"Druga osoba w państwie" zdymisjonowana. Korespondent wojenny: To rewolucja w Ukrainie

1 miesiąc temu 22

- Dymisja Andrija Jermaka na pewno jest powiązana z aferą korupcyjną. Pojawia się pytanie, co Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) znalazło w jego mieszkaniu podczas przeszukań. "Mindiczgate" uderzyła w całą Ukrainę i osłabiła jej pozycję - komentuje z Kijowa korespondent wojenny Mateusz Lachowski w rozmowie z Gazeta.pl. W ukraińskich mediach już spekulują, kto może zostać nowym szefem, a raczej szefową biura prezydenta.

Wołodymyr Zełenski i Andrij Jermak Fot. REUTERS/Gleb Garanich

W piątek 28 listopada szef biura prezydenta Ukrainy Andrij Jermak zrezygnował ze stanowiska. Wołodymyr Zełenski poinformował o tym w mediach społecznościowych. Tego samego dnia media obiegła informacja, że ukraińscy śledczy przeszukali mieszkanie Jermaka. Sprawa ma związek z ostatnią, największą aferą korupcyjną za rządów Zełenskiego. Przypomnijmy, w tym miesiącu na światło dzienne wyszła afera korupcyjna nazywana w Ukrainie "Mindiczgate". Wspomniany Timur Mindicz (były bliski współpracownik prezydenta Ukrainy) oraz biznesmen Ołeksandr Cukerman są podejrzani o udział w aferze korupcyjnej na kwotę 100 milionów dolarów w państwowej spółce jądrowej Energoatom. Obaj opuścili kraj przed postawieniem zarzutów. Pierwszy, współwłaściciel firmy produkcyjnej Kvartal 95, miał kierować procederem, a drugi miał odpowiadać za pranie pieniędzy. Śledczy ujawnili, że łapówki brano między innymi przez firmę powiązaną z Andrijem Derkaczem, byłym politykiem i agentem rosyjskich służb. Jermak jednak nie był dotąd wskazywany jako podejrzany w tej sprawie.

Korespondent wojenny: Dymisja Jermaka to rewolucja w systemie zarządzania państwem

O dymisję szefa biura prezydenta Ukrainy zapytaliśmy korespondenta TVP w Ukrainie Mateusza Lachowskiego. - To na pewno jest powiązane z aferą korupcyjną. Na razie oficjalnie nie ma żadnych dowodów na Jermaka. Choć tutaj pojawia się pytanie, co Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) znalazło w jego mieszkaniu podczas przeszukań. Służby nie wkroczyłyby tam bez uzasadnionych przesłanek. "Mindiczgate" rzuciła się cieniem nie tylko na Andrija Jermaka, ale oczywiście i na Wołodymyra Zełenskiego. Ta afera uderzyła w całą Ukrainę, jej prezydenta i osłabiła pozycje tego państwa. Więc wydaje się, że naturalnym krokiem w tej sprawie jest dymisja. Jeśli Zełenski chciał odpowiedzieć na oczekiwania społeczeństwa, to była konieczna decyzja. Możliwe, że nalegali na nią partnerzy, w tym ze Stanów Zjednoczonych - mówi nam dziennikarz.

Zobacz wideo W wojnie z Rosją musimy liczyć na siebie, a NATO może nas... ograniczać

Zdaniem korespondenta wojennego dymisja Jermaka to "z pewnością rewolucja w systemie zarządzania państwem, jaki stworzył prezydent Wołodymyr Zełenski". Dlaczego? - Ponieważ Jermak był w Ukrainie do dzisiaj drugą osobą w państwie i w dużej mierze od niego zależało to, jak wyglądała polityka wewnętrzna Ukrainy. To pod wieloma względami była osoba decyzyjna, człowiek sprawczy, o czym się wielokrotnie mówiło. Stopniowo wymieniał w rządzie ludzi "na swoich". Ale przypomnijmy jednocześnie, że już w trakcie lipcowych tzw. protestów tekturowych, gdy władze zdecydowały się ograniczyć suwerenność NABU, na wielu transparentach wzywano do odejścia Jermaka. Stąd nazwa "tekturowe protesty" - mówi nasz rozmówca.

W jego ocenie mało kto spodziewał się, że Jermak poda się do dymisji. - Wydawało się, że Zełenski mu ufa i dlatego wysyła go do Genewy na rozmowy pokojowe. Zresztą w nagraniu, w którym poinformował o dymisji Jermaka, podziękował mu za wzmocnienie pozycji negocjacyjnej Ukrainy. Wydaje się, że ich relacje pozostają przyjazne - prezydent nie odciął się od niego jak w przypadku Mindicza - tłumaczy Lachowski.

To nie koniec afery korupcyjnej w Ukrainie. "Chodzi o dużo większe pieniądze"

Jak podkreśla nasz rozmówca, to z pewnością nie koniec afery korupcyjnej, która wybuchła 10 listopada. - NABU stopniowo publikuje nagrania podsłuchów z mieszkania Mindicza i kolejne dowody w sprawie. Na razie wiemy o systemie energetycznym, a dużo w tej kwestii zapewne dowiemy się niestety o sferze wojskowej. Już wiemy, że dochodziło tam do nieprawidłowości i najprawdopodobniej do podobnych schematów korupcyjnych jak w energetyce. Prawdopodobnie chodzi jednak o dużo większe pieniądze - twierdzi korespondent Telewizji Polskiej.

Swyrydenko może zastąpić Jermaka

A kto może zastąpić Jermaka? Lachowski relacjonuje, że w ukraińskich mediach już spekulują, że Jermaka zastąpi obecna premierka Ukrainy Julija Swyrydenko. - To osoba, która ma zaufanie Jermaka. Zresztą zanim została premierką, pracowała w biurze ukraińskiego prezydenta - wyjaśnia. Nazwisko następcy Andrija Jermaka ma być znane już w sobotę.

Więcej informacji na temat afery korupcyjnej w Ukrainie przeczytasz w artykule: "Ukraińcy wściekli na Zełenskiego. Ekspert: Nie wiem, co gorsze: skorumpowany czy niekompetentny prezydent".

Źródło: Gazeta.pl

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło