We wtorek Warszawskie Zoo przekazało smutną wiadomość. Nie żyje Pelagia – najstarszy hipopotam nilowy w Polsce. Miała 40 lat i przez dekady była jedną z najbardziej rozpoznawalnych mieszkanek ogrodu zoologicznego. Słynęła z inteligencji, silnego charakteru i niezwykłej relacji z opiekunami.
Hipopotamica przyszła na świat 19 września 1985 roku we Wrocławiu. Początkowo nosiła imię Isaura – nawiązujące do niezwykle popularnego w tamtym czasie brazylijskiego serialu telewizyjnego.
Rok później hipopotamica trafiła do ogrodu zoologicznego w Paryżu, gdzie spędziła młodość i odegrała istotną rolę w programie zwiększenia populacji hipopotamów nilowych. To właśnie tam dostała na imię Pelagia. I to imię zostało z nią do końca życia.
Jak wspominają jej opiekunowie, planowano kolejne przenosiny – tym razem do Algierii. Nigdy jednak do nich nie doszło. „Po Francji miała być Algieria, no właśnie „miała”, bo Pelagia miała inne zdanie, ówczesny partner wyjechał, a ona skierowała się do Niemiec. Znając ją wcale nie jesteśmy zaskoczeni, że jej losy przybrały taki obrót” – napisali w mediach społecznościowych jej opiekunowie.
Charakter, którego nie dało się pomylić z żadnym innym
Pelagia szybko zyskała opinię zwierzęcia wyjątkowego. Była czujna, stanowcza i doskonale orientowała się w intencjach ludzi.
„Zdecydowanie Pelagia była hipopotamicą, która nie daje sobie w kaszę dmuchać. Taka starsza Pani z torebką pełną cegieł. Potrafiła bezbłędnie wyczuć kiedy coś kombinujemy i komplikować nasze plany” – opowiadały osoby zajmujące się Pelagią.
Opiekunowie podkreślają jej niezwykłą inteligencję i fakt, że na jej zaufanie trzeba było zapracować. Od 2011 roku miała kilku opiekunów, a każdy z nich szybko przekonywał się, że obcuje ze zwierzakiem absolutnie nieprzeciętnym.
Nauczycielka ludzi i przewodniczka dla młodszych hipopotamów
Pelagia była nie tylko podopieczną, ale także „mentorką” – zarówno dla ludzi, jak i dla innych hipopotamów.
„Nauczyła nas, często świeżych i niedoświadczonych, jak opiekować się tym gatunkiem, ale też na co zwrócić uwagę u osobników geriatrycznych” – czytamy w emocjonalnym wpisie na Facebooku warszawskiego zoo.
Swoją wiedzą i doświadczeniem dzieliła się również z młodym hipopotamem Hugonem, którego – jak podkreślają opiekunowie – „nauczyła dorosłego życia”. Była także mistrzynią treningów medycznych, które pozwalały zespołowi na stałe monitorowanie jej stanu zdrowia.
Trudna decyzja i spokojne pożegnanie
Zespół Warszawskiego Ogrodu Zoologicznego przyznaje, że decyzja o eutanazji była jedną z najtrudniejszych, jakie dotychczas musieli podjąć.
„Eutanazja to nie łatwy proces, ale monitorując jej komfort życia, wiedzieliśmy, że jest to ten czas. Moment, w którym pozwolimy jej odejść z należnym jej szacunkiem” – ujawnili.
Opiekunowie podkreślają, że Pelagia odeszła w spokoju.
Symbol, który zostanie w pamięci na długo
Na zakończenie swojego wpisu pracownicy zoo oddali Pelagii symboliczny hołd. „Królowa oddała swoją koronę oraz tytuł najstarszego hipopotama w Polsce. Może już w należnym jej spokoju drzemać w swoim prywatnym basenie gdzie nikt nie zakłóca jej spokoju”.
Pelagia zapisała się w historii polskich ogrodów zoologicznych nie tylko jako rekordzistka w kontekście wieku, ale przede wszystkim jako osobowość, obok której – jak podkreślają opiekunowie – nie dało się przejść obojętnie.
facebookCzytaj też:
Przyrodnicza sensacja w Warszawie. To inwazyjne gatunki rybCzytaj też:
Ostatnio widziano ją 185 lat temu. Naukowcy: Po latach spekulacji możemy wreszcie potwierdzić
Źródło: Facebook / Warszawskie ZOO








English (US) ·
Polish (PL) ·