Publikacja "Gazety Wyborczej" poruszyła opinię publiczną
W poniedziałek „Gazeta Wyborcza” opublikowała artykuł dotyczący leków, które miał przyjmować Cenckiewicz. Według gazety niewpisanie do ankiety bezpieczeństwa informacji o ich przyjmowaniu było przyczyną cofnięcia Cenckiewiczowi przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego (SKW) poświadczenia bezpieczeństwa i dostępu do informacji niejawnych. Sprawa tego dostępu jest przedmiotem szerszej debaty publicznej od lipca br., gdy prezydent Karol Nawrocki zapowiedział, że powoła Cenckiewicza na szefa BBN.
„Nowa rzeczywistość, a metody wciąż te same. Tym razem wymierzone nie we mnie, a w mojego ministra Sławomira Cenckiewicza” – skomentował sprawę prezydent na platformie X.
Trwa ładowanie wpisu Twitter
Działania Pokuratury Okręgowa w Warszawie
Wcześniej o wszczęciu postępowania sprawdzającego w sprawie ujawnienia danych Cenckiewicza poinformowała Prokuratura Okręgowa w Warszawie. – W związku z tym artykułem warszawska prokuratura okręgowa z urzędu wszczęła czynności sprawdzające w kierunku ewentualnego popełnienia przestępstwa z art. 107 ust. 2, tj. nielegalnego przetwarzania danych osobowych i ewentualnie innych przestępstw – przekazał PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej prok. Piotr Antoni Skiba.
Siemoniak: Nie ma zgody na wycieki ze służb w każdej sprawie, kogokolwiek to dotyczy
Postępowanie wyjaśniające, czy dane dotyczące leków szefa BBN wyciekły ze służb specjalnych, zapowiedział również minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. – Nie ma zgody na wycieki ze służb w każdej sprawie, kogokolwiek to dotyczy – zapewnił. Z kolei rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński ocenił na X, że osoba zatajająca informacje w ankiecie bezpieczeństwa, a potem oskarżająca służby o wyciek, manipuluje opinią publiczną.
Szef BBN domaga się odpowiedzialności karnej i cywilnej autora tekstu
Działania prawne zapowiedział również Cenckiewicz. Jak podał na X, w opublikowanym przez „GW” tekście Wojciecha Czuchnowskiego oprócz „wielu błędów, przeinaczeń i kłamstw” wykorzystano informacje wrażliwe pochodzące z niejawnych akt postępowania sprawdzającego i kontrolnego SKW na temat złożonej przez niego w 2021 r. ankiety bezpieczeństwa na temat m.in. jego zdrowia, leczenia i zażywanych leków.
Szef BBN napisał też, że – jego zdaniem – nie ma znaczenia, że autor tekstu nie podał nazw dwóch przepisanych mu leków. Ocenił, że ich identyfikacja – dzięki przywołanej specyfikacji, cytatom i opisowi – nie sprawia jakichkolwiek trudności.
W związku z tym zapowiedział, że podejmie przewidziane prawem działania w celu pociągnięcia do odpowiedzialności cywilnej i karnej autora tekstu za naruszenie jego dóbr osobistych. Poinformował też, że podobne kroki prawne zamierza podjąć wobec kierownictwa SKW.
„Jest strasznym paradoksem, że politycznym nadzorcą służby, która od dwóch lat prowadzi tę nierówną wojnę ze mną, dysponuje wrażliwą i w szczególny sposób chronioną wiedzą (w tym medyczną) lekarz – wicepremier rządu RP i minister obrony narodowej” – dodał Cenckiewicz.
Odebranie szefowi BBN przez SKW poświadczenia bezpieczeństwa
Sprawa wiąże się z odebraniem przez SKW w lipcu ub.r. Cenckiewiczowi poświadczenia bezpieczeństwa, które jest wymagane przy dostępie do informacji niejawnych. Po skardze Cenckiewicza sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który 17 czerwca br. tę decyzję uchylił. Kancelaria premiera 5 sierpnia wniosła do Naczelnego Sądu Administracyjnego skargi kasacyjne od wyroku WSA, gdzie sprawa toczy się do tej pory.
Szef BBN w poniedziałek po raz kolejny zapewnił, że na żadnym etapie postępowań sprawdzających prowadzonych wobec niego przez ABW i SKW (w latach 2001-2021) nie wprowadził służb specjalnych w błąd, niczego nie zataił i zawsze bez przeszkód otrzymywał tzw. poświadczenia bezpieczeństwa do najwyższych klauzul tajności – krajowych i międzynarodowych. Ocenił też, że cofnięcie mu poświadczeń przez szefa SKW Jarosława Stróżyka było motywowane politycznie, a także było „aktem bezprawnym, opartym na fałszywych przesłankach, co obszernie w swoim uzasadnieniu do ośmiu wyroków w tej sprawie wyłożył Wojewódzki Sąd Administracyjny z 17 czerwca 2025 r”.
Szef gabinetu prezydenta: Rażące naruszenie zasad państwa
W związku z tą sprawą szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker ocenił, że ujawnienie informacji o zdrowiu szefa BBN jest rażącym naruszeniem zasad państwa, a przewodniczący klubu PiS Mariusz Błaszczak zapowiedział zawiadomienie do prokuratury dotyczące szefa SKW Jarosława Stróżyka. Błaszczak poinformował też, że klub parlamentarny PiS składa wniosek o nadzwyczajne posiedzenie sejmowej Komisji Służb Specjalnych „w sprawie wycieku danych medycznych i ataku na prof. Cenckiewicza”.
Czuchnowski: Artykuł nie miał na celu napiętnowania Cenckiewicza
Do zarzutów dotyczących artykułu odniósł się również Czuchnowski. Napisał m.in., że to nie „GW” rozpoczęła dyskusję o leczeniu i lekach Cenckiewicza, lecz sam Cenckiewicz do niej zachęcał. Dziennikarz zapewnił też, że jego artykuł nie miał na celu napiętnowania Cenckiewicza za to, że miał problemy psychiczne.
W artykule „GW” przytoczono odpowiedź – w imieniu Cenckiewicza – radcy prawnego Alicji Kurek, jak wskazuje gazeta – za czasów rządów PiS dyrektor Biura Prawnego SKW. Kurek stwierdziła, że treść przedstawionych przez dziennikarza „GW” pytań i zawartych w nich sugestii wskazują, że pozyskane przez niego informacje są niekompletne.
Kurek poinformowała ponadto, że Cenckiewicz nie wyraża zgody na publikowanie i rozpowszechnianie informacji dotyczących jego prywatnej sfery życia, w tym kwestii zdrowotnych, pod rygorem pociągnięcia do odpowiedzialności cywilnej i karnej.
Naczelna Izba Lekarska: Publiczne ujawnienie takich danych nigdy nie powinno mieć miejsca
Z kolei Naczelna Izba Lekarska zwróciła uwagę, że informacje o przyjmowanych przez pacjenta lekach to dane szczególnie wrażliwe i ich publiczne ujawnienie nigdy nie powinno mieć miejsca. Zwróciła się do organów państwa m.in. o natychmiastowe wszczęcie postępowania wyjaśniającego w sprawie wycieku tych danych. NIL zaapelowała też do przedstawicieli mediów o „szczególną ostrożność w przekazywaniu tego typu treści, gdyż mogą one nie tylko naruszyć fundamentalne prawa pacjenta, ale doprowadzić do spadku zaufania pacjentów do całego procesu leczenia i bezpieczeństwa ich danych medycznych, a także stygmatyzacji osób chorych”.

1 miesiąc temu
14




English (US) ·
Polish (PL) ·