Denializm klimatyczny pod patronatem wicemarszałka Sejmu. "To zimno zabija, nie ciepło"

2 tygodni temu 16
ZIZOO.PL

Było o niej głośno, jeszcze zanim się odbyła. W Sejmie zorganizowano konferencję pt. "Czy człowiek wpływa na zmiany klimatu?". Nie był to jednak tytuł prowokacyjny - zebrani prelegenci uważają, że człowiek nie ma wpływu na zmiany klimatu, choć stoi to w sprzeczności z ustaleniami naukowymi. Ponad pięciogodzinne spotkanie rozpoczął dr Mariusz Błochowiak, prezes fundacji Ordo Medicus, współtwórca pozycji "Fałszywa pandemia" i redaktor polskiego wydania popularnej wśród przeciwników szczepień książki "Żółwie aż do końca". Nie jest lekarzem a fizykiem. - Pracowałem w nauce, w badaniach naukowych w Norwegii i w Niemczech i to wygląda tak: to politycy dają pieniądze na konkretne projekty. To nie jest tak, że naukowcy mogą badać sobie co chcą i dostaną finansowanie na krytyczne podejście do jakichś mainstreamowych twierdzeń, hipotez. Pamiętam jak mieliśmy spotkanie z szefem w Norwegii, to było około 20 lat temu; powiedział, że będzie projekt, będą pieniądze na to, żeby wyłapywać CO2 z powietrza i umieszczać głęboko pod ziemią. Ja się wtedy zaśmiałem, bo to była dosyć abstrakcyjna idea, ale tam nikt się nie śmiał, bo chodzi o to, że jeśli są pieniądze na jakikolwiek dziwaczny projekt, to po prostu naukowcy je biorą, bo z tego żyją i robią najbardziej dziwaczne rzeczy, jak zakładanie jakichś pojemników krowom, żeby wyłapywać metan itd. - mówił Błochowiak.

- Muszą państwo wiedzieć, bo większość osób o tym nie ma pojęcia, że tak właśnie funkcjonuje dziś nauka. Ja nie mówię, że cała jest skorumpowana, że nie ma naukowców niezależnych - są, ale oni są niedofinansowani. Więc jeśli mówimy o konsensusie naukowym w tej kwestii [wpływu człowieka na zmiany klimatu - red.], to jest to konsensus głównie związany z naukowcami, którzy dostają pieniądze na to - wyjaśniał zebranym Błochowiak. Jako przykład wymienił "profesora geologii z Polski, który jest krytyczny w tych kwestiach, ale nie chciał udzielić wywiadu, nie chce się wypowiadać publicznie, dlatego, że bierze pieniądze właśnie za to, żeby wykazywać, że CO2 jest szkodliwe, podnosi temperaturę".

Zobacz wideo Co to będzie powie ci jak walczyć z katastrofą klimatyczną

Prezes Ordo Medicus mówił też o konieczności odpolitycznienia nauki. - Przynajmniej część uniwersytetów, czyli naukowców, powinna być finansowana... Te pieniądze powinny być zagwarantowane wręcz w konstytucji i taki naukowiec, powiedzmy od doktora habilitowanego, byłby niezwalnialny, poza wyjątkiem przestępstwa. Czyli dostawałby pieniądze za to, że mówi prawdę, kwestionuje - proponował Błochowiak. W Polsce finansowanie uczelni odbywa się na podstawie ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce i zawartym w niej algorytmie podziału środków finansowych. Prezes przekonywał jednak, że dziś "nauka niestety jest skorumpowana w większej części".

"To zimno zabija, nie ciepło"

Jednym z prelegentów konferencji był dr Stefan Uhlig, geolog i autor wydanej przez Ordo Medicus książki "Klimatyczne oszustwo", który przekonywał, że zmiany klimatu są naturalne, a w swoich tezach odwoływał się do zdarzeń sprzed tysięcy i milionów lat, choć zmiany, które zachodzą w takim tempie i skali to zjawisko, które nie rozciąga się na bardzo długie okresy, a zaledwie dekady. Uhlig w swojej prezentacji używał określania "optima i pessima klimatyczne". - Jeżeli spojrzymy w przeszłość, jak na społeczeństwo, rozwój cywilizacyjny i kulturowy wpływały okresy pessimów klimatycznych, kiedy temperatury spadały o 1-2 stopnie, to zawsze przynosiło to takie efekty jak susze, głód, epidemie, niedostatki i wojny - mówił i dodawał, że "śmiertelność zimą jest wielokrotnie wyższa niż latem, to zimno zabija, nie ciepło". 

I choć geolog twierdził, że "możemy się cieszyć, że żyjemy w ciepłym optimum klimatycznym", jednocześnie przedstawiał rzekome dowody na to, że globalnego ocieplenia nie ma. Jednym z takich dowodów miała być temperatura -41,2 st. C odnotowana w ubiegłym roku w Polsce. To faktycznie jedna z najniższych temperatur w historii pomiarów w naszym kraju, ale mowa o stacji pomiarowej w tatrzańskim Litworowym Kotle, gdzie przez specyficzną rzeźbę terenu gromadzi się chłód, a temperatura może być nawet o 20 stopni niższa niż w otoczeniu stacji. Uhlig mówił również, że populacja niedźwiedzi polarnych się potroiła, co jest mitem. Jak wyjaśniał serwis naukaoklimacie.pl, niedźwiedź polarny to gatunek "narażony", czyli w dłuższej perspektywie czasowej zagrożony wyginięciem. Drapieżniki są uzależnione od lodu morskiego, są przystosowane ewolucyjnie do miękkiego i tłustego pokarmu i nie są w stanie efektywnie żywić się na lądzie. Geolog uważa jednak, że "nie ma się, co martwić", bo lody arktyczne "też ulegają wahaniom i nie znikną do końca". 

Nie należy rozmawiać o CO2, ponieważ wpływ CO2 na atmosferę jest absolutnie minimalny. Bardzo mi przykro, że muszę to powiedzieć wprost. CO2 to nie jest wróg klimatu, jest żywnością, pożywieniem dla roślin. Jest bezbarwny, nietrujący, w tym momencie jest to gaz śladowy, którego zawartość w atmosferze to 0,004 proc. Nie chcę mówić o tym, że to jest gaz cieplarniany, bo atmosfera to nie jest cieplarnia, atmosfera jest otwarta horyzontalnie i pionowo

- perorował dalej dr Uhlig. Jego zdaniem oceany mogą wchłaniać "niezwykłe ilości CO2", a ponieważ stanowią ponad 70 proc. powierzchni ziemi, to eliminują ten problem. Jednocześnie uwalnianie dwutlenku węgla do atmosfery to - jak przekonywał geolog - "po prostu oddawanie naturze tego, co od niej pochodzi". 

Laureaci konkursu Klimatyczna Bzdura Roku

Wśród mówców znaleźli się też dr inż. Tadeusz Wójcik, chemik i były poseł AWS oraz dr inż. Jan Kubicki, fizyk. To prelegenci szczególni, bo obaj byli nominowani w konkursie Klimatyczna Bzdura Roku. Wójcik w raporcie "Drapieżny Zielony (Nie) Ład", który powstał w zespole ds. pakietu klimatycznego Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność", zawarł tezę, że "Nikt przy zdrowych zmysłach nie kwestionuje, że klimat się zmienia, ale powodem tych zmian nie jest korzystanie z paliw kopalnych". Fakty są jednak takie, że spalanie paliw kopalnych jest główną przyczyną współczesnego ocieplenia klimatu. 

W swoim wystąpieniu Wójcik przekonywał, że "w naukach przyrodniczych nie ma konsensusu. Jest prawda albo nie ma prawdy". Twierdził też, że nie można mówić o globalnej temperaturze, bo jest to wartość uśredniona i nie istnieje "termometr globalny". - Jest głębokie przekonanie, że dane podawane jako zmiana temperatury globalnej to faktyczna zmiana temperatury ziemi. To nie jest zmiana temperatury ziemi - mówił. Podał też przykład. - Jeżeli wzięlibyśmy siatkę 5 st. na 5 st. na skali globu, to dzisiaj we Wrocławiu jest +4 [st. C], a w Warszawie jest -5 [st. C.]. No to która jest temperatura w tej siatce? - pytał. 

Wystąpienie dr. Jana Kubickiego poprzedzono wyjaśnieniem, że w nauce eksperyment naukowy "dużo wyżej stoi" od symulacji komputerowych, modeli, które - jak mówił Mariusz Błochowiak - widać w opracowaniach "po drugiej stronie", czyli wśród klimatologów. Eksperyment ma być też "rozstrzygający jeśli chodzi o to, co jest prawdą".

Kubicki przedstawiał swój artykuł na temat "wysycenia się efektu cieplarnianego dla CO2". Publikacja została w ubiegłym roku wyróżniona trzecim miejscem w konkursie Klimatyczna Bzdura Roku. Jak wyjaśniono, autorzy powołali się na błędny wywód Knuta Ångströma z początku XX wieku i doszli do tych samych nieprawdziwych wniosków na temat roli dwutlenku węgla. "Stwierdzenia inżynierów WAT są, podobnie jak Ångströma, oparte na pomiarach absorpcji promieniowania podczerwonego w wypełnionej przez CO2 krótkiej rurze. To nie jest dobry model atmosfery ziemskiej, a pomiary jedynie absorpcji nie uwzględniają reemisji promieniowania, czyli właśnie zjawiska odpowiedzialnego za efekt cieplarniany. Dwutlenek węgla jest i będzie gazem cieplarnianym, a silny efekt cieplarniany na Wenus świadczy bezpośrednio, że koncepcja wysycenia efektu cieplarnianego nie ma sensu" - tłumaczyli organizatorzy konkursu.

Fizyk podczas konferencji ubolewał, że główną metodą przeciwników jest ośmieszanie, a uznając jego pracę Klimatyczną Bzdurą Roku, nie przedstawiono żadnych merytorycznych argumentów. Tymczasem twórcy konkursu powoływali się na opinie wyrażone m.in. przez prof. Ralpha Keelinga z Instytutu Oceanografii Scrippsów (Uniwersytet Kalifornijski), prof. Joanny Haigh z Imperial College London i prof. Raymona Pierrehumberta z Uniwersytetu Oksfordzkiego. Narzekania na kłopotliwe wyróżnienie słychać było też w czasie przerwy. Do Kubickiego podeszła jedna z obecnych osób, by zadać pytanie na temat eksperymentu i zasugerować, by o wnioskach z niego "powiedzieć tym wariatom". - Oni o tym wiedzą, ale w ubiegłym roku była bzdura roku klimatyczna i nasz artykuł został wyrzucony z czasopisma - odpowiedział fizyk. Czasopismo naukowe o profilu inżynierskim (nie fizycznym czy klimatycznym) faktycznie wycofało artykuł, uznając, że "w procesie recenzji doszło do uchybień, a redaktor naczelny utracił zaufanie do zaprezentowanych w nim wyników". 

"Wyraz wolności słowa" w Sejmie

W czasie przeznaczonym na dyskusję prezes Ordo Medicus wrócił do tematu rzekomej korupcji w nauce. - Wiadomo, że naukowcy jedno mówią publicznie, albo nie mówią, a co innego mówią prywatnie. Jak panów koledzy zapatrują się na te kwestie ściśle energetyczne i ściśle związane z CO2, z klimatem? Jak się wypowiadają? Jak to wygląda procentowo - ile osób wierzy w oficjalną narrację, a ile osób jest krytycznych? - pytał. Goście zgodnie odpowiadali, że większość naukowców ma podobne do nich zdanie, ale tylko "niezależni finansowo albo na emeryturze mogą sobie pozwolić na otwieranie ust w tej kwestii". - Wolni jesteśmy tylko my, emeryci - skwitował Kubicki. 

Przed konferencją, która otrzymała patronat wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Bosaka, o organizację wydarzenia zapytała Biuro Obsługi Medialnej Sejmu dziennikarka serwisu magazynbiomasa.pl. - To wyraz wolności słowa. Na terenie Sejmu odbywają się różne konferencje. My jesteśmy tylko obsługą techniczną, to inicjatywa wicemarszałka przyczyniła się do organizacji wydarzenia. Zakładam, że gdyby postanowił zorganizować konferencję pt. "Czemu Ziemia jest płaska a Australia nie istnieje?", też mógłby to zrobić - odpowiedział przedstawiciel BOM. 

Przeczytaj źródło