Zatonięcie promu Heweliusz to jedna z najtragiczniejszych katastrof morskich w historii Polski. Wyjaśnianie przyczyn tragedii przez lata budziło liczne kontrowersje.
O katastrofie promu Jan Heweliusz ponownie stało się głośno za sprawą serialu Jana Holoubka zrealizowanego dla Netfliksa. Dramatyczne sceny rozegrały się w 1993 roku w trakcie rejsu ze Świnoujścia do Ystad. Jednostka zatonęła podczas potężnego sztormu, który miał siłę 12 stopni w skali Beauforta.
Łącznie w wyniku tragedii zginęło 56 osób, w tym 36 pasażerów oraz 20 członków załogi. Wokół wyjaśnienia przyczyn katastrofy w późniejszych latach nastąpiło mnóstwo kontrowersji.
Tajemnice Bałtyku. Dlaczego Heweliusz musiał zatonąć?
Adam Zadworny, autor książki „Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku” opowiadał w rozmowie z „Faktem”, że od lat wiedziano o tym, że są poważne problemy z bezpieczeństwem statków.
Na sporządzonej w archiwach Izby Morskiej liście wypadków oraz awarii Heweliusza znaleziono aż 26 pozycji, a więc więcej niż miał jakikolwiek inny polski statek. Co więcej, wiele przechyłów miało w ogóle zostać nieudokumentowanych. Adam Zadworny dodał, że do katastrofy Heweliusza mogły się przyczynić także decyzje części załogi.
Tak wyglądało życie na „Heweliuszu”. Ekspert ujawnia
Ekspert przyznawał, że dla wielu marynarzy możliwość pływania na Heweliuszu była ogromnym przywilejem. Głównie z uwagi na system pracy – dwa tygodnie na morzu, dwa tygodnie na lądzie – co pozwalało załodze spędzać więcej czasu z rodziną.
– W latach 80. tam było się bardzo trudno dostać. Potrzebne było albo ciche poparcie kogoś ważnego u armatora, albo jakieś wsparcie organizacji partyjnej, czy nawet dyskretne poparcie Służby Bezpieczeństwa – opowiadał dziennikarz.
Zwrócił również uwagę na fakt, że wielu marynarzy oprócz pracy na promie miało zupełnie inne misje. - Na promach z Polski do Szwecji przewożono również kontrabandę polityczną, np. sprzęt czy pisma dla podziemnej Solidarności. To wszystko sprawiało, że te promy ze Świnoujścia do Szwecji miały swoją specyficzną atmosferę, swoje podskórne życie – opisywał ekspert.
– Jeden z moich rozmówców, były oficer Wojsk Ochrony Pogranicza, a potem Straży Granicznej w wolnej Polsce, powiedział mi, że oddział WOP w Świnoujściu miał specjalny wydział zajmujący się tylko werbowaniem agentów na tych promach – dodawał.
Adam Zadworny stwierdził również, że niektórzy członkowie załogi Heweliusza dorabiali sobie za sprawą przemytu papierosów i alkoholu, które w Ystad były kilka razy droższe.
Czytaj też:
Tu powstanie trzeci sezon hitu Netfliksa. To „perła Dolnego Śląska”Czytaj też:
Seriale podobne do „Heweliusza”. Te też warto zobaczyć



English (US) ·
Polish (PL) ·