młodzi?”.
Wciąż silne jest myślenie, że technologia musi mieć „pieczątkę” profesora lub doktora, by była wiarygodna. Tymczasem świat technologii działa inaczej. Liczy się dowieziony produkt, kompetencje zespołu i tempo. Jeśli innowacja poczeka pięć lat na zgodę systemu, bardzo możliwe, że w tym czasie ktoś w Azji lub USA zrobi to szybciej.
Heros Motorcycles: marka jako poligon technologiczny
Heros Motorcycles to nie tylko elektryczne motocykle enduro, motocross i supermoto. To przede wszystkim firma technologiczna. Motocykle są polem testowym dla rozwiązań, które mają zastosowanie w wielu branżach: systemów wymiennych baterii, lekkich i wydajnych, oraz zaawansowanych sterowników silników elektrycznych pracujących na wysokich napięciach.
To podejście nie jest niczym nowym globalnie. Rimac z Chorwacji, Stark Future z Hiszpanii czy chińskie firmy motoryzacyjne zaczynały od technologii, a dopiero potem budowały produkt końcowy. Różnica polega na dostępie do kapitału i zaufaniu inwestorów.
Inwestorzy: za mało pieniędzy, za dużo kontroli
Najczęstszy problem w rozmowach inwestycyjnych? Propozycje oddania 30–40% spółki za kwoty, które pozwalają co najwyżej zbudować prototyp, ale nie dowieźć produkcji. To prowadzi do sytuacji, w której startup wygląda dobrze medialnie, ale biznesowo wpada w ślepy zaułek.
Były też umowy blokujące dalsze rozmowy inwestycyjne na wiele lat, w zamian za samo „przedstawienie kontaktu”. Dlatego jedno z najważniejszych zaleceń dla founderów jest proste: prawnik i edukacja. Na bardzo wczesnym etapie można stracić elastyczność, której później nie da się odzyskać.
Heros odmówił kilku inwestorom właśnie dlatego, że myśli długoterminowo i globalnie. Celem nie jest szybki PR i flip udziałów, tylko zbudowanie realnej technologii i produkcji.
Polska a Europa: przepaść kapitałowa
Skala problemu jest widoczna w liczbach. Niemiecki rynek VC inwestuje miliardy euro rocznie. Polski – nieco ponad sto milionów. To nie tylko kwestia wielkości gospodarki, ale też podejścia do ryzyka. Startupy nie są bezpieczną inwestycją, ale są motorem innowacji, transferu wiedzy i budowy kompetencji całego kraju.
Inżynierowie wychowani w startupach zakładają kolejne spółki, przenoszą know-how do przemysłu, tworzą ekosystem. Bez tego kraj zaczyna tracić technologicznie, nawet jeśli krótkoterminowo „oszczędza” na ryzyku.
Wnioski dla founderów i decydentów
Historia Saule i doświadczenia Heros Motorcycles pokazują kilka rzeczy jasno:
- technologia i talent w Polsce są,
- problemem jest tempo decyzji i struktura finansowania,
- młody wiek nie oznacza braku kompetencji,
- zbyt wczesne oddanie kontroli może zabić spółkę,
- brak inwestycji dziś to technologiczny dług jutro.
Startupy nie potrzebują litości ani pobłażania. Potrzebują partnerów, którzy rozumieją ryzyko, ale też potencjał. Jeśli tego zabraknie, najbardziej ambitni i zdeterminowani po prostu poradzą sobie sami. Tylko pytanie brzmi: czy wtedy ten sukces będzie jeszcze sukcesem Polski.

3 tygodni temu
14




English (US) ·
Polish (PL) ·