Lech prowadził w hicie 1:0. Czerwona kartka wszystko zmieniła

1 miesiąc temu 27

Cracovia w niedzielne popołudnie po raz kolejny mogła pokazać, że jest rewelacją tego sezonu ekstraklasy. Przy ul. Kałuży podopieczni Luki Elsnera mierzyli się z Lechem Poznań. Choć początek spotkania był lepszy w wykonaniu gości, to sytuacja zmieniła się w ciągu dwóch minut. Wszystko za sprawą Pablo Rodrigueza. Czerwona kartka była momentem zwrotnym w tym spotkaniu. W hicie ekstraklasy kibice zobaczyli aż cztery gole.

Cracovia - Lech fot. screen Canal+Sport transmisja TV

Lech Poznań w pierwszej kolejce sezonu 2025/2026 przeżył ogromne rozczarowanie. Przegrał na własnym stadionie z Cracovią aż 1:4, a tego dnia po raz pierwszy ekstraklasie objawiła się gwiazda Filipa Stojilkovicia. W niedzielę 7 grudnia oba zespoły zmierzyły się przy ul. Kałuży w Krakowie. 

Zobacz wideo Postrzeganie Ekstraklasy za granicą się zmieniło? Kosecki: Są zapytania o piłkarzy z naszych klubów

Lech objął prowadzenie w 17. minucie meczu. Faul Dominika Piły na Mateuszu Skrzypczaku przy rzucie rożnym poskutkował rzutem karnym, którego na gola zamienił Mikael Ishak.

Dla szwedzkiego kapitana gości był to już 10. gol w tym sezonie. Co ciekawe - już po raz piąty w karierze pokonywał bramkarza Cracovii. Częściej trafiał do siatki tylko w meczach z Pogonią Szczecin (8), Lechią Gdańsk (7) i Radomiakiem Radom (6).

Lech mógł podwyższyć prowadzenie jeszcze w pierwszej połowie. W bramce gospodarz doskonale spisywał się jednak Sebastian Madejski. Golkiper Cracovii obronił między innymi strzał Luisa Palmy, który po podaniu od Ishaka znalazł się w polu karnym. 

Kiedy wydawało się, że to Lech jest stroną dominującą i to on jest bliżej zdobycia drugiego gola, w ciągu zaledwie kilkudziesięciu sekund dwie żółte kartki otrzymał Pablo Rodriguez. Hiszpan musiał opuścić boisko i goście od 39. minuty zostali zmuszeni do gry w osłabieniu.

Niels Frederiksen na czerwoną kartkę pomocnika zareagował błyskawicznie. Zdjął z boiska Luisa Palmę i wprowadził na nie Timothy'ego Oumę. Ani Gambijczyk, ani Bartosz Mrozek, ani żaden inny piłkarz Lecha nie był jednak w stanie zapobiec temu, co stało się w 44. minucie meczu.

Cracovia zaatakowała odważniej i została nagrodzona. Mikkel Maigaard dopadł do piłki tuż przed linią bramkową i z bliska pokonał bramkarza rywali, doprowadzając do wyrównania tuż przed przerwą.

Po zmianie stron gospodarze mieli jeszcze kilka szans do pokonania Mrozka. Pod drugim polem karnym działo się niewiele. Lech, grając w dziesiątkę, koncentrował się na grze defensywnej. W obronie dobrze spisywali się Wojciech Mońka i Mateusz Skrzypczak. Piłkę sprzed linii bramkowej wybijał także Joel Pereira.

W 79. minucie meczu gospodarze dopięli swego. Mateusz Praszelik przepięknym strzałem z dystansu wyprowadził Cracovię na prowadzenie. Jej szczęście trwało jednak zaledwie dwie minuty. Kunszt pięknym wolejem pokazał bowiem Ali Gholizadeh, doprowadzając do wyrównania.

Ostatecznie więcej goli nie zobaczyliśmy, a w meczu 18. kolejki ekstraklasy padł remis 2:2. Emocji przy Kałuży tego popołudnia zdecydowanie nie brakowało.

  • Cracovia 2:2 Lech Poznań (1:1)
  • Gole: Mikkel Maigaard' 44, Mateusz Praszelik' 79 - Mikael Ishak' 17k, Ali Gholizadeh' 81
  • Stadion im. Józefa Piłsudskiego, Kraków
  • żółte kartki: Mikkel Maigaard - Pablo Rodriguez, Michał Gurgul
  • czerwona kartka: Pablo Rodriguez' 39 (za dwie żółte)

Zobacz też: Legia zbanowana. "Musicie zaprzestać tych praktyk"

Najnowszy Magazyn.Sport.pl już jest! Polscy skoczkowie zaczynają sezon olimpijski, a eksperci Sport.pl opisują różne konteksty nadchodzącej rywalizacji. Pogłębione analizy, komentarze, historie i kapitalne wywiady przeczytasz >> TU

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło