Leśnodorski powiedział wprost, co sądzi o Żylecie. O tym będzie głośno

1 tydzień temu 13

Kryzys Legii Warszawa był jednym z najbardziej niespodziewanych wydarzeń ostatnich kilku miesięcy w polskiej piłce nożnej. "Wojskowi" przerwę zimową spędzą w strefie spadkowej, a fatalna dyspozycja piłkarzy sprawia, że na mecze przychodzi coraz mniej kibiców. W rozmowie z "Nowym Dziennikiem" swoje zdanie na ten temat przedstawił były prezez klubu, Bogusław Leśnodorski. - To przestało być przyjemne - stwierdził.

Dariusz Mioduski i Bogusław Leśnodorski Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Legia Warszawa nie wygrała meczu na boiskach Ekstraklasy od 28 września 2025 roku. Ponadto z dorobkiem zaledwie sześciu punktów "Wojskowi" nie zakwalifikowali się do fazy play-off Ligi Konferencji. Takiego kryzysu w klubie ze stolicy nie było od dawna.

Zobacz wideo Kosecki nie certoli się w sprawie Legii: Klub się totalnie skompromitował

Misję ratowania warszawskiej ekipy powierzono Markowi Papszunowi. Celem byłego szkoleniowca Rakowa będzie nie tylko uratowanie Legii przed spadkiem, ale także poprawienie stylu gry, a co za tym idzie, odbudowanie zaufania kibiców, którzy w coraz mniejszej liczbie przychodzą na stadion.

"Żyleta? To zupełnie co innego, niż 10 lat temu". Leśnodorski zabrał głos

W sprawie odwracających się od drużyny fanów głos zabrał Bogusław Leśnodorski. Były prezes warszawskiego klubu udzielił wywiadu "Nowemu Dziennikowi" i podzielił się swoją opinią na ten temat. Przyznał, że sam niedawno pojawił się na trybunie dla najbardziej zagorzałych kibiców Legii.

- Ostatnio byłem na Żylecie. I doszedłem do wniosku, że to już jest zupełnie co innego, niż jeszcze 10 lat temu. Teraz jest więcej dzieciaków, nastolatków, momentami miałem wrażenie, że jestem w środku jakiegoś happeningu hipsterskiego - stwierdził.

- Oczywiście Żyleta to ciągle Żyleta. Ale nie da się ukryć, że cała masa ludzi, którzy wychowali się na Żylecie - będących w twoim wieku, starszych, czy nawet sporo starszych ode mnie - przestała chodzić na mecze. Bo to przestało być przyjemne - dodał Leśnodorski.

Obecność byłego współwłaściciela Legii na Żylecie może zaskakiwać. Nie tylko ze względu na to, że sam nie funkcjonuje już w strukturach klubu, ale przede wszystkim dlatego, że nigdy nie był zagorzałym kibicem piłkarskim.

- Za piłką nożną istotnie niespecjalnie przepadałem, ale od dziecka byłem legionistą. Trenowałem w Warszawie pięciobój na Fortach Bema i wychowałem się w kulturze Legii. Nie w kulturze piłki nożnej, ale właśnie Legii, jako klubu wielosekcyjnego. Można powiedzieć, że Legia była częścią tożsamości mojej i moich kolegów. A podejmując decyzję o zajęciu się piłką uważałem, że to musi być przyjemne. W sporcie, ale w futbolu szczególnie, jest tyle emocji, że musi to dawać frajdę. Jasne, jest stres i są sytuacje kiepskie, kiedy przegrywasz, ale ogólnie to jest naprawdę dobra zabawa - przyznał "Nowemu Dziennikowi".

Legia wróci do gry w Ekstraklasie 1 lutego. "Wojskowi" przed własną publicznością podejmą Koronę Kielce, do której w ligowej tabeli tracą pięć oczek. Pozostaje pytanie, czy Marek Papszun i potencjalni nowi piłkarze przyciągną kibiców z powrotem na trybuny?

Zobacz też: Gigantyczny ból głowy Papszuna! Media: Kolejny piłkarz chce odejść z Legii

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło