Dramat w meczu Polska - Tunezja na MŚ. Na hali zapadła cisza

1 miesiąc temu 28

Po pewnym zwycięstwie z Chinami w pierwszej kolejce polskie szczypiornistki miały obowiązek odnieść kolejne przekonujące zwycięstwo. Były wskazywane jako murowane faworytki starcia z Tunezją. Wygrała zapewniłaby im awans do drugiej rundy z bonusem w postaci dwóch punktów na starcie.

Zobacz wideo Kosecki szczerze o kapitanie Legii: Był niesamowity, miał jaja ze stali

Nieoczekiwane kłopoty Polek

Spodziewano się, że jedynie pierwsze kilka minut będzie wyrównane, a Polki będą potem odjeżdżać. Ale niespodziewanie to Tunezyjki wyglądały na lepszy zespół i prowadziły przez większość pierwszej połowy. Biało-Czerwone grały przede wszystkim nerwowo.

Były nieskuteczne w ataku i niepewne w obronie. Mocno polegały na umiejętnościach bramkarskich Adrianny Płaczek i Barbary Zimy, które robiły co mogły, aby utrzymać naszą drużynę w grze. W ataku dobrze wyglądała tylko Monika Kobylińska, ale brakowało jej wsparcia ze środkowej strefy i na skrzydłach. Odpowiedniego rytmu nie mogła złapać Magda Balsam.

Tunezyjki z łatwością dochodziły do sytuacji rzutowych. W pewnym momencie miały aż cztery bramki przewagi, prowadziły 8:4. Ale od tego momentu gra Polek zaczęła się poprawiać. Przyspieszyły w ofensywie, podejmowały lepsze decyzje. Udało się odblokować skrzydła, tam dobrze wyglądały Natalia Janas i Dagmara Nocuń. W środku wyższy bieg wrzuciły Paulina Uścinowicz i Karolina Kochaniak. Biało-Czerwone stały się bardziej konsekwentne w obronie.

Poprawa konkretnych elementów pozwoliła odwrócić sytuację i wyjść na prowadzenie 12:9. Ale w końcówce wkradł się moment dekoncentracji, Polki nie mogły też wykończyć kontrataków. Na przerwę schodziły przy zaskakującym remisie 13:13.

Udało się odwrócić sytuację na naszą korzyść

W drugiej połowie Polki cały czas miały problem ze skutecznością, nie mogły wykończyć akcji nawet z czystych pozycji. To się mściło, bo zamiast odjeżdżać Tunezyjkom, to musiały gonić wynik.

Moment zwrotny nastąpił w 42. minucie, kiedy Katarzyna Cygan wygarnęła piłkę z rąk obrotowej Tunezji, a potem Zima uruchomiła kontrę, którą wykończyła Daria Michalak. Chwilę później kolejną bramkę w meczu zdobyła Balsam. Była ona bardziej skuteczna w drugiej części. To pozwoliło zbudować skromną, ale jakże ważną przewagę w tym meczu.

Tunezyjki nie odpuszczały, ale częściej pudłowały. Polki nie wykorzystywały tego, same popełniały błędy w ataku. Brak oczekiwanej skuteczności był dziś dużą bolączką Biało-Czerwonych. Dlatego utrzymywała się różnica jednego lub dwóch goli. Na szczęście na naszą korzyść.

Udało się utrzymać przewagę w końcówce. Dobrą robotę w obronie wykonały Balsam i Cygan. Druga z wymienionych miała dwa dobre rzuty z dystansu, które były tu na wagę złota.

Tuż przed końcem meczu doszło do dramatycznej sytuacji. Jlezi potrzebowała pilnej pomocy po pojedynku z Pankowską. Tunezyjka padła na parkiet i wydawało się, że straciła przytomność. Na hali zapadła cisza. Tunezyjkę ułożono w pozycji bocznej i zniesiono na noszach z boiska. Na razie nie ma szczegółowych informacji na temat stanu zdrowia zawodniczki.

Grę po krótkiej przerwie wznowiono. W ostatniej minucie pewnym rzutem popisała się Kochaniak i zamknęła ten mecz wynikiem 29:26 dla Polski.

Przeczytaj źródło