"Jesteśmy gotowi na drugi atak". Trump zabrał głos ws. Wenezueli

1 tydzień temu 12

24 minuty temu

Aktualizacja: 5 minut temu

"Jesteśmy gotowi na drugi atak" - powiedział Donald Trump podczas sobotniej konferencji prasowej w Mar-a-Lago. Prezydent USA przyznał również, że Ameryka będzie "przewodzić Wenezueli, dopóki uda się odpowiednio przekazać władzę". USA zaatakowały Wenezuelę w nocy z piątku na sobotę i pojmały Nicolasa Maduro wraz z żoną Cilią Flores. Zostali oni oskarżeni w USA o przestępstwa związane z narkotykami i terroryzmem. Będą sądzeni w Nowym Jorku.

Jesteśmy gotowi na drugi atak, jeśli druga fala byłaby potrzebna. Pierwszy atak - "pierwsza fala" - był takim sukcesem, że prawdopodobnie nie musimy uderzać po raz drugi, ale mamy przygotowaną "drugą falę" - przyznał Donald Trump podczas sobotniej konferencji prasowej w Mar-a-Lago.

Będziemy przewodzić Wenezueli, dopóki uda się odpowiednio przekazać władzę - dodał amerykański przywódca.

Donald Trump powiedział również, że USA utrzymują wszystkie operacje wojskowe, aż do spełnienia wszystkich żądań Stanów Zjednoczonych.

Amerykański prezydent podkreślił, że chce "pokoju, wolności i sprawiedliwości dla wspaniałego narodu Wenezueli, w tym dla wielu Wenezuelczyków, którzy obecnie mieszkają w Stanach Zjednoczonych i chcą wrócić do swojego kraju".

Trump oznajmił również, że atak na Caracas był operacją, jakiej nie widziano od czasu II wojny światowej. Zasugerowałże na jej czas amerykańskie służby wyłączyły światła w stolicy Wenezueli - Caracas.

W sobotę ok. godz. 2:00 czasu lokalnego (godz. 7:00 w Polsce) w stolicy Wenezueli, Caracas, słychać było eksplozje i nisko przelatujące śmigłowce. Władze tego południowoamerykańskiego kraju oskarżyły USA o atak i wprowadziły stan wyjątkowy.

Według doniesień medialnych zaatakowano m.in. Fort Tiuna w Caracas, gdzie mieści się resort obrony - podał portal Infobae, na podstawie analiz doniesień z serwisów społecznościowych.

Wśród celów najprawdopodobniej znalazła się również baza lotnicza La Carlota w stolicy oraz szkoła wojskowa w mieście La Guaira. Władze Wenezueli poinformowały o ofiarach wśród żołnierzy i cywili.

Kilka godzin później prezydent USA Donald Trump potwierdził we wpisie na portalu Truth Social, że Stany Zjednoczone stoją za atakiem na Wenezuelę, a Nicolas Maduro wraz z żoną Cilią Flores zostali pojmani i wywiezieni z kraju.

Za pojmaniem Nicolasa Maduro wraz z żoną mieli stać amerykańscy komandosi z z elitarnej jednostki sił specjalnych Delta Force - przekazała telewizja CNN. Mundurowi zaskoczyli prezydenta Wenezueli z żoną, kiedy ci spali. Następnie wyciągnęli ich z sypialni i pojmali.

W tej operacji nie zginął żaden amerykański żołnierz - stwierdziły źródła, na które powołuje się CNN.

Maduro i jego żona zostali oskarżeni w USA o przestępstwa związane z narkotykami i terroryzmem - przekazała prokurator generalna USA Pam Bondi. Będą oni sądzeni w Nowym Jorku.

Republikański senator Mike Lee przekazał w sobotę, że sekretarz stanu USA Marco Rubio nie przewiduje dalszych działań w Wenezueli. Sam Trump stwierdził, że jego kraj będzie mocno zaangażowany w sektor naftowy tego południowoamerykańskiego kraju, a sobotni atak jest sygnałem, że inne państwa "nie będą już pomiatać" USA.

Trump powiedział również, że USA nie mogą dopuścić, aby Maduro został zastąpiony przez kogoś, kto będzie kontynuował jego politykę.

Cóż, podejmujemy tę decyzję teraz. Nie możemy ryzykować i pozwolić, by ktoś inny przejął władzę i kontynuował to, co było. Dlatego podejmujemy tę decyzję teraz. Będziemy w nią bardzo zaangażowani. Chcemy zapewnić wolność ludziom, z którymi chcemy, rozumiecie, mieć dobre relacje. Myślę, że Wenezuelczycy są bardzo, bardzo szczęśliwi, ponieważ kochają Stany Zjednoczone - powiedział Trump.

Polityk nie potwierdził natomiast, czy chce, aby władzę w Wenezueli przejęła liderka opozycji i laureatka ubiegłorocznej Pokojowej Nagrody Nobla Maria Corina Machado - Trump odparł jedynie "zobacyzmy". Przypomniał też, że kraj wciąż ma wiceprezydentkę - Delcy Rodriguez.

Przeczytaj źródło