Akt dywersji i sabotaż na torach kolejowych Warszawa-Lublin wywołał niepokój w Polsce. O tym, czego można się spodziewać i jakie należy podjąć działania, poinformowała w Gazeta.pl specjalistka w obszarze między innymi wojny hybrydowej dr Paulina Piasecka z Uniwersytetu Civitas.
Fot. Dariusz Borowicz / Agencja Wyborcza.pl
Akt dywersji w Polsce. Ekspertka wskazuje, co będzie dalej
Donald Tusk w poniedziałek 17 listopada potwierdził, że na trasie Warszawa-Lublin doszło do aktu dywersji, który polegał na wysadzeniu torów kolejowych we wsi Mika w rejonie Życzyna (powiat garwoliński, woj. mazowieckie). Na tej samej trasie - w województwie lubelskim - puławscy policjanci zostali poinformowani o wybiciu szyb, najprawdopodobniej przez uszkodzoną linię trakcji. Dr Paulina Piasecka z Uniwersytetu Civitas oceniła, że jest to "smutny, ale nie niespodziewany element wojny hybrydowej, której Polska jest areną już od dłuższego czasu". Jak zaznaczyła ekspertka, od wielu lat dochodziło bowiem do dezinformacji oraz ataków w cyberprzestrzeni. - Mieliśmy jednak nadzieję, że w jak największym stopniu będzie możliwe uniknięcie konsekwencji tych działań - powiedziała specjalistka w obszarze wojny hybrydowej, terroryzmu międzynarodowego i walki informacyjnej w Gazeta.pl.
Dr Paulina Piasecka zwróciła uwagę, że obecnie "udało się uniknąć poważniejszych szkód, katastrof, czy też strat w ludziach albo poważnych strat w mieniu" dzięki czujności służb i osób pracujących na kolei. - Nie zmienia to faktu, że prawdopodobnie w najlepszym wypadku możemy spodziewać się kontynuacji, a w najgorszym - intensyfikacji tego rodzaju działań, co będzie wymagało zwiększania sił i środków poświęcanych na zapewnianie bezpieczeństwa zarówno infrastrukturze krytycznej, w tym szczególnie infrastrukturze transportowej w kraju, oraz bezpieczeństwa społecznego, politycznego państwa i jego obywateli - poinformowała ekspertka.
Zobacz wideo Prawdopodobieństwo zaatakowania nas przez Rosję wynosi ok. 40 procent
Rozwiązania w obliczu zagrożenia
- Szczególnym atutem w tej sytuacji mogłaby być pogłębiana coraz bardziej współpraca ze społeczeństwem, w tym zwłaszcza uczynienie ze społeczeństwa partnera w obserwacji potencjalnych sygnałów tego, że może zbliżać się jakiegoś rodzaju niebezpieczeństwo, udrożnienie kanałów komunikacyjnych i zachęcenie obywateli do tego, żeby informowali służby o tym, że obserwują wokół siebie symptomy potencjalnego zagrożenia - wskazała dr Paulina Piasecka w Gazeta.pl.
Są również inne sposoby. - Biorąc pod uwagę techniczny charakter obiektów, które mogą być celem, być może cennym, byłaby także jakaś współpraca ze strony sektora prywatnego, który mógłby otworzyć się na współpracę na przykład w zakresie wymiany technologii, monitorowania, bądź zapewnienia jakiegoś innego wsparcia naszej administracji w tym przeciwdziałaniu zagrożeniom, które są elementem wojny toczonej pomiędzy ludźmi i bardzo często przeciwko celom i obiektom cywilnym - poinformowała ekspertka.



English (US) ·
Polish (PL) ·