Już nie Zakopane. Teraz to miejsce Polacy opanują w ferie

1 dzień temu 14

Sezon zimowy w pełni, a Polacy tłumnie ruszają na stoki, szukając wytchnienia od codzienności. Choć przez dekady synonimem zimowego wypoczynku było Zakopane, na mapie turystycznej wyrósł mu właśnie potężny konkurent. Otwarcie luksusowego giganta hotelowego oraz wielomilionowe inwestycje sprawiają, że to tam ruszają Polacy.

  • Ferie zimowe ruszyły
  • To tam od lat wyjeżdżali Polacy
  • To nowa perła ferii zimowych

Ferie zimowe ruszyły

Planowanie urlopu w Polsce w ostatnich latach przypomina skomplikowaną operację logistyczno-finansową. Rosnące koszty energii, żywności i usług sprawiły, że ceny w kurortach poszybowały w górę, nierzadko dorównując stawkom znanym z alpejskich kurortów w Austrii czy we Włoszech. Mimo to, jak pokazują dane z systemów rezerwacyjnych, Polacy nie zamierzają rezygnować z wyjazdów. Zmienia się jednak model podejmowania decyzji. Dziś turysta jest znacznie bardziej świadomy i wymagający, płacąc stawkę "premium”, oczekuje adekwatnej jakości, co powoli eliminuje z rynku obiekty pamiętające czasy słusznie minione, które nie przeszły gruntownej modernizacji.

Już nie Zakopane. Teraz to miejsce Polacy opanują w ferieFot. ArturHenryk/Getty Images/CanvaPro

Ferie zimowe to dla branży turystycznej okres żniw, ale też bezlitosny sprawdzian konkurencyjności. Rodziny z dziećmi, stanowiące trzon zimowej klienteli, szukają miejsc oferujących kompleksową obsługę: od wygodnego dojazdu, przez nowoczesną bazę noclegową, aż po zróżnicowane atrakcje "après-ski”. To właśnie ten ostatni element staje się kluczowy. Sama obecność gór już nie wystarcza. Współczesny turysta chce mieć większą pewność dobrych warunków dzięki systemom naśnieżania, dostęp do stref wellness po dniu na stoku i ofertę gastronomiczną wykraczającą poza odgrzewaną zapiekankę. W tym wyścigu o portfel klienta tradycyjne sentymenty ustępują miejsca chłodnej kalkulacji stosunku jakości do ceny.

To tam od lat wyjeżdżali Polacy

Przez lata naturalnym kierunkiem zimowych pielgrzymek było Zakopane. Magia Tatr, Krupówki i niepowtarzalny folklor przyciągały miliony, jednak sukces stolicy Podhala stał się jednocześnie jej przekleństwem. Gigantyczne korki na "Zakopiance”, smog, tłok na stokach i wszechobecna komercjalizacja sprawiły, że coraz większa grupa turystów zaczęła szukać alternatyw. Część z nich zwróciła się ku zagranicy, słowackie Tatry czy Alpy oferowały lepszą infrastrukturę narciarską i mniejsze zagęszczenie ludzi na metr kwadratowy stoku.

Jednak nie wszyscy chcą lub mogą wyjeżdżać za granicę, zwłaszcza w kontekście krótszych wyjazdów czy barier językowych. Właśnie w tę lukę idealnie wstrzeliły się inne polskie pasma górskie, które przez lata pozostawały w cieniu Tatr. Sudety z Karpaczem i Szklarską Porębą, a przede wszystkim Beskid Śląski, zaczęły odrabiać lekcje z turystycznego biznesu. Widać wyraźny trend migracji narciarzy, dla których priorytetem jest jazda, a nie stanie w kolejkach do wyciągu. W tym krajobrazie zmian Szczyrk zaczął wyrastać na lidera, systematycznie budując swoją pozycję nie tylko jako ośrodek sportowy, ale jako kompletny resort wypoczynkowy, zdolny konkurować z najlepszymi lokalizacjami w tej części Europy.

Zobacz też: Rywal Netflixa podniósł ceny w Polsce. Abonament za filmy i seriale nagle wzrósł o 40%

To nowa perła ferii zimowych

Prawdziwym punktem zwrotnym dla Szczyrku okazało się wejście słowackiego inwestora TMR, który zmodernizował infrastrukturę narciarską, tworząc Szczyrk Mountain Resort. To jednak był dopiero początek transformacji. Do pełni szczęścia i detronizacji Zakopanego brakowało bazy noclegowej z prawdziwego zdarzenia, zdolnej obsłużyć tysiące gości w standardzie czterech i pięciu gwiazdek. Ta luka właśnie została wypełniona z rozmachem, który zaskoczył nawet branżowych ekspertów. Otwarcie obiektu Mercure Szczyrk Resort, opisywanego przez media jako "gigant”, redefiniuje pojęcie skali w polskich górach.

Już nie Zakopane. Teraz to miejsce Polacy opanują w ferieFot. Wojciech Olkusnik/East News

Mowa o inwestycji, która swoimi parametrami przytłacza konkurencję. Hotel położony na wysokości 660 m n.p.m. liczy aż dziewięć kondygnacji i oferuje 447 pokoi, mogąc pomieścić blisko tysiąc gości. Co ciekawe, jest to jeden z najdłuższych hoteli w Europie, jego bryła rozciąga się na 330 metrów, co w górskim krajobrazie robi piorunujące wrażenie. Obiekt nie jest tylko sypialnią dla narciarzy. Wyposażono go w aquapark, strefy SPA & Wellness, a także przestrzenie konferencyjne, co czyni go atrakcyjnym celem podróży przez cały rok, uniezależniając lokalny biznes od kaprysów pogody.

Pojawienie się tak dużego gracza w Szczyrku to sygnał, że beskidzki kurort celuje w klienta masowego, ale zamożniejszego, który do tej pory wybierał urlop w Wiśle czy właśnie w Zakopanem. To także impuls dla mniejszych przedsiębiorców w regionie, którzy muszą podnieść standard swoich usług, by nie stracić na tle "giganta”. Nowoczesne wyciągi połączone wspólnym karnetem, poprawiająca się dojazdowość dzięki drodze ekspresowej oraz baza noclegowa na światowym poziomie sprawiają, że w tym sezonie ferie zimowe mogą mieć nową stolicę. Szczyrk przestał być ubogim krewnym Tatr, stając się nowoczesnym, europejskim kurortem, który nie musi leczyć kompleksów względem swoich południowych sąsiadów.

Przeczytaj źródło