Data utworzenia: 7 stycznia 2026, 12:30.
Zamiast skruchy, obraza. Po pożarze w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana, w którym zginęło 40 osób, mieszkańcy i rodziny ofiar usłyszeli od władz lokalnych, że to... gmina jest największą ofiarą tragedii. Konferencja prasowa z udziałem burmistrza Nicolasa Férauda przerodziła się w katastrofę wizerunkową. Rodziny są oburzone. Część z nich mówi już wprost: "Nie chcemy więcej słuchać waszych słów. Chcemy odpowiedzialności!".
Przez pierwsze dni po tragedii w Crans-Montana w Szwajcarii dominował szok i ból. W barze "Le Constellation" życie straciło 40 osób. Ponad stu gości doznało poważnych oparzeń. Wśród ofiar byli młodzi ludzie, sezonowi pracownicy, turyści, także dwie Polki. Rodziny, które straciły bliskich, mówiły o bezsilności i żałobie, która nie chce się skończyć. Teraz jednak nadchodzi nowa fala emocji. Gniew. Po konferencji prasowej z 6 stycznia wiele rodzin i pełnomocników ofiar nie kryje wściekłości.
"To my jesteśmy ofiarami"
To słowa, które rozgrzały emocje do czerwoności. Podczas oficjalnego wystąpienia burmistrz Crans-Montana, Nicolas Féraud, oświadczył publicznie, że "gmina jest najbardziej poszkodowaną stroną tragedii". Padły one w kontekście omawiania dokumentacji i przebiegu kontroli bezpieczeństwa w barze, w którym doszło do pożaru.
— Tymi słowami burmistrz obraził wszystkich, którzy stracili dzieci, bliskich, przyjaciół — komentuje Nina Fournier, prawniczka reprezentująca rodziny ofiar, cytowana przez portal Blick. — Gmina nie może nazywać się "ofiarą", kiedy przez lata nie przeprowadziła ani jednej kontroli przeciwpożarowej.
Według relacji Blicka Féraud musiał po konferencji opuścić miejsce wydarzenia pod eskortą policji. Atmosfera była napięta, reakcje wręcz natychmiastowe.
Zobacz też: To był ostatni SMS od Artura. Potem cisza. Zrozpaczona matka błaga o pomoc
Brak kontroli przez 6 lat
Władze przyznały, że od 2019 r. nie przeprowadzono żadnej kontroli przeciwpożarowej w klubie Le Constellation. Ostatnie inspekcje miały miejsce w latach 2018 i 2019. Jak twierdzi gmina, wówczas nie stwierdzono problemów z materiałami akustycznymi ani ewakuacją.
Później jednak, od 2020 do 2025 r., nie zrobiono nic. Gmina przyznała, że ten fakt wyszedł na jaw dopiero po analizie dokumentów przesłanych prokuraturze. — Głęboko tego żałujemy — powiedział Féraud. Zapewnił, że jeśli sąd uzna winę samorządu, gmina "poniesie odpowiedzialność".
Rodziny mówią: dosyć
Dla wielu rodzin te słowa są niewystarczające, albo wręcz obraźliwe.
— Gmina powinna milczeć i współpracować, a nie stawiać się w roli ofiary — komentuje jeden z ojców, który stracił córkę w pożarze we francuskiej telewizji. — Chcemy odpowiedzi, nie PR-owych komunikatów.
Pojawiły się też pytania o działanie władz kantonalnych i sanepidu. Jak to możliwe, że klub w piwnicy, z ograniczonymi drogami ewakuacji i łatwopalnym wystrojem, przez lata nie został ponownie sprawdzony?
Zobacz też: Tragiczny pożar w Szwajcarii. To kobieta w czarnym kasku zaprószyła ogień?
"Między fasadą a rzeczywistością była przepaść"
Rodziny ofiar mówią też o kłamstwie systemowym, o miejscu, które miało być bezpieczne, a stało się pułapką. Jedna z matek, której dwóch synów przeżyło pożar, napisała: — Jak dorośli ludzie mogli dopuścić do takich warunków w lokalu dla setek osób? Dlaczego sufit był wyłożony łatwopalną pianką? Dlaczego drogi ucieczki były zablokowane?
Na te pytania śledztwo wciąż nie dało odpowiedzi. Rodziny chcą, by oprócz właścicieli klubu, pod lupę trafiły też lokalne władze i urzędnicy, którzy przez lata przymykali oko.
/6
MAXIME SCHMID / AFP, @LCI / X
Burmistrz Nicolas Féraud. Jego słowa podczas konferencji wywołały falę oburzenia.
/6
Mente Cali @MenteCali / X
Nagranie z wnętrza płonącego klubu Le Constellation. Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie.
/6
MAXIME SCHMID / AFP
Wejście do klubu Le Constellation w Crans-Montana. To tutaj zginęło 40 osób.
/6
@LCI / X
"Zaniedbanie w kontrolach" – przyznał Féraud, ale dodał, że to sąd ma ocenić wpływ na tragedię.
/6
MAXIME SCHMID / AFP
Ulica przy klubie Le Constellation po tragedii. Miejsce zostało zabezpieczone przez służby.
/6
MAXIME SCHMID / AFP
Policja przed lokalem. Śledztwo w sprawie tragedii trwa, rodziny domagają się odpowiedzialności.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Newsletter
Najlepsze teksty z Faktu! Bądź na bieżąco z informacjami ze świata i Polski
Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!
Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas!

1 tydzień temu
10






English (US) ·
Polish (PL) ·