"Czuję się nabity w butelkę". Czeka na pieniądze z programu ponad rok

14 godziny temu 5

Michał Nawara pod koniec 2024 roku złożył wniosek o dotację z programu Mój Prąd 6.0. na instalację fotowoltaiki z magazynem energii i ciepła. Za całość inwestycji zapłacił 44,9 tys. zł z własnych środków, licząc na zwrot 22,4 tys. zł. Do początku 2026 roku pieniędzy jednak nie otrzymał.

Czuję się nabity w butelkę. Na inwestycję wyłożyłem swoje pieniądze i mam zablokowane oszczędności – mówi. Jak dodaje, początkowo regulamin programu przewidywał rozpatrzenie wniosku w 120 dni roboczych. Termin ten był jednak stopniowo wydłużany – najpierw do 150, potem 180, 240, a obecnie do 260 dni roboczych.

Michał Nawara podkreśla w rozmowie z TVN24, że nawet przy najdłuższym z obowiązujących terminów jego sprawa powinna być już zakończona. Tymczasem – jak mówi – środki, które miały stanowić zabezpieczenie finansowe, są "zamrożone". W podobnej sytuacji są jego sąsiedzi oraz tysiące innych rodzin w całym kraju.

Zwraca uwagę, że część beneficjentów finansowała instalacje kredytem. Banki oferowały krótką karencję w spłacie, licząc na szybkie wypłaty dotacji. – Jest zastój i ludzie płacą wysokie odsetki. To są naprawdę koszmarne raty – ocenia.

"Najpodlejsze raczysko toczące tę branżę". Restaurator ujawnia poważny problem

Tuż przed publikacją materiału Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej poinformował, że wniosek pana Michała został rozpatrzony. – Zaraz po waszej interwencji – skomentował.

Lawina wniosków i systemowy zator

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej tłumaczy opóźnienia skalą zainteresowania programem. W ubiegłorocznym naborze wpłynęło ponad 124 tys. wniosków na łączną kwotę przekraczającą 1,85 mld zł. Do oceny pozostaje około 59 tys. wniosków, a kolejne 5,3 tys. jest w trakcie uzupełniania - przypomina TVN24.

Fundusz podkreśla, że sama weryfikacja wniosku trwa maksymalnie około miesiąca, jednak czas oczekiwania na rozpoczęcie oceny wynosi od pół roku do nawet roku. Zapewnia też, że wdrożono zmiany organizacyjne, które mają stopniowo skracać kolejki.

Ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska przyznała w Radiu Zet, że opóźnienia są efektem "wyciągnięcia z szafy" 50 tys. nierozpatrzonych wniosków z poprzedniej edycji programu oraz faktu, że zarząd Funduszu nie zwiększył zespołu. W odpowiedzi NFOŚiGW zdecydował się na przetarg na obsługę części wniosków przez firmę zewnętrzną, choć procedura wyboru wykonawcy nie została jeszcze zakończona.

Karol Łobaszewski ze Stowarzyszenia Czystego Powietrza i Energii zwraca uwagę, że problemy dotyczą nie tylko programu Mój Prąd, ale również Czystego Powietrza i NaszEauto. – Najgorsze jest to, że mówimy o sytuacjach, w których ktoś inwestuje własne pieniądze, a potem miesiącami czeka na zwrot – podkreśla.

Jak przyznają sami urzędnicy, system jest przeciążony. – System jest zatkany i robimy wszystko, żeby go przepchać – mówił w Sejmie wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta.

Źródło: TVN24

Przeczytaj źródło