Decyzja Zbigniewa Ziobry o uzyskaniu azylu politycznego na Węgrzech – kraju rządzonym przez Viktora Orbána – stała się jednym z najmocniejszych symboli kryzysu polskiego wymiaru sprawiedliwości. W rozmowie z Goncem.pl sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Igor Tuleya nie ma wątpliwości: to nie jest akt politycznej represji, lecz świadoma próba uniknięcia odpowiedzialności karnej. A zarazem konsekwencja systemu, który przez lata był celowo demontowany od środka.
„Tak to trzeba nazwać: ucieczka”
Igor Tuleya nie ukrywa, że decyzja byłego ministra sprawiedliwości nie była dla niego zaskoczeniem – ani co do samego faktu, ani co do kierunku.
– Nie jestem zaskoczony ani obrotem spraw, ani kierunkiem ucieczki – bo tak to trzeba nazwać – mojego byłego pryncypała – mówi sędzia. – Można sobie po raz kolejny zadać pytanie, dlaczego spośród kilkudziesięciu państw europejskich, jeśli jesteśmy w Europie, wybrał akurat kierunek węgierski.
Jak dodaje, ten wybór nie jest neutralny symbolicznie.
– W ten sposób mój były szef ustawił się w jednym szeregu z panem Czeczką i Tomaszem Szmydtem, który uciekł na Białoruś. To jest smutne, ale też niestety przewidywalne.
Zdaniem Tulei, mamy do czynienia z jawnym zaprzeczeniem własnej, wielokrotnie powtarzanej przez Ziobrę narracji o równości wobec prawa.
– Każdy z nas ponosi odpowiedzialność za własne czyny. Pan minister zawsze podkreślał, że nie ma świętych krów, że trzeba zlikwidować immunitety i że wszyscy jesteśmy równi wobec prawa. Ta sytuacja pokazuje dobitnie, że czym innym są słowa, a czym innym są czyny – a liczą się przede wszystkim te ostatnie – mówi w rozmowie z Gońcem.
Areszt i „ukrywanie się przed wymiarem sprawiedliwości”
Konsekwencje procesowe wyjazdu Ziobry są – jak podkreśla Tuleya – oczywiste z punktu widzenia prawa karnego.
– Taka sytuacja, że ktoś nie wraca do kraju, że nie ma zamiaru tego zrobić, a wręcz przeciwnie – robi wszystko, aby nie było możliwości trafienia przed polski wymiar sprawiedliwości, jest argumentem potwierdzającym tezę, że taka osoba ukrywa się przed organami ścigania – wyjaśnia Gońcowi.
To właśnie taki stan faktyczny sąd bierze pod uwagę przy rozpatrywaniu wniosku o tymczasowe aresztowanie. Tuleya zwraca jednak uwagę, że odpowiedzialność za chaos proceduralny ponosi również prokuratura.
– Mam wrażenie, że prokuratura nie ma mentalności szachisty. Nie jest w stanie przewidzieć ruchów swojego przeciwnika przy tej planszy – ocenia. – Rolą obrony jest potęgowanie wątpliwości sądu i chaosu procesowego, ale prokurator powinien wszystko przewidzieć.
Sędzia nie ma też złudzeń, że w analogicznej sytuacji zwykły obywatel mógłby liczyć na podobną pobłażliwość.
– Zwykły Kowalski czy zwykły Nowak nie ma ani immunitetu, ani możliwości schronienia się w obcym kraju. Gdyby to był Kowalski, to – za przeproszeniem – pewnie już by siedział.
Zaburzony wizerunek Ziobry
Jednym z kluczowych wątków rozmowy jest śledztwo dotyczące Funduszu Sprawiedliwości. Choć Tuleya podkreśla, że nie mógłby orzekać w tej sprawie z uwagi na wcześniejsze konflikty z Ziobrą, nie ukrywa, że skala ujawnionych informacji jest wstrząsająca.
– Z tych doniesień medialnych rzeczywiście zaburza się wizerunek Zbigniewa Ziobry jako szeryfa, osoby krystalicznie czystej – mówi w rozmowie z Gońcem. – W oparciu o te doniesienia można powiedzieć, że to jest naprawdę mocny materiał dowodowy. A jak jest w rzeczywistości, przekonamy się wtedy, gdy rozstrzygnie o tym niezależny sąd.
Właśnie słowo „niezależny” pojawia się w rozmowie najczęściej – bo, jak podkreśla sędzia, bez niego nie ma mowy o realnej odpowiedzialności.
Trybunał Konstytucyjny i „orzeczenia, których nie ma”
Zdaniem Igora Tulei paraliż praworządności w Polsce ma swoje źródło m.in. w destrukcji Trybunału Konstytucyjnego i tolerowaniu obecności tzw. sędziów dublerów.
– Jeśli za jakimś rozstrzygnięciem stoją sędziowie dublerzy czy neosędziowie, to tak naprawdę trudno nazwać to rozstrzygnięcie orzeczeniem sądowym – podkreśla. – To nie jest ani wyrok, ani postanowienie. Uważam, że tych decyzji po prostu nie ma i dziwię się, że ktokolwiek w ogóle je czyta.
Tuleya idzie jeszcze dalej, wskazując na fundamentalny problem etyczny.
– Prawnik musi być uczciwy. Tak długo będzie to trwało, dopóki oszuści będą się tytułowali nie tylko sędziami, ale w ogóle prawnikami.
Patriotyzm, służby i granice kompromitacji
Sędzia odnosi się również do głośnych kontrowersji wokół spotkań polityków z osobami o skrajnych poglądach lub kryminalnej przeszłości.
– Patriotyzm w naszym kraju nie ma i nie powinien mieć nic wspólnego ani z faszyzmem, ani z komunizmem – zaznacza. – To są ideologie, które nie miały nic wspólnego z demokracją i każdemu zdrowomyślącemu Polakowi kojarzą się jednoznacznie z czasami zbrodni i zniewolenia.
Podkreśla też odpowiedzialność służb ochrony.
– Rola służb polega na tym, by weryfikować osoby, z którymi kandydat na najwyższy urząd styka się publicznie. To jest po prostu kwestia bezpieczeństwa i powagi państwa.
Źródło: Goniec

7 godziny temu
7






English (US) ·
Polish (PL) ·