Jest akt oskarżenia ws. ataku na Magdalenę Biejat. Śledczy wytypowali policjanta

1 miesiąc temu 16

Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko byłemu funkcjonariuszowi policji Sebastianowi S. Śledczy uznali, że to on - niezgodnie z zasadami interwencji i używając nieproporcjonalnych środków - podczas manifestacji Strajku Kobiet w 2020 roku użył gazu pieprzowego wobec posłanki Lewicy Magdaleny Biejat.

Magdalena Biejat została spryskana gazem pieprzowym w trakcie strajku w 2020 roku Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Gaz pieprzowy przeciwko posłance 

Do zdarzenia doszło 18 listopada 2020 roku na placu Powstańców Warszawy w Warszawie. Magdalena Biejat uczestniczyła w demonstracji w ramach interwencji poselskiej. Sebastian S., funkcjonariusz Centralnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji "BOA", spryskał ją gazem pieprzowym z odległości mniejszej niż dwa metry, choć polityczka pokazywała legitymację i wzywała do zaprzestania użycia przemocy.

Opinie biegłych i zarzuty prokuratury 

Śledczy uznali, że działanie Sebastiana S. było sprzeczne z zasadami taktyki i techniki interwencji policyjnej oraz zasadą proporcjonalności użycia środków przymusu bezpośredniego. "Użył w kierunku posłanki na Sejm RP, środka przymusu bezpośredniego w postaci ręcznego miotacza gazu pieprzowego, kierując go w jej twarz z odległości mniejszej niż dwa metry" - podał w komunikacie prokurator Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. "Ponadto, w wyniku użycia gazu policjant doprowadził do zagrożenia bezpieczeństwa innych osób, które w tym czasie znajdowały się w bezpośredniej odległości od miejsca zdarzenia" - wyliczał prok. Skiba. Z opinii biegłego wynika, że Magdalena Biejat nie stanowiła żadnego zagrożenia ani dla funkcjonariusza, ani dla innych osób znajdujących się na miejscu. 

Zobacz wideo Rekordowy wynik Magdaleny Biejat, a jednak porażka Lewicy

Sprawa wróciła po dwóch umorzeniach 

Postępowanie było wcześniej dwukrotnie umarzane z powodu niewykrycia sprawcy. Decyzje te zostały zaskarżone przez Magdalenę Biejat, a sąd w 2024 roku nakazał wznowienie śledztwa. Po uzupełnieniu materiału dowodowego i analizie nagrań biegły z zakresu antropologii wskazał z bardzo wysokim prawdopodobieństwem, że osobą używającą gazu był Sebastian S. Były funkcjonariusz został przesłuchany w charakterze podejrzanego, nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Obecnie przebywa na emeryturze. Za zarzucane czyny grozi mu kara do 10 lat więzienia.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło