Człowiek z głową świni, pismo na biurku Trzaskowskiego. ZTM reaguje po fali krytyki

1 miesiąc temu 25

Świnia, czyli jeden z bohaterów drugiej odsłony akcji #OswajamyPodróże, wywołała kontrowersje. – Kampania utrwala najbardziej bolesne stereotypy – mówi w rozmowie z „Wprost” Ewa Godlewska, prezes Zarządu Fundacji na rzecz Leczenia Otyłości. Swoje „ale” zgłaszają także mazowieccy Zieloni. ZTM reaguje na krytykę, ale zapowiedziane działanie, a właściwie jego tempo, nie wszystkich satysfakcjonuje.

#OswajamyPodróże to kampania edukacyjna Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie. Jej celem jest kształtowanie dobrych nawyków u osób korzystających z komunikacji, aby wszyscy pasażerowie – których blisko miliard rocznie podróżuje Warszawskim Transportem Miejskim – mogli czuć się komfortowo i bezpieczne. I choć cel jest słuszny, sposób realizacji budzi poważne wątpliwości.

Żółw, kura, goryl i… świnia. Warszawska kampania wywołała burzę

W pierwszej odsłonie kampanii pojawiło się dwóch bohaterów. Żółw miał symbolizować pasażerów z plecakami, którzy utrudniają innym poruszanie się w autobusach, tramwajach i innych środkach transportu. Z kolei kura miała być metaforą tych podróżnych, którzy zakłócają innym spokój, prowadząc głośne rozmowy telefoniczne lub hałasując w inny sposób.

Nowa odsłona akcji przyniosła dwóch kolejnych bohaterów. Jednym z nich jest goryl, który utrudnia wsiadanie i wysiadanie innym pasażerom, stojąc w drzwiach lub przejściu. Ale to nie on wywołał kontrowersje. Prawdziwa burza przetoczyła się wokół kolejnej postaci.

„Świnia symbolizuje pasażerów, którzy pojazdy WTP traktują jak restaurację. Jedzenie i picie w autobusie, tramwaju, czy metrze często kończy się zabrudzeniem siedzeń i podłóg, a unoszący się zapach także wpływa na komfort podróżowania współpasażerów. A przecież to nasza wspólna przestrzeń” – czytamy na stronie Warszawskiego Transportu Miejskiego.

Wspomniana świnia to tak właściwie człowiek z głową tego zwierzęcia. Ma widoczną nadwagę. Je kanapkę typu fast food, na jego białej bluzce widać czerwoną plamę z sosu. Swoim zachowaniem przyciąga spojrzenia innych pasażerów, a na twarzy siedzącej w pobliżu kobiety maluje się pewnego rodzaju odraza.

facebook

Fundacja na rzecz Leczenia Otyłości grzmi ws. głośnej kampanii. „Bolesne stereotypy”

Oburzenia nie kryje Ewa Godlewska, prezes Zarządu Fundacji na rzecz Leczenia Otyłości. – Jak po raz pierwszy zobaczyłam tę kampanię, pomyślałam: „Jak tak można?”. Jak można w taki sposób promować coś, co jest de facto słuszne, żeby nie spożywać posiłków w komunikacji miejskiej? Jak można uderzyć tak mocno w grupę pacjentów, którzy są i tak bardzo pokrzywdzeni, nierozumiani, stygmatyzowani i dyskryminowani? – pyta w rozmowie z „Wprost”.

– Chociaż zamysł tej kampanii jest słuszny, to jej wykonanie jest po prostu szkodliwe i wywołuje z jednej strony ogromny smutek, a także poczucie krzywdy, niesprawiedliwości i upokorzenia. Kampania utrwala najbardziej bolesne stereotypy – podkreśla nasza rozmówczyni.

Godlewska przypomina, że „otyłość to choroba, której nie da się ukryć, jak w przypadku innych problemów zdrowotnych”. – Ona publicznie obnaża, widać ją na pierwszy rzut oka. A przecież często nie chcemy, żeby ktoś wiedział, na co chorujemy – mówi.

– My, jako Fundacja na rzecz Leczenia Otyłości, chcemy odczarować tę chorobę, żeby raz na zawsze skończyć ze stereotypem, że choroba otyłościowa dotyczy osób leniwych, zaniedbanych, jedzących byle co, dużo i w każdym miejscu. Ta kampania to po prostu straszny cios dla pacjentów i organizacji pacjenckich, która powoduje, że na nowo odżywa szkodliwy stereotyp dotyczący choroby otyłościowej – dodaje nasza rozmówczyni.

ZTM reaguje po fali krytyki. „Wygaszamy prezentowanie tej postaci”

Zwróciliśmy się do rzecznika Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie z prośbą o odniesienie się do krytycznych głosów, a także z pytaniem, jakie działania zostaną podjęte.

„Celem kampanii jest zwrócenie uwagi na zachowania niepożądane w komunikacji miejskiej, poprzez użycie metafor dla wzmocnienia przekazu. Kampania nie kategoryzuje ludzi ze względu na ich cechy fizyczne, a więc nie piętnuje także osób otyłych. W trakcie przygotowań kampanii nie odnotowaliśmy żadnego głosu krytycznego w tym kontekście (przeprowadzone były m.in. badania opinii publicznej). Natomiast zawsze jesteśmy otwarci na wszelkie uwagi, dlatego stopniowo wygaszamy prezentowanie tej postaci” – informuje Tomasz Kunert w wiadomości wysłanej do „Wprost”.
Przeczytaj źródło