Czuchnowski poinformował, że otrzymał 147 tysięcy złotych z Kancelarii Premiera na pracę doktorską, której tematem miała być „mowa nienawiści na portalu X”. Niedługo później, po fali krytyki, opublikował ws. oświadczenie.
Wojciech Czuchnowski, dziennikarz, który od ponad dwóch dekad związany jest z dziennikiem „Gazeta Wyborcza”, laureat nagrody Grand Press, w niedzielę (23 listopada) informował w mediach społecznościowych, że „hejterzy i trolle” przyczynili się swoimi wpisami na platformie X do „podniesienia jego stopy życiowej”. „Właśnie dostałem łączone, roczne stypendium (147 tys. zł z Kancelarii Premiera i 68 tys. euro od Światowego Kongresu Żydów) na pracę doktorską o mowie nienawiści” – napisał, co wywołało kontrowersje.
Wskazał, że w swojej pracy skupiał będzie się na wpisach zawierających m.in. groźby pozbawienia życia, a także tych, które mają antysemicki i rasistowski wydźwięk. Na koniec zwrócił się do internautów, których zachęcił do komentowania. „Praca ukaże się w formie książkowej nakładem ministerstwa edukacji narodowej i będzie rozprowadzana w szkołach średnich. Piszę teraz, bo w przyszłym tygodniu ma to być oficjalnie ogłoszone, więc wolę poinformować jako pierwszy” – tłumaczył.
Kilka godzin później opublikował oświadczenie. „Ogłaszam zakończenie tego bolesnego eksperymentu na żywym ciele użytkowników. I wyjaśniam: To była prowokacja” – podkreśla.
„Żart” Wojciecha Czuchnowskiego odbił się szerokim echem. Znani dziennikarze uwierzyli, że mówi poważnie
Czuchnowski przyznaje, że początkowo wpis miał być „żartem”. „Mnie więcej po godzinie okazało się, że zdecydowana większość odbiorców (a z tych, którzy mnie nie lubią, właściwie 100 procent) wzięła to za prawdę. Dlatego kilkoma jeszcze wpisami postanowiliśmy z moją Żoną podbić temat i sprawdzić, ile jeszcze osób się na niego złapie” – wskazuje.
Dziennikarz pisze, że na jego prowokację „złapali się” nie tylko użytkownicy X-a, ale także znani dziennikarze czy politycy, a nawet duże portale informacyjne. „Wtedy zrozumiałem, że czas przerwać” – tłumaczy.
Wśród nich jest m.in. właściciel Kanału Zero – Krzysztof Stanowski. „147 000 zł z Kancelarii Premiera dla dziennikarza Gazety Wyborczej” – napisał, dołączać roześmiane emotki. Dziennikarz Marek Mikołajczyk z „Dziennika Gazeta Prawna” również odnosił się do sprawy. „Czy można wyrazić dezaprobatę wobec przekazywania setek tysięcy złotych na projekty, w które zaangażowany jest redaktor Czuchnowski bez zostania zakwalifikowanym do grona «hejterów oraz trolii»? Pytam, bo chciałbym wyrazić takową, ale nie czuję się ani hejterem, ani trollem” – wskazywał. Także Marcin Fijołek, red. prowadzący w Polsat News, pytał zaś, czy „można używać hejtów i wyzwisk, którymi sam autor wywija” na X. „Chyba że to taka ściema, żeby mieć więcej materiału do pracy za ćwierć miliona złotych” – podsumował.
„Skandal”
Jeśli chodzi polityków, głos ws. zabierał Dariusz Matecki, poseł Prawa i Sprawiedliwości. „Czuchnowski dostaje setki tysięcy złotych z publicznych pieniędzy z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów na grafomaństwo o antysemityzmie na Twitterze” – kwitował. Natomiast Michał Woś, były sekretarz stanu w ministerstwie sprawiedliwości za rządów Zjednoczonej Prawicy zwrócił się z pytaniem do użytkowników Facebooka, czy uważają, że przeznaczenie pieniędzy z kancelarii Donalda Tuska na doktorat dziennikarza „GW” to „skandal”. Otrzymał pod postem trzy tysiące reakcji (głównie lajki).
Czuchnowski w obszernym wpisie tłumaczył, że informację, którą podał, łatwo było zakwalifikować jako fejk. Wystarczyło chociażby wejść na jego profil na Wikipedii, by stamtąd dowiedzieć się, że nie ukończył szkoły wyższej. Oznacza to, że nie może przystąpić do pisania pracy doktorskiej na żadnej uczelni w Polsce.
twittertwittertwittertwitterCzytaj też:
MEN szykuje podręcznik dla dzieci. Powstaje na wypadek kryzysuCzytaj też:
Kaczyński stracił cierpliwość. Przetasowania w otoczeniu prezesa PiS



English (US) ·
Polish (PL) ·