Kwestionują polskość następcy Kubicy. "Nie jest łatwo"

1 miesiąc temu 19

Roman Biliński przygotowuje się do swojego pierwszego sezonu w Formule 2. Polski kierowca wystartuje w barwach DAMS Lucas Oil. Jego narodowość i związki z naszym krajem często kwestionują kibice - głównie ze względu na kulejący język polski. Biliński w rozmowie z portalem "Weszło" powiedział wprost: "Staram się nauczyć więcej".

Roman Bilinski fot. Screen: Eleven Sports/Transmisja TV

Roman Biliński to pierwszy Polak w historii Formuły 2. Po świetnym debiutanckim sezonie w Formule 3 w barwach zespołu Rodin Motorsport i premierowym zwycięstwie w tej serii na torze Autodromo Nazionale di Monza, przenosi się na wyższe piętro rywalizacji w motorsporcie. W przyszłym sezonie Biliński wystąpi we francuskiej ekipie DAMS Lucas Oil.

Zobacz wideo Lando Norris: Najsłabszy mistrz F1 w XXI wieku

Kwestionują polskość. Korzenie mówią wszystko

Często jednak polskość kierowcy jest kwestionowana przez kibiców w mediach społecznościowych. Urodzony w Wielkiej Brytanii zawodnik często zmaga się z nieprzychylnymi komentarzami, a przecież jego dziadkowie i rodzice pochodzą znad Wisły.

- Moja babcia była z Poznania, tam zresztą mamy dom rodzinny, który uwielbiam. Regularnie do niego przyjeżdżam. Za niedługo znowu go odwiedzę i już na to czekam. Dziadkowie wyjechali z Polski w czasie wojny, to był bardzo trudny czas. Pojechali do Wielkiej Brytanii, tam się poznali - mówił w rozmowie z "Weszło" Biliński.

Dziadek Romana pochodził z Krakowa. Z przyszłą małżonką poznał się w Londynie. 30 lat później na świat przyszedł Henry Biliński, a następnie, w 2004 roku urodził się dzisiejszy kierowca DAMS.

Roman Biliński nie mówi po polsku, ale od wielu lat uczy się języka. Chętnie studiuje także historię swojej rodziny i na każdym kroku podkreśla swoje związki z naszą ojczyzną.

- Dorastałem głównie w Wielkiej Brytanii, mówiąc po angielsku - nie krył Biliński i dodał: - Kilka lat temu pojechałem do Polski i od razu poczułem się jak w domu. Kocham właściwie wszystko w tym kraju. Chcę się nauczyć jeszcze więcej, odwiedzić każde miasto, poznać historię i co tylko się da. Jestem dumny z tego, że mogę reprezentować Polskę w motorsporcie - powiedział.

"Polski? To niełatwy język"

- Mam sporo lekcji polskiego, co jest fajne. Choć muszę powiedzieć, że to niełatwy język. Wciąż, gdy próbuję mówić po polsku, mam dużo naleciałości z angielskiego. Chciałbym mówić płynnie, ale do tego jeszcze kawałek - przyznał kierowca i powiedział, co sprawia mu największy problem.

- Końcówki słów. To trudna sprawa, ale myślę, że w końcu to "kliknie". Nie jest łatwo, ale uwielbiam uczyć się polskiego - zakończył.

Za naukę Romana Bilińskiego pozostaje trzymać kciuki. Podobnie jak za jego wyniki w przyszłym sezonie Formuły 2. W końcu nie co dzień możemy mówić o potencjalnym następcy Roberta Kubicy.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło