Greenpeace Polska pozywa Słowację. Chodzi o masowy odstrzał niedźwiedzi przy naszej granicy

2 miesięcy temu 24

Słowacja prowadzi masowy odstrzał niedźwiedzi niezgodnie z przepisami, narażając polską populację tych zwierząt - uważa Greenpeace Polska. Organizacja skarży naszego sąsiada do Komisji Europejskiej i liczy, że unijne instytucje zatrzymają zabijanie.

Słowacja, niedźwiedzie blisko zabudowań (rok 2017) Fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl

Martwa samica z trzema młodymi, kilka martwych niedźwiedzi podwieszonych za głowy w chłodni - to obrazy z masowego ostrzału tych zwierząt, który prowadzony jest obecnie w Słowacji. Władze kraju wydały zgodę na odstrzał 350 osobników i dotychczas już nawet ponad połowa tej liczby mogła zostać zabita. Zdaniem Greenpeace'u - nielegalnie.

Zobacz wideo Dlaczego niedźwiedzie schodzą do siedzib ludzkich? Sami jesteśmy sobie winni

- Apelujemy, aby Komisja Europejska jak najszybciej zatrzymała rzeź niedźwiedzi w Słowacji - mówiła na konferencji prasowej Aleksandra Wiktor z Greenpeace Polska. - Polskie niedźwiedzie bardzo często przekraczają granicę ze Słowacją. Decyzja o masowym odstrzale łamie prawo i zagraża populacji tego gatunku zamieszkującej Polskę - dodała. - Nie sprawdzono, jaki będzie wpływ tego odstrzału na polską populację tych zwierząt - argumentował Marek Józefiak, rzecznik Greenpeace.

Greenpeace, poza złożeniem skargi na działania władz Słowacji, pokazała też zdjęcia zabitych tam niedźwiedzi - niektóre z nich można zobaczyć na stronie organizacji. 

Słowacja, zabita samica niedźwiedzia z młodymi

Słowacja, zabita samica niedźwiedzia z młodymiFot. Greenpeace / My sme les

Skarga do KE

Według organizacji odstrzał u naszego południowego sąsiada zagraża polskiej populacji niedźwiedzi. Jest o wiele mniejsza od słowackiej i skupiona w dużej mierze na terenach przygranicznych w Karpatach. Zwierzęta migrują między jednym krajem a drugim, jest więc ryzyko, że "polskie" niedźwiedzie będą zabijane w ramach słowackiej redukcji populacji. Badania i dane z pomiarów telemetrycznych pokazują, że niedźwiedzie migrują między Polską, Słowacją, Ukrainą i Węgrami, czasem aż do Rumunii.

Jak mówiła Aleksandra Wiktor, zgoda na odstrzał w przygranicznych obszarach kraju dotyczy 76 niedźwiedzi. To mniej więcej tyle, ile wynosi połowa ich populacji w Polsce. Tymczasem przed rozpoczęciem odstrzału nie dochowano obowiązków wymaganych prawem europejskim - wynika z analizy organizacji Frank Bold, na którą powołuje się Greenpeace. 

- Rząd Słowacji nie może ot tak wydawać sobie zgody na odstrzał, powinien przeprowadzić strategiczną ocenę oddziaływania na środowisko, czego wymaga unijna dyrektywa SEA, w tym ocenę wpływu na całą populację w jej pełnym, transgranicznym zasięgu. W naszej ocenie Słowacja łamie prawo. Dlatego wspieramy Greenpeace we wniesieniu skargi do Komisji Europejskiej - mówi Adrian Chochoł, prawnik z Frank Bold.

Autorzy skargi argumentują, że działania Słowacji mogą mieć bezpośredni i niekorzystny wpływ na stan ochrony gatunku w polskich obszarach Natura 2000. Po wpłynięciu skargi do Komisji Europejskiej ta zdecyduje, czy podejmie sprawę i jakie działania wdroży. Możliwe jest skierowanie jej do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który ma możliwość nakazać wstrzymanie odstrzału do momentu wydania ostatecznej decyzji ws. legalności działań rządu Słowacji. Aktywiści porównują je do wycinki Puszczy Białowieskiej, która także została zatrzymana decyzją TSUE.

Również słowackie organizacje przyrodnicze krytykują rząd i liczą na interwencję Komisji Europejskiej. Michal Wiezik, słowacki poseł do Parlamentu Europejskiego i ekolog, mówił, że masowy odstrzał to próba przykrycia tego, że władze nie radzą sobie z problemem w inny sposób. Podkreślił też, że każdego roku dochodzi do tysięcy spotkań niedźwiedzia i człowieka, które nie kończą się groźnie. 

Bezpieczne życie z niedźwiedziami

Słowacja zdecydowała się na odstrzał na całym swoim terytorium łącznie 350 niedźwiedzi i wprowadzenie "sytuacji nadzwyczajnej" na dużej części kraju po tym, jak doszło do kilku ataków niedźwiedzi na ludzi. Zwierzęta nie tylko pojawiały się z miejscowościach, ale też zaatakowały osoby przebywające w lasach i na szlakach.

Wiosną tego roku w lesie w środkowej Słowacji znaleziono zwłoki 59-latka, który - jak oceniła policja - został zabity przez niedźwiedzia. W ubiegłym roku 31-letnia kobieta zmarła po tym, jak spadła ze stromego zbocza, uciekając przed niedźwiedziem. - Nie możemy żyć w kraju, w którym ludzie boją się chodzić do lasu - mówił premier Robert Fico. Władze argumentują, że zabicie nawet 350 niedźwiedzi nie zagrozi stabilności gatunku, bo cała populacja wynosiła (przed rozpoczęciem odstrzału) około 1300 zwierząt. Zdaniem ekologów ten szacunek może być zawyżony.

Aleksandra Wiktor mówiła na konferencji, że "mamy skuteczne metody na to, aby niedźwiedź i człowiek żyły razem ze sobą bez konfliktów". - To przede wszystkim zabezpieczenie odpadów. Jeżeli niedźwiedzie nauczą się, że obecność człowieka oznacza łatwe pożywienie, to będą przychodzić do siedzib ludzkich - powiedziała. Wśród innych rozwiązań wymieniła skuteczne odstraszanie zwierząt podchodzących blisko zabudowań. - Niestety rząd słowacki nie wyczerpał wszystkich tego typu możliwości na zniwelowanie potencjalnych konfliktów. Przeszli od razu do odstrzału - powiedziała.

Marek Józefiak zwrócił uwagę, że problemy są także po polskiej stronie. - Od kilkunastu lat na wdrożenie czeka strategia ochrony niedźwiedzia brunatnego. Nie mamy takiego planu, chociaż niedźwiedzie to gatunek ściśle chroniony. Ta strategia leży na półce w Ministerstwie Klimatu i Środowiska i nie wiadomo, dlaczego nie zostaje przyjęta i wdrażana - stwierdził. Jak dodał, potrzebna jest też lepsza ochrona lasów i ograniczenie wycinek w Puszczy Karpackiej, Bieszczadach i Beskidach, gdzie żyją niedźwiedzie. Stan polskiej populacji niedźwiedzia jest oceniany przez przyrodników jako "niezadowalający" i jest on ściśle związany z tym co dzieje się w sąsiednich krajach, np. na Słowacji. 

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło