Mieszkańcy oburzeni. Zabytkowe domki rozebrane, chociaż zapowiadano remont

1 miesiąc temu 21

Lokalna afera na białostockim osiedlu Dojlidy. Drewniane domy robotnicze, które zbudowano pod koniec XIX wieku, zostały rozebrane. Sprawą zainteresował się resort kultury, prokuratura i wojewódzki konserwator zabytków.

Na największym osiedlu w Białymstoku spotkać można było dotychczas dwa charakterystyczne, zabytkowe budynki. Należały one do miasta. Niegdyś znajdował się tu kompleks pałacowo-fabryczny Hasbachów (Ewald Hasbach był właścicielem tkalni, która później przemieniona została w fabrykę dykty) – w XIX w. na jego terenie wybudowano osiem domów dla robotników.

Tych już tam jednak nie ma – pozostały po nich jedynie fundamenty – informuje Polskie Radio Białystok.

Podlasie. Miał być remont, ale zabytki rozebrano. Miasto Białystok zapewnia, że domki zostaną odtworzone

Lokalna rozgłośnia, a także ogólnopolska – RMF FM – postanowiły opisać sprawę. Gdy informacja zaczęła krążyć po sieci, „remontowi” przejrzało się ministerstwo kultury, prokuratura i Podlaski Wojewódzki Konserwator Zabytków (choć bezpośrednio w sprawę zaangażowany był miejski konserwator, to jednak podlega on oddziałowi regionalnemu). Instytucje rozpatrują, czy doszło do zniszczenia zabytków, co jest – według prawa – przestępstwem.

PRB zwróciło się do konserwatora o komentarz. Urząd poinformował, że w dokumentach zapowiadano remont, nie rozbiórkę domów.

A jak do sprawy ustosunkowało się miasto? W rozmowie z PRB i RMF FM przedstawiciele magistratu wskazują, że rozbiórka była konieczna i wskazują na zły stan techniczny budynków wpisanych do rejestru zabytków. Mają one zostać odtworzone – gdy będą ponownie wznoszone, ekipa budowlana użyje oryginalnych materiałów pochodzących z rozbiórki.

Śledztwo i kontrola w toku

Głos ws. zabrał też prezydent Tadeusz Truskolaski. Nie zamierza on podejmować żadnych decyzji wobec osób zatrudnionych w urzędzie, odpowiadających za całe przedsięwzięcie, dopóki nie otrzyma opinii od prokuratury (śledztwo trwa) i służb konserwatorskich (kontrola nie została jeszcze zakończona).

Czytaj też:
Nauczycielka chora na gruźlicę. Nawet kilkuset uczniów może wymagać wizyty u lekarza
Czytaj też:
Nadchodzą zmiany w szkołach i przedszkolach? MEN pracuje nad projektem

Przeczytaj źródło