Influencerka spróbowała kilku potraw na jarmarku. Rozczarowanie to mało powiedziane

1 miesiąc temu 19

24 listopada 2025, 18:28

Natalia Maszkowska, znana z siódmej edycji "MasterChefa", odwiedziła jarmark świąteczny we Wrocławiu i postawiła ocenić kilka potraw. Testy nie wypadły najlepiej.

Spróbowała kilka potraw na jarmarku świątecznym. Rozczarowanie to mało powiedziane. 'Drogo, ale za to niesmacznie' tiktok.com/@nathallae

Natalia Maszkowska była uczestniczką siódmej edycji "MasterChefa", a obecnie jest influencerką. Prowadzi konta na Instragramie i na TikToku, gdzie publikuje zdjęcia i nagrania. Niedawno pokazała fanom wizytę na jarmarku świątecznym we Wrocławiu, na którym miała okazję spróbować kilka potraw. Okazało się, że nie były zbyt smaczne, a do tego drogie.

Zobacz wideo Gessler musiała stanąć w obronie córki. "Grosza ode mnie nie wzięła"

"Drogo, ale za to niesmacznie". Influencerka o potrawach na jarmarku

Pierwszą potrawą, którą Natalia Maszkowska zamówiła na jarmarku, były pierogi ruskie, za które musiała zapłacić 35 złotych. Mogłoby się wydawać, że trudno zepsuć tak klasyczną potrawę, a jednak. "Niestety, ale całe są skąpane w oleju. Chociaż na początku myślałam, że to jest woda, bo ledwo się smażyły. Dodatki u mnie to śmietana oraz prażona cebulka. Oprócz tego, że pierogi są bardzo tłuste, to ciasto było tak przesuszone, że ledwo dało się je pogryźć. Czyli jest drogo, ale za to niesmacznie" - stwierdziła influencerka.

Dalej nie było lepiej. Natalia Maszkowska kupiła pajdę chleba ze smalcem, smażoną cebulą i kiełbasą. Za całość również zapłaciła 35 złotych. "O ile pierogi były słabe, to ta pajda była fatalna. Kiełbasa była okropnie tłusta, cebula była bardziej podgotowana niż smażona, również cała zalana tłuszczem, a smalec po prostu nie miał smaku. W cenie zdecydowanie powinni dawać coś na zgagę i powiem wam szczerze, że mnie byłoby wstyd takie coś sprzedać" - powiedziała. Influencerka ostro oceniła też gofra z bitą śmietaną i wiśniami. "Kosztował 31 zł, niestety w ogóle nie był chrupiący, a śmietana według mnie miała jakiś zagęstnik, bo była nienaturalnie gęsta, wręcz zapychająca" - stwierdziła i skrytykowała też gorącą czekoladę, która również nie była najtańsza. Musiała za nią zapłacić 22 złote i okazało się, że "czekolada była kupna". 

Nie wszystko było tak złe. Te potrawy smakowały Maszkowskiej

Influencerka nie poddała się jednak i sięgnęła po pierogi z innego stanowiska. Zamówiła również barszcz z uszkami i za cały zestaw wraz z pierogami zapłaciła... 63 złote. "Uważam, że za tę cenę powinno być ich więcej albo powinny być większe, ale są naprawdę przepyszne i dla tych pierogów naprawdę warto tutaj wpaść. Barszcz z uszkami również był przepyszny i idealnie pieprzny" - powiedziała. Natalii Maszkowskiej smakował też serek górski z żurawiną. Do tego nie szokował ceną. "Był idealnie podgrillowany, kosztował 6 zł i był naprawdę przepyszny. Idealny balans słonego sera ze słodką żurawiną" - powiedziała. Doceniła też grzaniec świąteczny za 20 złote. "Jest on naprawdę smaczny, choć dla mnie za mało przypraw korzennych" - podsumowała. 

Przeczytaj źródło