Efekt „Bridgertonów” już widać. Ten kostiumowy film ponownie wskoczył do TOP 10 Netflixa

1 dzień temu 23
ZIZOO.PL

Czwarty sezon „Bridgertonów” ledwo zdążył zadebiutować, a już ponownie uruchomił znany mechanizm: chęć zanurzenia się w świecie gorsetów, balów, romansów i historii opowiadanych z perspektywy kobiet. Serial jest obecnie numerem jeden na Netflixie, ale podobny zwrot ku kostiumowym opowieściom widać też na innych platformach - od „Księżnej” dostępnej na HBO Max, po mniej oczywiste tytuły, które nagle zaczynają żyć drugim życiem.

To nie jest przypadek. My, kobiety, kochamy ten styl. Jest w nim eskapizm, przeniesienie w czasie, estetyka, która koi, ale też historie o emocjach, wyborach i ograniczeniach narzuconych przez epokę. I właśnie w ten moment idealnie trafiają „Wredne liściki”.

Film jak „Bridgertonowie”

Wredne liściki

Choć „Wredne liściki” są dostępne w streamingu Netflixa od dawna, dopiero teraz - w cieniu kostiumowego boomu napędzanego przez „Bridgertonów” - film ponownie przyciągnął uwagę widzów. I bardzo dobrze. Bo to jedna z tych produkcji, które z wiekiem tylko zyskują na znaczeniu.

Film z 2023 roku to nie jest lekka komedia do tła. To inteligentny komediodramat oparty na prawdziwej historii, która wydarzyła się w małym angielskim miasteczku tuż po I wojnie światowej i na chwilę zelektryzowała całą Wielką Brytanię.

„Wredne liściki” na Netflix - o czym jest film?

Wredne liściki

W centrum historii znajduje się Edith - bogobojna, dojrzała kobieta mieszkająca z rodzicami, do której zaczynają trafiać anonimowe, wyjątkowo złośliwe listy. Ich treść szokuje lokalną społeczność. Szybko pojawia się podejrzana: Rose, sąsiadka Edith, kobieta głośna, bezkompromisowa, łamiąca wszystkie społeczne konwenanse.

Problem w tym, że Rose jest zbyt bezpośrednia, by bawić się w anonimowe zaczepki. A mimo to męski, uprzedzony aparat władzy po I wojnie światowej nie ma wątpliwości. Sprawa nabiera tempa dopiero wtedy, gdy do śledztwa dołącza Gladys - jedna z pierwszych policjantek w Anglii, która jako jedyna naprawdę chce dojść do prawdy.

View oEmbed on the source website

Obsada, która niesie ten film

Wredne liściki

Siłą „Wrednych liścików” jest obsada. Olivia Colman („The Crown”,„Nocny recepcjonista”) po raz kolejny udowadnia, że potrafi zagrać wszystko - od kruchości po wewnętrzne napięcie. Jessie Buckley jako Rose jest jej idealnym kontrapunktem: dzika, niepokorna, pełna życia. Ich ekranowa dynamika przyciąga uwagę od pierwszej sceny.

Na szczególną uwagę zasługuje także Anjana Vasan jako Gladys - postać, która wprowadza do filmu świeżość, determinację i cichą odwagę.

Dlaczego warto obejrzeć „Wredne liściki”?

Wredne liściki

Bo to film o kobietach i dla kobiet. O potrzebie zabrania głosu w świecie urządzonym przez mężczyzn. O tym, że czasem język musi być dosadny, niewygodny, a nawet szokujący - bo tylko wtedy staje się wyzwalający.

„Wredne liściki” bawią czarnym humorem i ciętymi dialogami, ale zostawiają po sobie coś więcej. Śmiech miesza się tu ze wzruszeniem, a po seansie trudno pozbyć się wrażenia, że to historia zaskakująco aktualna. Jeśli więc po „Bridgertonach” macie ochotę na coś w podobnej estetyce, ale z mocniejszym, feministycznym wydźwiękiem - ten film jest idealnym wyborem. Nie bez powodu właśnie teraz wraca na listy najchętniej oglądanych.

Przeczytaj źródło