Stefan Meissner ma sto lat, a pamięć ostrzejszą niż niejeden polityk. Przeżył wojnę, Powstanie Warszawskie i emigrację, ale dziś najbardziej boi się o przyszłość Polski. Mówi o nacjonalizmie, antysemityzmie i o tym, kto – jego zdaniem – czeka, aż ostatni Powstańcy odejdą.
Stefan Meissner 14 stycznia 2026 roku kończy sto lat. Choć mieszka w Kanadzie od blisko ośmiu dekad, codziennie śledzi wydarzenia w Polsce. W rozmowie z Magdaleną Rigamonti z Onetu wraca pamięcią do Powstania Warszawskiego, ale mówi też o teraźniejszości – i o tym, co go w niej najbardziej niepokoi.
– Denerwuję się, że w mojej ojczyźnie są tacy ludzie, jak Bąkiewicz czy Braun. Myślę, że oni czekają, aż takich ludzi, jak ja inni powstańcy już nie będzie. Czekają aż my wszyscy umrzemy – mówi wprost.
„W głowie mam całe życie, ze wszystkimi szczegółami”
Choć ciało daje znać o wieku, jego umysł – jak podkreśla – pozostał w znakomitej formie. Wspomnienia z młodości wracają do niego w obrazach i detalach. Pisanie wspomnień działa na niego jak „eliksir młodości”, pozwalając na chwilę znów poczuć się dziewiętnastolatkiem z czasu wojny.
– To były tylko dwa miesiące, ale najbardziej intensywne w całym moim życiu. Pamiętam każdy szczegół – mówi o Powstaniu Warszawskim.
Dziś, mając sto lat, wciąż planuje kolejne podróże do Polski i udział w rocznicach. Jak sam podkreśla, planowanie to dla niego obowiązek – niezależnie od wieku.
„Boję się o Polskę”
Choć od 80 lat mieszka w Kanadzie, nie ma wątpliwości co do swojej tożsamości. Czuje się Polakiem, a sprawy kraju przeżywa bardzo emocjonalnie. Regularnie czyta polskie media, komentuje bieżącą politykę i dzieli się swoimi przemyśleniami z rodziną.
– Boję się o Polskę. Chciałbym, żebyście żyli w demokratycznym kraju, o który my walczyliśmy – podkreśla. Szczególnie niepokoi go wzrost nastrojów nacjonalistycznych oraz normalizacja radykalnych poglądów w debacie publicznej.
„Oni chcą przejąć Powstanie”
Meissner nie idealizuje przeszłości. Wspomina przedwojenne działania Obozu Narodowo-Radykalnego, zauważając, że jako dziecko ulegał fascynacji siłą i pewnością siebie jego członków. Dopiero z czasem zrozumiał, do czego prowadzi ideologia nienawiści. – Byliśmy dziećmi, daliśmy się zmanipulować. To była głupota i wstyd – mówi, opisując antyżydowskie akcje sprzed wojny.
Dla niego szczególnie bolesne jest to, że podobne idee wracają dziś, mimo doświadczenia drugiej wojny światowej i Holokaustu.
Najostrzejsze słowa kieruje pod adresem współczesnych nacjonalistów. Wprost wymienia nazwiska – Robert Bąkiewicz oraz Grzegorz Braun – i mówi o obawie, że środowiska te próbują zawłaszczyć pamięć o Powstaniu Warszawskim. – Boję się, że będą chcieli celebrować rocznicę powstania jako święto nacjonalistyczne – podkreśla.
Jak dodaje, większość jego powstańczych kolegów już nie żyje. Tym bardziej czuje się zobowiązany, by mówić głośno, o jaką Polskę walczyli. – Póki żyję, jestem im dłużny, żeby mówić prawdę – kwituje Powstaniec.
Czytaj też:
Braun na czele niechlubnego rankingu. Za nim KaczyńskiCzytaj też:
Bąkiewicz prowokuje przy granicy. Zaskakujące nagranie obiegło sieć








English (US) ·
Polish (PL) ·