Włodawa. Śmierć 37-letniej kobiety
Sekcja zwłok 37-latki z Włodawy nie wykazała obrażeń, które mogłyby przyczynić się do śmierci kobiety. Prokuratura nie wyklucza, że mogło dojść do wychłodzenia, będzie to jednak jasne za kilka tygodni. - Zostały pobrane wycinki i krew do dalszych badań - mówi w rozmowie z Gazeta.pl prok. Marek Zych z Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Przesłuchany mąż kobiety
W związku ze sprawą został już przesłuchany mąż kobiety. Prokuratura nie ujawnia, jaka był treść zeznań. - Nie udzielamy informacji co do treści czynności procesowych - słyszymy. Przesłuchani zostali również m.in. inni członkowie rodziny. W związku ze sprawą nikomu nie postawiono zarzutów i nie wiadomo na razie, czy komukolwiek będą one postawione.
Zobacz wideo Zobacz także: Holował auto, które leżało na dachu
"O zaginięciu zawiadomiła matka"
We wtorek 6 stycznia ok. godz. 22 między miejscowościami Włodawa i Okuninka kobieta wysiadła z auta, którym jechała ze swoim mężem i oddaliła się. "O zaginięciu włodawskich policjantów zawiadomiła matka 37-latki. Od chwili zgłoszenia trwały poszukiwania za zaginioną" - informowała policja. W akcję było zaangażowanych ponad 100 osób, m.in. policjanci, strażacy i strażnicy graniczni. Ciało kobiety znaleziono w niedzielę 11 stycznia w rejonie dopływu Tarasienki do Włodawki. Prokuratura Rejonowa we Włodawie prowadzi postępowanie przygotowawcze w kierunku art. 160 Kodeksu karnego ( narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu).



English (US) ·
Polish (PL) ·