Z dnia na dzień liga belgijska pogrążyła się w chaosie. Kibice nie wiedzą, gdzie będą mogli obejrzeć mecz nadchodzącej kolejki, a kluby zostały z gigantyczną dziurą w budżetach.
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl
W tym sezonie w lidze belgijskiej gra czterech Polaków. Kibice z pewnością najlepiej znają Michała Skórasia, który regularnie powoływany jest do reprezentacji Polski. Obok gracza KAA Gent polską kolonię w Belgii tworzą Łukasz Łakomy z OH Leuven, Krzysztof Kotoń z FCV Dender oraz Filip Szymczak z Royal Charleroi. Wszyscy oni stanęli nagle w obliczu ogromnej niepewności co do finansowej sytuacji ich klubów.
Kibice w weekend nie zobaczą transmisji?
Otóż we wtorek gruchnęła wiadomość, że platforma streamingowa DAZN nie będzie już pokazywać meczów ligi belgijskiej. Kibice na dziś nawet nie wiedzą, czy będą mogli gdziekolwiek zobaczyć swoje ulubione drużyny.
To jednak nie wszystko, bo decyzja DAZN oznacza zerwanie obowiązującego od tego sezonu nowego kontraktu na transmisje telewizyjne. Platforma z siedzibą w Londynie zobowiązała się pokazywać mecze ligi belgijskiej za 84,2 mln euro rocznie przez pięć kolejnych sezonów od 2025/26 do 2029/30. Umowę zawarto przed rokiem. I była ona niższa od poprzedniego kontraktu opiewającego na sumę 103 mln euro.
W umowie znalazł się zapis, że DAZN umożliwi szerszą dystrybucję transmisji za pośrednictwem innych kanałów medialnych. Jednak mimo długich negocjacji z kilkoma partnerami (m.in. największymi w kraju firmami telekomunikacyjnymi) DAZN żadnej umowy nie był w stanie zawrzeć. W związku z tym, że nie został spełniony jeden z podstawowych warunków kontraktu między ligą a platformą, firma urodzonego w ZSRR miliardera Leonarda Walentynowicza Bławatnika wypowiedziała współpracę z Jupiler Pro League ze skutkiem natychmiastowym. Kibice mogą już zgłaszać się po zwrot nadpłaconego abonamentu.
– Żadna firma nie powinna być zmuszana do prowadzenia biznesu ze stratą. To po prostu nie jest zrównoważony interes – powiedział Massimo D'Amario, dyrektor zarządzający DAZN Belgium.
Klubom ligi belgijskiej grozi bankructwo
Z dnia na dzień kluby zostały bez pieniędzy za prawa telewizyjne i bez transmisji z meczów, co z kolei będzie miało wpływ na ich relacje ze sponsorami. Liga belgijska stanęła w obliczu katastrofy. Dla wielu klubów ratunkiem przed bankructwem może być totalna wyprzedaż najlepszych zawodników.
W specjalnym oświadczeniu, które wydała liga, stwierdza ona, że jest "zszokowana" postępowaniem DAZN i będzie dążyć metodami prawnymi, żeby firma wywiązała się z obowiązku transmisji meczów na podstawie zawartej umowy. "Pro League ubolewa, że DAZN zdecydowało się teraz jednostronnie zakończyć współpracę. W ten sposób DAZN okazuje całkowity brak szacunku dla naszej piłki nożnej, klubów i kibiców" - dodano w oświadczeniu.
To kolejna liga w Europie, która stanęła przed podobnymi problemami. Z końcem ubiegłego sezonu bez partnera medialnego do transmisji telewizyjnych została liga francuska. Ligue 1 musiała uruchomić własną platformę streamingową, by dalej pokazywać mecze i zarabiać na transmisjach. Teraz Belgowie rozważają ten sam krok.
Kłopoty z popytem na pokazywanie meczów krajowej ligi w Belgii to fatalny sygnał dla całego rynku europejskiego. Serie A, czy Bundesliga już wcześniej musiały podpisać umowy telewizyjne znacznie poniżej swoich oczekiwań. Kłopoty ligi w kolejnym kraju pokazują, że to już ogólnokontynentalny trend.

1 miesiąc temu
24


English (US) ·
Polish (PL) ·