Dobranoc, ale nie na długo. Co robią bieszczadzkie drapieżniki zimą?

1 dzień temu 4

Mimo śniegu i mrozu jeszcze na początku stycznia niedźwiedzie w Bieszczadach były widywane w okolicach domów. "Teraz od kilku dni zapewne drzemią, bo silny mróz je usypia, choć tylko na jakiś czas" - poinformował w poniedziałek Edward Marszałek, rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. Mowa o ok. 300 osobnikach w Bieszczadach, na Pogórzu i w Beskidzie Niskim.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.

Według ostatnich szacunków leśników w Bieszczadach, na Pogórzu i w Beskidzie Niskim - czyli obszarze nadzorowanym przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Krośnie - może bytować około 300 niedźwiedzi. Ok. 30 z nich to osobniki, które w większości żyją między wioskami, w okolicach zabudowań i osiedli ludzkich lub regularnie odwiedzają domostwa mieszkańców.

Jak podkreślił Edward Marszałek, pierwsze opady śniegu i mróz nie spowodowały, że niedźwiedzie zapadły w sen. Jak podał, jeszcze na początku stycznia ślady tych zwierząt były widziane w okolicach domów. Teraz, od kilku dni, zapewne drzemią. Silny mróz je usypia, ale tylko na jakiś czas. Bo, zwłaszcza po odwilży, wciąż będzie można spotkać na śniegu ich tropy - zaznaczył rzecznik krośnieńskiej RDLP.

Zwrócił też uwagę, że niedźwiedzie nigdy nie przesypiają całej zimy, ale zapadają w dłuższą drzemkę, gdy w górach leży ok. jednego metra śniegu, a termometry przez kilka dni pokazują temperatury znacznie poniżej zera.

Niedźwiedzie, szczególnie te żyjące między wioskami, wykazują coraz mniejszą płochliwość w stosunku do ludzi, dlatego leśnicy w połowie ubiegłego roku zaproponowali rozwiązania, które zatrzymają niedźwiedzie w lesie. Powołany został Zespół Wsparcia Terenowego ds. zapobiegania i prewencji sytuacji konfliktowych na terenie RDLP w Krośnie. W skład zespołu weszli leśnicy-eksperci posiadający duże doświadczenie w zakresie reagowania na sytuacje konfliktowe z udziałem niedźwiedzi brunatnych.

Eksperci zgodzili się, że niedźwiedziom w lesie najbardziej potrzebny jest spokój, który gwarantuje brak kontaktu z człowiekiem. By ten kontakt ograniczyć, leśnicy rozważają wprowadzenie okresowego zakazu wstępu do lasu w czasie gawrowania niedźwiedzi jako tzw. okresu ciszy oraz modyfikację gospodarki leśnej.

Zespół zarekomendował również, aby w obrębie nadleśnictw, w których występują niedźwiedzie, usunąć wszystkie kosze na śmieci znajdujące się przy wiatach turystycznych oraz wejściach na szlaki. Leśnicy zaapelowali do mieszkańców i turystów o niezostawianie śmieci oraz resztek pożywienia w lesie. Pokarm taki jest nie tylko szkodliwy dla niedźwiedzi, ale także przyciąga je w pobliże ludzi, również w obrębie lasów.

Jak podkreślił Marszałek, na terenach zarządzanych przez krośnieńską RDLP liczba niebezpiecznych sytuacji z udziałem niedźwiedzia jest stosunkowo niewielka. Te, które miały miejsce, wynikały głównie z nagłego zaskoczenia zwierzęcia lub obrony potomstwa - powiedział.

Nagranie znad Morskiego Oka bulwersuje. Szczyt nieodpowiedzialności?

Przeczytaj źródło