Dlaczego przeprowadzono akt dywersji? „Dwie wersje wydarzeń”

1 miesiąc temu 22

Są nowe informacje ws. aktu dywersji w miejscowości Mika na Mazowszu. Jaki cel mieli zamachowcy? ABW bierze pod uwagę dwie opcje.

W niedzielę (16 listopada) rano jeden z maszynistów zgłosił nieprawidłowości w strukturze kolejowej na trasie Warszawa-Lublin. Jak się później okazało, w pobliżu stacji Polskich Kolei Państwowych w miejscowości Mika brakowało fragmentu torów. Wszystko wskazywało na to, że zostały one poprzez zdetonowanie ładunku wybuchowego. Następnie, nieopodal, służby odnalazły drugi ładunek, który jednak nie eksplodował.

Anonimowy ekspert został niedawno zapytany przez Onet o to, dlaczego w miejscu, gdzie powstała wyrwa, nie ma śladu po eksplozji. – To może oznaczać, że mamy do czynienia z fachowcami. (...) To [jak przebiegła akcja – red.] świadczy o precyzji, z jaką przeprowadzono tę eksplozję. Cała siła została ukierunkowana na konkretny element – tak, żeby uszkodzić to, co powinno zostać uszkodzone – wyjaśniał. Źródło portalu ujawniło nieoficjalnie, że tego dnia, przez wskazane miejsce, po torach, przejechało aż 12 składów.

Ale co dywersanci właściwie chcieli osiągnąć w ten sposób? Co nimi kierowało?

ABW zakłada dwa scenariusze

Onet, powołując się na swoje źródło w służbach specjalnych, podaje, że obecnie, w postępowaniu, rozważane są dwie opcje.

– Na tę chwilę bierzemy pod uwagę dwie główne wersje wydarzeń. Według pierwszej – przygotowywany był zamach, który doprowadzić miał do wykolejenia pociągu, ale przeszkodził w tym błąd lub niechlujstwo zamachowców. Według drugiej – cała akcja miała na celu tylko wystraszenie społeczeństwa i pokazanie, że „Rosja już tu jest” – twierdzi nieoficjalnie anonimowy rozmówca portalu.

Redakcja przypomina, że śledztwo ws. aktów sabotażu (do drugiego z nich doszło w miejscowości Gołąb na Lubelszczyźnie, gdzie uszkodzona została sieć trakcyjna, a pociąg, na pokładzie którego było kilkuset pasażerów, musiał gwałtowanie hamować) prowadzone jest przez departament kontrwywiadu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Prace przedstawicieli ABW nadzorowane są przez prokuraturę.

Czytaj też:
Akt dywersji. Ujawniono, jak zachowywali się policjanci, minuta po minucie
Czytaj też:
Prezydent podpisał. Wojsko weźmie udział w ważnej operacji

Przeczytaj źródło