Kasowy PIT. Podatek po otrzymaniu zapłaty
- Mam dobrą informację. Koalicja 15 października ma już gotowe projekty i plan działania, aby wprowadzić projekty takie jak kasowy PIT. Przedsiębiorcy zapłacą podatek dochodowy dopiero po otrzymaniu środków z tytułów zapłaconej faktury, a nie samej faktury. Czekali na to przez lata - tak o propozycji dla przedsiębiorców mówił w grudniu 2023 roku podczas expose premier Donald Tusk.
Kasowy PIT, czyli czyli możliwość rozliczania przychodu przez przedsiębiorców dopiero po otrzymaniu płatności, zaczął obowiązywać od stycznia 2025 roku.
KE naciska ws. reformy PIP. Pełczyńska-Nałęcz: Bezprecedensowa sytuacja
Podatnicy prowadzący działalność gospodarczą zamiast wykazywać przychód już w momencie wystawienia faktury, mogą to zrobić dopiero po faktycznym otrzymaniu należności. To rozwiązanie eliminuje więc konieczność odprowadzania podatku od niezapłaconych faktur.
Co ważne jednak, nie wszystkie podmioty mogą z tej opcji skorzystać. Rozwiązanie wprowadzone w ubiegłym roku dotyczyło mikro przedsiębiorców z przychodami w 2024 roku nie wyższymi niż 1 mln zł, którzy nie prowadzą pełnych ksiąg rachunkowych. Nie mogą z niego skorzystać przedsiębiorcy prowadzący działalność gospodarczą w formie spółki cywilnej oraz spółki jawnej.
Tej metody nie można stosować do przychodów z transakcji z podmiotem powiązanym, czyli np. ze spółką, w której przedsiębiorca ma więcej niż 5 proc. udziałów, oraz z taką, która ma siedzibę w raju podatkowym. Kasowego rozliczenia PIT nie można stosować również do przychodów np. ze sprzedaży samochodu, budynku albo maszyny. Po wyborze metody kasowej należy prowadzić ewidencję faktur.
Oto ile firm skorzystało z nowej możliwości
Z szacunków Ministerstwa Finansów wynikało, że z kasowej metody rozliczania PIT będzie mogło skorzystać 2,3 mln podatników. Po roku funkcjonowania nowych przepisów widać jednak, że zainteresowanie tą możliwością rozliczania nie cieszy się popularnością wśród firm.
"Według stanu na koniec 2025 roku w Centralnym Rejestrze Podmiotów Krajowej Ewidencji Podatników (CRP KEP) odnotowano 2,8 tysięcy podmiotów, które zadeklarowały tę metodę rozliczenia" - wskazał wiceminister finansów Jarosław Neneman w odpowiedzi na interpelację poselską, do której dotarł money.pl.
I przekonuje, że "w celu zwiększenia kręgu przedsiębiorców uprawnionych do kasowego PIT", realizując postulat deregulacyjny zespołu Rafała Brzoski, od 1 stycznia 2026 r. limit przychodów warunkujący stosowanie kasowej metody rozliczania został zwiększony z 1 mln zł do 2 mln zł.
Dzięki tej zmianie 156 tys. podatników prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą z przychodami od 1 mln do 2 mln zł będzie mogło skorzystać z kasowego PIT.
Resort finansów daje jednak do zrozumienia, że więcej zmian na razie nie będzie.
"Nie prowadzimy prac w kierunku całkowitego zniesienia obowiązku rozliczenia podatku w sytuacji trwałej niewypłacalności kontrahenta(...). Nie prowadzimy również prac w kierunku dalszego modyfikowania zasad stosowania kasowej metody rozliczania przychodów i kosztów uzyskania przychodów" - stwierdza Neneman.
"Ryzykowny i trudny do zaplanowania"
Dlaczego rozwiązanie, które miało ulżyć przedsiębiorcom, cieszy się tak małym zainteresowaniem z ich strony?
- Bez zaskoczenia. To rozwiązanie od początku było przedstawiane jako wsparcie płynności, ale w praktyce okazało się skomplikowane i obarczone istotnymi ograniczeniami - przekonuje w rozmowie z money.pl Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy w firmie inFakt.
- Nie jestem zdziwiona tym, że tak mało podatników korzysta z tzw. kasowego PIT. I podwyższenie limitu do 2 mln zł tego nie zmieni. W mojej ocenie przedsiębiorców rozliczających się w taki sposób lawinowo nie przybędzie w 2026 r. - ocenia w komentarzu dla nas Małgorzata Samborska, doradca podatkowy i partner w Grant Thornton.
I dodaje, że "metoda kasowa ma istotne ograniczenia, które sprawiają, że nie jest atrakcyjna dla wielu przedsiębiorców"
- Przede wszystkim mogą z niej korzystać tylko przedsiębiorcy prowadzący działalność w formie jednoosobowych działalności gospodarczych. A więc spółki, nawet te osobowe, jak spółka jawna, czy cywilna, są wykluczone. Największe zatory płatnicze występują w branżach, gdzie przedsiębiorcy po pierwsze osiągają wyższe przychody, bo i sami ponoszą znaczne koszty, np. w budownictwie, w handlu hurtowym, w przemyśle. A po drugie, najczęściej działają w innej formule niż JDG. Zatem firmy, które mogłyby najbardziej skorzystać z tej metody, są z niej wykluczone. W przypadku mikroprzedsiębiorców z jednym lub kilkoma odbiorcami kwestie płatności są najczęściej poukładane - podkreśla ekspertka.
- Kolejnym problemem jest to, ze kasowy PIT można zastosować tylko przy transakcjach z przedsiębiorcami. A taki warunek mocno komplikuje rozliczenia w firmach, których kontrahentami są zarówno inni przedsiębiorcy jak i osoby prywatne. Wówczas trzeba prowadzić niejako podwójną księgowość - dodaje Samborska.
Malwina Gadawa, dziennikarka i wydawca money.pl

1 tydzień temu
13


English (US) ·
Polish (PL) ·