Jedno ogłoszenie - wielkie kłopoty. Neutralność płciowa w rekrutacji ryzykowna

1 tydzień temu 19
  • PIP nie może dziś karać pracodawców za płciowo dyskryminujące ogłoszenia o pracę, bo brakuje sankcji w przepisach
  • Kandydaci mogą jednak pozwać pracodawcę do sądu pracy i domagać się odszkodowania
  • Minimalna możliwa rekompensata w 2026 r. to 4806 zł brutto
  • Inspekcja zapowiada dalsze zmiany prawa, które mogą rozszerzyć jej kompetencje

Prawo się zmienia. Firmy muszą uważać

Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) obecnie nie może nakładać mandatów na pracodawców publikujących ogłoszenia o pracę naruszające nowe przepisy dotyczące neutralnych płciowo nazw stanowisk, jednak kandydaci mogą dochodzić roszczeń na drodze sądowej – poinformowała PAP Inspekcja.

Inspekcja jednocześnie zapowiada dalsze zmiany legislacyjne związane z implementacją unijnych regulacji dotyczących równości kobiet i mężczyzn, które mogą w przyszłości rozszerzyć kompetencje organów kontrolnych.

- Obecnie przepisy nie zawierają wprost sankcji za naruszenie nowych przepisów w ogłoszeniach o pracę - przekazał PAP Główny Inspektor Pracy Marcin Stanecki.

Jak wyjaśnił, oznacza to, że PIP nie ma podstaw prawnych do nałożenia mandatu na pracodawcę publikującego dyskryminujące płciowo ogłoszenia o pracę.

Zdaniem Inspekcji brak sankcji administracyjnych nie oznacza jednak braku konsekwencji prawnych: - Kandydatka bądź kandydat aplikujący na wolne stanowisko, którzy poczują się nierówno traktowani treścią ogłoszenia o pracę, lub dyskryminowani w trakcie naboru, mogą złożyć pozew do sądu pracy o odszkodowanie - zaznaczył Stanecki.

Jak dodał, w takim przypadku sąd pracy może przyznać rekompensatę w wysokości nie niższej niż minimalne miesięczne wynagrodzenie za pracę, które w 2026 r. wynosi 4806 zł brutto.

Główny Inspektor Pracy zwrócił jednocześnie uwagę, że kompetencje PIP w tym zakresie mogą się zmienić, gdy do polskich przepisów zostanie implementowana unijna dyrektywa w sprawie równości kobiet i mężczyzn.

Termin na to mija 7 czerwca 2026 r. Dyrektywa przewiduje obowiązek wprowadzenia kompleksowych rozwiązań, nie tylko dotyczących treści ogłoszeń o pracę, ale także np. dających pracownikom prawo do pytania o średnie zarobki w ich firmie na podobnych stanowiskach, aby mogli sprawdzić czy ich pensja nie odbiega od średniej - przekazał Mateusz Rzemek rzecznik prasowy Głównego Inspektora Pracy.

Nowe przepisy dotyczące neutralnych płciowo nazw stanowisk pracy weszły w życie 24 grudnia 2025 r. w ramach pierwszego pakietu regulacji wdrażających unijną dyrektywę o transparentności wynagrodzeń.

Zobowiązują one pracodawców do stosowania neutralnego języka w treści ogłoszeń o pracę i na etapie rekrutacji, a także do ujawniania informacji o wynagrodzeniu oraz rezygnacji z pytania kandydatów o ich dotychczasowe zarobki.

Zmiany od początku budziły kontrowersje wśród pracodawców

Przedstawiciele biznesu zwracali uwagę na brak oficjalnych wytycznych oraz katalogu neutralnych nazw zawodów, co - ich zdaniem - może prowadzić do niejednolitego stosowania przepisów, nieporozumień interpretacyjnych i rozmycia wymagań kompetencyjnych w ogłoszeniach rekrutacyjnych.

Wątpliwości zgłaszali także językoznawcy, którzy podkreślali, że obowiązek stosowania neutralnych nazw stanowisk został nałożony bez dostosowania oficjalnej klasyfikacji zawodów oraz bez wskazania jednolitych wzorców językowych. Ich zdaniem przeniesienie odpowiedzialności za interpretację przepisów na pracodawców może skutkować chaosem terminologicznym, a w konsekwencji sporami prawnymi.

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.

Dowiedz się więcej na temat:

Przeczytaj źródło