Lewandowski jest mściwy? "Wścieknie się, gdy się dowie"

1 miesiąc temu 17

Czytając książkę Sebastiana Staszewskiego "Lewandowski. Prawdziwy", fani polskiego napastnika mogą przeżyć zderzenie z górą lodową. Czyżby wizerunek ich idola nie był tak krystaliczny, jak budowano go przez ostatnie lata? Autor nieautoryzowanej biografii w rozmowie z kanałem "ŻurnalistaPL" mówi jasno: "Lewandowski jest mściwy".

SOCCER-CHAMPIONS-CHE-BAR/ Fot. REUTERS/Hannah Mckay

W książce "Lewandowski. Prawdziwy" Sebastian Staszewski na własną rękę szuka prawdy o Robercie Lewandowskim, jego rodzinie i relacjach z kolegami z klubów czy reprezentacji Polski. W tym celu autor porozmawiał z 250 osobami, wyłączając z tego grona kapitana naszej kadry. "Kwiatki", które dzięki bestsellerowej w ostatnim czasie pozycji wyszły na "Lewego" potrafią szokować.

Zobacz wideo "Nie lubię, jak mnie ktoś całuje w d... Lewandowski nie został w tym konsekwentny"

"Lewandowski jest mściwy"

W rozmowie na łamach youtube'owego kanału "ŻurnalistaPL", Staszewski został zapytany o to, czy Robert Lewandowski jest uważany za osobę mściwą. Dziennikarz przytaknął i rozwinął swoją wypowiedź, wskazując osoby, które nie chciały z nim rozmawiać bez wcześniejszego poinformowania o tym piłkarza.

- Wiesz ile osób do niego zadzwoniło z tych 250, z którymi rozmawiałem? Trzy - przyznał Staszewski i zaczął wymieniać: - Maciej Jagiellowicz, który dziś jest kierownikiem Bayernu Monachium [...], już nie pracujący Holger Broich będący szefem rozwoju piłkarzy i Gianni Bianchi, który był masażystą.

- To były trzy osoby z Bayernu, które odezwały się do Roberta i powiedziały: "słuchaj, tam taki gość się odezwał" i zapytały, czy mogą porozmawiać. Zostałem też przez tych ludzi poinformowany, że muszą zapytać Roberta, więc byli uczciwi - dodał dziennikarz, po czym przypomniał sobie o jeszcze dwóch nazwiskach, które pojawiły się w książce za zgodą Lewandowskiego.

- Joan Laporta, to czwarta osoba. Z Gavim z kolei pomógł mi już sam Robert - skończył wymieniać Staszewski i dodał: - To też dużo mówi o relacjach "Lewego" z otoczeniem. Chociażby Thomas Mueller, który przez 8 lat dzielił z nim szatnię, po prostu ze mną pogadał i powiedział kilka takich rzeczy, że Robert mógł się zdziwić.

"Koleżanki mamy Roberta... bały się"

Autor biografii przyznał, że niektórzy jego rozmówcy prosili o anonimowość nie tylko ze względu na obawę przed reakcją Lewandowskiego. Obawiali się kogoś innego.

- Nawet koleżanki mamy Roberta bały się, że gdy mama "Lewego" dowie się, że ze mną rozmawiały, to się wścieknie - zakończył wątek Staszewski.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło