Cała Ukraina żyje obecnie sprawą Sofii Łyskun, która nagle postanowiła przyjąć rosyjskie obywatelstwo i reprezentować ten kraj. O planach 23-latki nie wiedział nikt w Ukrainie, ale władze tamtejszego związku oraz minister sportu nie zamierzają puścić jej tego płazem.
screen
"Ukraińskie media żyją w ostatnim czasie sprawą Sofii Łyskun. To jedna z najlepszych skoczkiń do wody w Europie, która jak dotąd zdobywała medale dla Ukrainy. Postanowiła jednak zdradzić swą ojczyznę i reprezentować Rosję, czyli kraj, który od ponad trzech lat niszczy naszych wschodnich sąsiadów. W dodatku teraz błyszczy w putinowskich propagandowych mediach" - opisywał Bartosz Królikowski ze Sport.pl.
Zobacz wideo Artur Szpilka szczerze o Tomaszu Oświecińskim: To jest aktor, a nie fighter
Ukraińcy reagują na to, co zrobiła Sofia Łyskun
Na działania 23-latki zareagowała już Ukraińska Federacja Skoków do Wody oraz tamtejsze władze. Federacja wykluczyła Sofię Łyskun z reprezentacji Ukrainy i odebrała jej wszystkie tytuły zdobyte pod jej auspicjami. "Decyzja zapadła po tym, jak 23-letnia mieszkanka Ługańska zataiła przed trenerami, federacją i Ministerstwem Młodzieży i Sportu zamiar zmiany obywatelstwa" - czytamy na portalu obozrevatel.com.
Zobacz też: Takiego ruchu nikt się nie spodziewał. Prestiżowa liga w Telewizji Republika
"W oświadczeniu podkreślono, że taki akt dyskredytuje nie tylko samą Łyskun, ale i całą ukraińską reprezentację, która każdego dnia walczy o prawo reprezentowania kraju na międzynarodowych zawodach" - dodano. Do tego poinformowano, że federacja nie tylko wykluczyła Łyskun z reprezentacji, ale także zwróciła się do międzynarodowych władz sportowych o nałożenie kwarantanny sportowej.
Mało tego! "Ukraina zamierza doprowadzić do całkowitej międzynarodowej dyskwalifikacji utytułowanej ukraińskiej skoczkini do wody Sofii Łyskun po tym, jak uciekła do Rosji i uzyskała rosyjskie obywatelstwo" - dodał ten sam serwis, powołując się na słowa ministra młodzieży i sportu Matwija Bidnego, który uważa czyn zawodniczki za "zdradę i celowe działanie na rzecz wrogiej propagandy".
Bidny podkreślił, że ukraińskie władze nic nie wiedziały o planach Łyskun. "Wzięła urlop na własny koszt i mówiła jedynie o osobistych sprawach. Według ministra, po powrocie z Polski, zawodniczka nagle wyjechała do okupowanego Ługańska, a nagranie z wypowiedziami ukazało się w zmontowanej formie, ewidentnie przygotowanej przez rosyjskie służby specjalne. Zaznaczył, że Kijów dowiedział się o sytuacji zaledwie kilka godzin przed pojawieniem się informacji w mediach" - podsumowano.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

1 miesiąc temu
21


English (US) ·
Polish (PL) ·